Dziewczyna lotnika i 10 lat bloga:)

 Ostatnio trafiają mi się bardzo ciekawe książki z wojną w tle. "Dziewczyna lotnika" to powieść o sile miłości w trudnych wojennych czasach.


Iza i Janek znają się całe życie. Pochodzą z jednej wsi. Ich matki są przyjaciółkami i kiedy były jeszcze w ciąży zaplanowały, że ich dzieci się pobiorą. I cały czas się tego trzymają chociaż młodzi nie pałają do siebie sympatią, a nawet ewidentnie się nie znoszą. Do czasu. Iza zaczyna widzieć w Janku całkiem przystojnego mężczyznę, on zaczyna marzyć o pięknej  sąsiadce. W 1937 roku zostają parą, a rodzice naciskają na ślub. Ale Janek ma inne plany. Nie chce zostać w wiosce, chce być lotnikiem, marzy o lataniu. Wybucha wojna, młodzi jeszcze zdążają wziąć ślub, później okrutny los ich rozłącza. Janek angażuje się w walki powietrzne, a Iza odkrywa, że jest w ciąży. Kobieta z małą córeczką jest zmuszona podjąć decyzję, która na zawsze zaważy na jej przeszłości. Jednak wciąż żyje nadzieją, że Janek kiedyś wróci i wyrwie ich z rąk okupanta. Czy Iza i Janek kiedyś jeszcze się odnajdą?


Piękna, a zarazem smutna historia. Książka zaczyna się 2004 roku, kiedy to pewien staruszek w Londynie spotyka młodą dziewczynę tak podobną do jego dawnej miłości. Później akcja przenosi się do czasu po wojnie do 1948 roku. Poznajemy bohaterów, często też przenosimy się do czasów przedwojennych. Książka ma dużo przeskoków w czasie. I na początku może to troszkę przeszkadzać, ale później wszystko zaczyna się układać w logiczną całość jak puzzle. Poznajemy Izę i Janka w młodości, początek ich miłości, wybuch wojny, ból rozstania i straszną tęsknotę. Ile można zrobić dla ukochanej osoby? Czy leży gdzieś granica? Czy miłość w takich czasach ma szansę przetrwać? Czy uda się to Izie i Jankowi? Przekonajcie się sami czytając tę książkę:)

Dziękuję Wydawnictwu Filia za egzemplarz do recenzji. 



27 czerwca 2012 roku zaczęłam pisać tego bloga. Pierwszy wpis znajduje się dokładnie o tutaj - KLIK. Nie wiem kiedy to zleciało. Czasami brakowało mi pomysłu na  bloga. Nie raz myślałam, żeby go zamknąć. Raz został zawieszony. Nie mogłam się zdecydować na tematykę. W końcu stwierdziłam, że nie będę się ograniczać i będę pisać o tym co mi w duszy gra. Jedno wiedziałam na pewno, chciałam pisać i to mi zostało do dzisiaj . Obecnie blog stał się bardziej książkowy, bo książki kocham i sprawia mi niesamowitą frajdę pisanie o książkach, fotografowanie książek, czytanie ich i ostatnio pisanie książek. Ale myślę, że od czasu do czasu będzie też o czymś innym. Jeśli macie jakieś uwagi, pomysły to dajcie znać w komentarzach. Dziękuję, że jesteście ze mną tak długi czas i że chcecie jeszcze czytać moje wpisy. 

Pozdrawiam



Tła do zdjęć - ważny element w blogowaniu:)

 W pracy blogera bardzo dużą rolę odgrywają zdjęcia. Teks również jest bardzo ważny, ale dobre zdjęcia najwięcej przykuwają uwagę. Ciekawe zdjęcie sprawi, że artykuł będzie bardziej klikalny. 

 Od zawsze lubiłam robić zdjęcia. Jeszcze pamiętam stare aparaty, do których były potrzebne klisze. Zawsze kupowałam klisze największą, a i tak za szybko się kończyła. 

Jak zaczęłam fascynować się rękodziełem, a później pisać bloga, zdjęcia stały się dla mnie jeszcze ważniejsze. Ale kompletnie nie umiałam ich robić, nie wiedziałam jak robić ładne zdjęcia. I do dzisiaj nie umiem. Ale te dzisiejsze już są trochę lepsze:)



 Tło. To było coś co nie dawało mi spokoju. Jak dobrać ciekawe tło do zdjęcia? Na początku było to białe prześcieradło, bo gdzieś tak przeczytałam, że będzie najlepiej. Mam jeszcze te zdjęcia z prześcieradłem właśnie. Nie wyglądały zachęcająco, oj nie:) 



A później zaczęłam eksperymentować. Za ciekawe tło mogła mi posłużyć stara deska, schody, panele, skrzynia albo sweter. Do dzisiaj wyszukuję ciekawych miejsc, takich, w których tło nada zdjęciu tego czegoś. Czasami patrząc na zdjęcie zastanawiałam się, co z nim jest nie tak. Dopiero po jakimś czasie dochodziło do mnie, że to tło nie jest odpowiednie. Sfotografowanie mojej pracy na całkiem innym tle zmieniało wszystko. 


Dzisiaj już są sklepy, w których można kupić ciekawe tła fotograficzne do zdjęć. Duży wybór można znaleźć w tym sklepie https://bingoland.pl/. Takie tła na pewno są bardzo przydatne w studiach fotograficznych, ale myślę, że dla blogerów również są ciekawym narzędziem pracy. Na przykład dla blogerów modowych. Można znaleźć tła do sesji ciążowych, tła wiosenne, świąteczne, vintage, modowe itp. Dodatkowo w sklepie można znaleźć różne akcesoria do sesji zdjęciowej. Teraz zdjęcia mogą być bardzo ciekawe, niepowtarzalne. Białe prześcieradło znalazło bardzo silną konkurencję:) 

Jakie jest Wasze ulubione tło do zdjęć? A może korzystacie z profesjonalnych? 

Pozdrawiam


#współpraca

Bloger - człowiek orkiestra

Jeszcze 12 lat temu nie wiedziałam co to jest blog. Później dziwiłam się, że ktoś w ogóle chce pisać internetowy pamiętnik jakim jest blog. Kto to w ogóle czyta?



A później sama wsiąkłam w ten blogowy światek i tak już niedługo stuknie 9 lat jak tak sobie bloguję. Ale przez ten czas nauczyłam się bardzo wielu rzeczy.  Bo bloger to taki człowiek orkiestra jest. Sam wymyśla teksty, robi i oprawia zdjęcia. Pisze, publikuje, promuje, do tego ma swoje strony w social mediach. Musi ogarnąć tysiące spraw, odpisywać na maile, podejmować współprace, ustalać warunki z firmami. Niektórzy mają swoje firmy, swoje produkty, zajmują się szablonami blogowymi i pozycjonowaniem stron. Człowiek orkiestra grający na wielu scenach. A do tego wszystkiego często dochodzi się samemu, metodą prób i błędów. 



Pamiętam ile czasu spędziłam, żeby ogarnąć tego całego bloggera. Nic nie wiedziałam. Pomalutku, krok za krokiem uczyłam się dosłownie wszystkiego. Na początku podobały mi się darmowe szablony na bloga, mój blog często zmieniał swoją szatę graficzną, a ja eksperymentowałam. Później chciałam czegoś innego, coś co będzie mnie jakoś wyróżniać i postanowiłam zlecić zrobienie szablonu profesjonalistom. Bo jeśli chodzi o szablony to w tej kwestii jestem całkowicie zielona. Tak samo jeśli chodzi o pozycjonowanie stron. Jest wiele profesjonalnych firm, które mogą zająć się tą sprawą i zrobić za nas masę roboty. Dodatkowo, dzięki ich pracy, nasza strona, blog, sklep internetowy, będzie na szczycie list wyszukiwarki Google. A to już wiadomo, że wzrosną nam statystyki, zdobędziemy nowych czytelników i klientów na swój produkt. Jeśli budujesz swoją markę i chcesz być rozpoznawany, to wcześniej czy później zainteresujesz się właśnie czymś takim jak pozycjonowanie stron. Można to zrobić samemu, metodą prób o błędów. Albo zlecić profesjonalnej firmie np: afterweb i tylko czekać na rezultaty. Pomimo, że bloger to człowiek, który robi większość rzeczy sam, czasami warto poszukać profesjonalnej pomocy. 

A jak to jest u Was. Zlecacie jakieś usługi innym czy wszystko robicie sami? 

Pozdrawiam


#współpraca 

Czy jest jeszcze miejsce na nowe blogi?

Nie raz byłam pytana, co trzeba zrobić, żeby dostawać różne rzeczy, tak jak ja, za darmo. Co trzeba? Trzeba prowadzić bloga. I to, żeby coś osiągnąć, rozbudować bloga, mieć społeczność, to trzeba nieźle się do tego przyłożyć. I to nie wystarczy miesiąc, dwa. Trzeba na to lat. Kiedy mówię, że prowadzę już bloga 8 lat, a na początku przez pierwsze lata nic nie dostawałam, to każdy macha ręką. Za długo, za dużo roboty. No właśnie... Zakładając bloga dla samych korzyści, prezentów i współprac to całkowicie nie ma sensu. Bo po kilku tygodniach albo miesiącach przyjdzie zniechęcenie, wypalenie. Jeśli się nie ma samej satysfakcji z pisania, obojętnie, czy to współpraca, czy nie, to nie ma sensu. 


Kiedyś pomagałam zakładać znajomej bloga. Poświęciłam na to trochę czasu, wszystko wytłumaczyłam. Po kilku wpisach blog został porzucony. Nikt nie komentował, nic na nim się nie działo. A jak ma się dziać, kiedy nikt nie wie, że taki blog istnieje? 

Żeby rozkręcić bloga potrzeba na to czasu, dużo czasu. I dużo pracy, samozaparcia. Bo blogowanie jest bardzo czasochłonne. Teraz jak chcę napisać coś w spokoju, muszę wstać bardzo wcześnie, kiedy dzieci śpią. Jak wstanę o 6 to jest duże prawdopodobieństwo, że będę miała przynajmniej godzinkę ciszy. 

Czy jeszcze jest miejsce na nowe blogi? Czy można się jeszcze wybić, kiedy tak dużo blogów dookoła, kiedy wszystko już było? Konkurencja duża, ale myślę, że każdy ma równe szanse. Jeśli ktoś jest niecierpliwy, to powinien postawić na pozycjonowanie swojej strony np: pozycjonowanie stron w Afterweb. Myślę, że pozycjonowanie przyśpieszy rozwój bloga, a tym samym dostarczy więcej czytelników.  Czasami warto zaufać specjalistom i zlecić prace komuś, kto się na tym lepiej zna. Jeszcze nigdy nie korzystałam z takiej usługi, ale w przyszłości może się zdecyduję. 

Czy jest jeszcze miejsce na nowe blogi? Jest, pod warunkiem, że w tym wszystkim będzie pasja i satysfakcja z pisania. 
Jest miejsce na nowe blogi? Co o tym myślicie? 

Pozdrawiam



patronem wpisu jest Afterweb

Jak ludzie trafiają na mojego bloga 4

Przeglądałam blog i widzę, że to już czwarty wpis z tej serii. Pozostałe pisałam tutaj. Lubię czasami pogrzebać w swoich statystykach i zobaczyć po jakich słowach wpisanych w wyszukiwarkę ludzie na mojego bloga trafiają. Tym razem doszukałam się takich słów:



- za co podziwiam moich kolegow
Za wszystko, na prawdę za wszystko:)))

- odszkodowanie od fryzjera - nie każdy wie, że można ubiegać się o odszkodowanie od fryzjera np. za zniszczone włosy. Całe szczęście, że nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale dobrze jest znać swoje prawa

kobiety w czepkach kapielowych 
o czepkach kąpielowych nigdy nie pisałam, ale kto wie, może to jest jakiś pomysł na wpis?

rzym.8.28
tu chodzi o werset z Biblii, a dokładnie o ten: "Wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują..." 

kiedy nalezy sie zadoscuczynienie
 Zawsze! 

 милена хапачева терек
 po bułgarsku "skromny drań", przynajmniej taki język został rozpoznany w tłumaczu Google:) Chociaż jak wpisałam drugi raz to mi przetłumaczyło tak: bielony hapaczew terek I tak nie mam pojęcia co tak na prawdę to znaczy ani dlaczego akurat ta fraza odesłała kogoś do mojego bloga:) 

 mail z groźbami od anonima
nie tylko ja dostałam mail z groźbami od anonima

imail z groźbami z darknetu
jak wyżej! jest nas więcej

lubię kosmetyki multifunkcyjne
Ja też !!!

To tylko niektóre słowa, po jakich ludzie trafiają na bloga. Ale żeby zwiększyć ruch na blogu warto zadbać o pozycjonowanie stron internetowych.  Jeśli zależy nam na rozwoju bloga, swojej strony albo zdobyciu klientów to warto oddać się w ręce specjalistów i powierzyć im zajęcie się tym całym SEO:) 

Przeglądacie statystyki swoich blogów? Po jakich słowach ludzie najczęściej do Was trafiają???

Pozdrawiam




Minusy pracy influencera - blogera

Praca influencera ( nie lubię tego określenia) wydaje się pracą idealną. Pracujesz kiedy chcesz, z miejsca jakiego chcesz. Do pracy potrzebujesz tylko laptopa, internetu i dobrego aparatu. Kreujesz rzeczywistość, wydajesz opinie, piszesz...A oprócz tego dużo zarabiasz, dostajesz prezenty, jeździsz po świecie. Taka praca jest idealna dla kobiet z małymi dziećmi, które potrzebują mieć elastyczne godziny pracy i nie muszą wychodzić z domu. Bo teraz praca nie zawsze wymaga od nas wychodzenia z domu na 8 godzin. Można pracować z domu i całkiem fajnie na tym zarobić. Więc gdzie są te minusy i czy w ogóle jakieś są? 
A no są, jak w każdej pracy, nawet tej wymarzonej!



1. Nie masz stałej pensji ile zleceń uda ci się zdobyć w danym miesiącu i ile współprac podejmiesz z firmami, to tyle zarobisz. Czasami uda się coś zarobić, ale są i miesiące, że nie zarobisz nic. Do tego trafi się jeszcze kilka firm, które wolą płacić w barterze. Witaj w świecie influencera! 

2. Czekanie na zlecenia, na odpowiedź od klientów, a przede wszystkim czekanie na przelewy. Nie wszystkie firmy płacą w terminie, nie od razu za wykonane zlecenie masz wypłatę na konto, czasami trzeba na swoje pieniądze trochę poczekać, a nawet się upomnieć. Zresztą upominanie się o swoje też już przerabiałam i nie tylko jako bloger. 

3. Niezrozumienie - większość twoich znajomych często nie rozumie czym ty się tak naprawdę zajmujesz. Pracujesz? Jak to pracujesz, przecież siedzisz w domu z dziećmi. A przy tym internecie tylko czas tracisz. Weź się lepiej dobrze zajmij dziećmi, domem, albo zwyczajnej pracy poszukaj! Brzmi znajomo?

4. Sam jesteś sterem, żeglarzem i okrętem. Chyba, że jesteś już bardzo bogatym blogerem i masz silną markę, wtedy możesz zatrudniać ludzi do pomocy i zlecać im przeróżna zadania. Jeśli nie jesteś bogatym i znanym, tak jak ja, to wszystkim musisz się zajmować sam. Księgowością, umowami, negocjacjami z klientami itd. Wyjazdy na spotkania z blogerami, przygotowanie prezentacji? Wszystko jest na twojej głowie. Dobrze, jak również zadbasz na takich wyjazdach o odpowiednią reklamę. Z pomocą przyjdą ci rollupy. Te akcesoria reklamowe łatwiej sprawią, że twój projekt, prezentacja, mogą stać się sukcesem,a ty będziesz bardziej zauważalny. Jeśli chcesz sprzedać swój produkt i go zaprezentować na spotkaniu to te narzędzia ci pomogą. 

Jak widać, idealna praca blogera również ma swoje minusy. Ale muszę szczerze przyznać, że te minusy mnie nie odstraszają. 
A jak to jest u Was? Coś jeszcze możecie dodać do tych minusów?
Pozdrawiam

Brak komentarzy na blogu - czy jest na to rada?

Nie wiem jak u Was, ale ja ostatnio zauważyłam zmniejszoną ilość komentarzy pod wpisami na blogu. Nawet na moim drugim blogu czasami komentarzy pod wpisami bywało 70, teraz nie zawsze dochodzi do 10. I muszę przyznać, że to strasznie zniechęca do blogowania, przynajmniej mnie:( Lubię jak pod wpisami nawiążę się jakaś dyskusja, kiedy ktoś nie jest obojętny na moje pisanie. 

3 lata temu pisałam o "blogosferze bez komentarza". Wszystkie opinie pod tym wpisem były za komentarzami, blog bez komentarzy wydaje się martwy. Co się więc stało, że przestajemy komentować? 



Blogosfera się zmienia, większość woli szybko i łatwo dodać jakiś wpis albo komentarz w mediach społecznościowych. Brakuje czasu na przeczytanie całego wpisu na blogu, a co dopiero na to, żeby zostawić wartościowy komentarz. Jesteśmy w koło bombardowani przeróżnymi informacjami, żyjemy szybko, próbujemy za wszystkim nadążyć. Czy jest na to jakaś rada? Czy możemy w jakiś sposób zwiększyć ilość komentarzy na swoich blogach? 

Jak zwiększyć ilość komentarzy na blogu?

1. Pisz ciekawe posty - to jest najważniejsze, jeśli blog będzie ciekawy to i komentatorzy się znajdą. 

2. Komentuj aktywnie na innych blogach i odwdzięczaj się za komentarz pozostawiony u Ciebie - ta zasada chyba zawsze działa. Tylko trzeba na to poświęcić troszkę czasu i czekać cierpliwie.

3. Postaw na pozycjonowanie swojej strony. Jeśli sam nie umiesz to warto znaleźć odpowiednią firmę i przeznaczyć na to trochę środków np Afterweb. Na pewno wzrosną statystyki więc i może komentarzy przybędzie?

Żadna z tych rad nie daje stu procentowej pewności, że komentarzy na blogu przybędzie. Ale jak nam na tym zależy to może warto spróbować. 

Macie jakieś inne rady? Piszcie:)

Pozdrawiam






Od pamiętnika do ... bloga

Jak byłam małą dziewczynką miałam swój pamiętnik. Wtedy każda mała dziewczynka miała pamiętnik, do którego wpisywali się przyjaciele. Taka była moda. Im więcej znajomych tym więcej było wpisów. Później nie tylko dziewczynki miały pamiętniki, ale ta moda również spodobała się chłopcom. To był też czas, że zaczytywałam się w "Plastusiowym pamiętniku".

Jak byłam starsza pisałam swój pamiętnik, zapisywałam wszystkie ważne wydarzenia z życia. A zeszyt, zwany pamiętnikiem, starannie chowałam, żeby nie dostał się w niepowołane ręce. Po jakimś czasie znudziło mi się to pisanie, a pamiętnik został starannie zniszczony przez ogień. Nie chciałam ryzykować, że ktoś kiedyś może go przeczyta. To była taka moja pisanina, tylko dla mnie. 




Jak już dorosłam, usłyszałam, że teraz ludzie piszą pamiętniki w internecie i tu bardzo się zdziwiłam. Pamiętnik w internecie, żeby wszyscy widzieli, czytali moje przemyślenia. Po co? No czego to już ludzie nie wymyślą? I jak to się nazywa? Blog? Postanowiłam ,że nigdy, przenigdy nie zrobię czegoś takiego. 

Po kilku latach założyłam swojego pierwszego bloga rękodzielniczego, ponieważ chciałam dzielić się swoją pasją z innym oraz poznawać inne ciekawe osoby i ich twórczość. Później pojawiły się Pachnące Inspiracje, bo jeden blog już mi nie wystarczał. Z czasem przyszły pierwsze współprace i pierwsze zarobione pieniądze. I pojawiła się myśl, że może z tego bloga, którego nigdy nie miałam zakładać, uczynić sposób na życie? 




Lata mijały, blogi z typowych pamiętniczków zaczęły przekształcać się w poważne biznesy, blogerzy zakładali firmy, pisali książki, wypuszczali swoje produkty. Zaczynali bywać w telewizji, radiu, prasie. Niektórzy zatrudniali pracowników, fotografów, księgowych, asystentów itp. Pojawiało się coraz więcej książek, kursów i szkoleń na temat blogowania. Bloger to już zawód, marka, a blogowanie stało się zajęciem na cały etat. 

Tak właśnie powstał nowy zawód, zawód blogera. 

Jak to było z Wami? Co sprawiło, że zaczęliście pisać blogi? Moda, ciekawość, a może po prostu pasja?

Pozdrawiam




Moje blogowe sekrety - tag:)



Z tym tagiem spotkałam się na blogu Hedonizm & Eskapizm tutaj. Lubię czytać takie wpisy na blogach więc i u siebie postanowiłam dodać taki post. A oto moje blogowe sekrety.



1. Ile czasu prowadzisz bloga i jak często publikujesz posty?
Tego bloga prowadzę od 2012 roku. A z publikacją postów to już różnie bywa. Chciałabym dodawać przynajmniej dwa tygodniowo, ale jak pojawi się tylko jeden na tydzień to też nie jest źle. Wcześniej, jak nie miałam dzieciaków, to wpisy pojawiały się częściej:)


2. Ile razy dziennie zaglądasz na bloga i czy robisz to w pierwszej kolejności?
Zawsze, jak tylko włączam laptopa, sprawdzam pocztę. Dopiero później to co dzieje się na blogach, statystyki, komentarze i wpisy innych blogerów.

3.  Czy twoja rodzina i znajomi wiedzą o tym że prowadzisz bloga?
Tak, najbliższa rodzina i niektórzy znajomi wiedzą, ale ja sama jakoś specjalnie się tym nie chwalę, Kiedyś dodałam właśnie wpis na ten temat: Czy przyznajesz się, że masz bloga?

4. Posty jakiego typu interesują cię najbardziej u innych blogerek?
Lubię blogi różnorodne, raczej już nie czytam typowo jednotematycznych. Za to bardzo lubię czytać u innych właśnie o blogowaniu:)

 

5. Czy zazdrościsz czasem blogerkom?
Jeśli już zazdroszczę to tylko ładnych zdjęć. Bardzo chciałabym robić ładne zdjęcia i mieć do tego dobry aparat. 

6. Czy zdarzyło ci się kupić jakiś kosmetyk tylko po to, by móc go zrecenzować na swoim blogu? 
Tak, na początku blogowania, kiedy zakładałam, że ten blog będzie typowo kosmetyczny. Teraz już nie mam takiej potrzeby. 

7. Czy pod wpływem blogów urodowych kupujesz więcej kosmetyków, a co za tym idzie, wydajesz więcej pieniędzy?
Wydaje mi się, że nie, chociaż często czytam różne opinie na blogach np. o książkach i wtedy podejmuję decyzję, czy kupić czy nie. 


8. Co blogowanie zmieniło w twoim życiu?
Sprawiło, że moje życie stało się ciekawsze, bo każda pasja dodaje naszemu życiu kolorów. Poznałam mnóstwo ciekawych blogów, ciągle w mojej głowie są pomysły na wpisy, lubię robić zdjęcia. Zdałam sobie sprawę, że blogowanie to już jest styl życia. Od zawsze blogowałam z pasji, a teraz mogę sobie na tej pasji dorobić więc czy może być coś lepszego???

9. Skąd czerpiesz pomysły na nowe posty?
Myślę, że wystarczy się dobrze rozejrzeć, a pomysły same wchodzą do głowy. Może to być jakaś rozmowa z koleżanką, jakieś zdarzenie. Przeczytana książka albo obejrzany w kinie film. Inne blogi również są inspiracją i to dobrze, że możemy siebie inspirować nawzajem:) 

Jako blogerka muszę mieć zawsze dostęp do internetu, w miarę dobrego laptopa i dobry telefon. O te rzeczy zawsze trzeba odpowiednio dbać i czasami inwestować np: w szkło hartowane iphone 7 plus. Dobry sprzęt niesamowicie ułatwia życie, sama się przekonałam jak miałam wolno chodzącego laptopa. Rok pracy na wolnym laptopie to była niesamowita męka i duża strata czasu! 

Takie to są moje blogowe sekrety, a jakie są Wasze??? Chętnie je poznam:)

Pozdrawiam



Inwestycja we własne pasje - jak to jest u mnie?

Życie bez pasji jest pozbawione kolorów i myślę, że każdy z nas ma jakąś pasję, tylko nie wszyscy ją w sobie odkryli. Pasje są przeróżne i większość z nich wymaga mniejszych lub większych inwestycji. A u mnie wygląda to tak:
1. Kilka lat temu odkryłam w sobie pasje do rękodzieła. Zaczęło się od masy solnej, lepiłam różne figurki, aniołki. Pamiętam, że wtedy kupowałam kilogramami mąkę i sól:) Później było decoupage i zostało mi to do dzisiaj. Teraz kupuję farby, lakiery, a od kupowania serwetek to chyba się uzależniłam. Dodatkowo różne przedmioty do ozdabiania i z tej pasji zrodziła się inna czyli...



2. Blogowanie. Jak już naprodukowałam pokaźną kolekcję moich prac to zrodziła się potrzeba pokazania ich w sieci oraz znalezienie innych rękodzielniczych blogów i tak powstał mój pierwszy blog starepianino.pl. Później drugi Pachnące Inspiracje. Co inwestuję w blogowanie? Przede wszystkim czas. Kolejna rzecz to własna domena drugiego bloga, a na przyszłość chciałabym zainwestować w lepszy aparat.

3. Granie na gitarze. Zaczynałam na starej, pożyczonej, ale z czasem potrzebowałam czegoś lepszego i kupiłam własną. Nawet na swoim weselu grałam bo zespół muzyczny nie dojechał (żart):))))



4. Książki. Pasję do książek zrodziła się od chwili gdy tylko nauczyłam się czytać. I od czasu do czasu pozwalam sobie na zakup jakiejś nowości, czasami dostaję książki do recenzji albo biorę udział w wymianach książkowych i dzięki temu za niewielkie pieniądze mam troszkę nowych książek. 

Jeśli lubisz majsterkować,  majsterkowanie to jest twoja pasja na którą przeznaczasz każdą wolną chwilę to może pierwszym z poważnych zakupów w nowym roku będzie stacja lutownicza

Jakie macie pasje, bez których nie wyobrażacie już sobie swojego życia? Piszcie z przyjemnością się czegoś o Was dowiem:)

Pozdrawiam

Co wkurza blogera

Blogowanie jest fajne, blogowanie jest super, ale nie zawsze jest różowo. Istnieje kilka rzeczy, które totalnie potrafią wkurzyć blogera.



- wolno chodzący komputer - musisz odpisać na maile, dodać wpis na bloga, czas cię goni, a twojemu komputerowi nigdzie się nie śpieszy, chodzi jak chce, a czasami wcale nie chodzi. Często odpoczywa  ( czytaj; zawiesza się) i nie pomagają prośby i groźby. Ogarniają cie mordercze instynkty, masz ochotę rzucić nim o ścianę. Gdyby to tylko pomogło ...

- wolno chodzący internet - jak wyżej, takie same mordercze instynkty cię ogarniają, nie łatwo być blogerem!!!

- brak internetu - to chyba najgorsze, potrafi wkurzyć jak nic, nie dodasz zdjęć na Instagrama, nie dodasz wpisu, ominie cię ciekawa kampania, nie masz kontaktu z czytelnikami. Jest tak, jakby cie wcale nie było. JAK ŻYĆ!!!?



- brak weny, brak pomysłu na wpis- nie napisałeś nic na blogu od kilku dni, po domu snujesz się jak cień, nie śpisz, nie jesz tylko szukasz tej nieszczęsnej weny

- wena jest a czasu brak - wena w końcu nadeszła, tyle masz pomysłów, planów, a jak na złość, nie ma kiedy siąść przed komputerem. I weź tu człowieku bądź blogerem

- hejterzy - starasz się prowadzić bloga jak najlepiej, ciekawe treści, piękne zdjęcia, dbasz o tych swoich czytelników, a znajdzie się taki jeden co wszystko będzie krytykował. I nic mu się nie będzie podobało. Dodasz zdjęcie swojego psa, zaraz komentarz "po co dodajesz te zdjęcia, pies taki brzydki". Przestaniesz dodawać psa zaraz krytyka, że dawno zdjęć psa nie było. Zrobisz tak - źle. Zrobisz inaczej - jeszcze gorzej. Ale z drugiej strony, hejterów mają raczej blogerzy znani, którym udało wybić się w internecie. Więc jeśli taki hejter na twojego bloga zawędruje oznacza to, że i tobie się udało:)


Te niedogodności nie są w stanie zmniejszyć zapału do blogowania tym, którzy to kochają. Bo kochamy to prawda?

Pozdrawiam

Tak się z blogerami nie współpracuje

Ponad dwa lata temu napisałam ten tekst w formie listu do firm, które współpracują z blogerami. Myślę, że wpis jest nadal aktualny. A te dwie propozycje współpracy, które opisałam we wpisie to propozycje, które kiedyś naprawdę dostałam. Nie wiem, czy śmieć się czy płakać. Od jakiegoś czasu współpracuję z platformą Reachablogger i niektóre propozycje są po prostu śmieszne. Wpis sponsorowany za 10 zł. Taka była oferta. Chyba nikt się nie zgłosił, bo za kilka dni podnieśli stawkę do 15zł! 



A tak wyglądał ten mój list. Fajnie jak dodacie coś od siebie w komentarzach. Może miałyście jakieś propozycje współprac "nie do odrzucenia"   ???

"Kochane Firmy, my blogerzy bardzo lubimy z Wami współpracować. Cieszą nas propozycje współprac, to, że jesteśmy przez Was zauważani, doceniani i nie ukrywamy, lubimy być też rozpieszczani. Blogowanie to nasza pasja, dbamy o wygląd swoich blogów, o wpisy, czytelników. Przykładamy się bardzo starannie do każdej współpracy, chcemy, żebyście byli z nas zadowoleni, ale też nasi czytelnicy są dla nas bardzo ważni. Dlatego kochane Firmy nie proponujcie nam "współprac" typu:

"...Nasza propozycja jest taka, że Pani miesięcznie pisze minimum 3 posty oraz na swoim blogu/ stronie ma Pani podlinkowany nasz baner. W zamian my dajemy Pani stały rabat w wysokości 5% na cały asortyment..."


Albo

 "Jeśli chcesz mieć stały 40% rabat na produkty wystarczy:
1.zarejestrować się z mojego linka ***
2. zrobić zakupy za 50 punktów (1 punkt równa się 4zł, czyli minimalna kwota zakupów wynosi 400zł; dotychczas było to 3tys detal czyli 1800zł),
3.opłacić opłatę roczną koło 40zł."

Tak się składa, kochane Firmy, że my blogerzy, tak jak chyba wszyscy, nie lubimy pracować za darmo, a tym bardziej do tej "współpracy" dopłacać. Dlatego takim propozycjom mówimy stanowczo NIE.


Odmówimy również, jeśli zaproponujecie nam program partnerski: umieszczenie baneru Waszego sklepu w zamian za ileś tam procent zysku ze sprzedaży. Tak się składa, że raczej na taką sprzedaż nie możemy liczyć, nasze blogi to nie słupy ogłoszeniowe, a my, jak już pisaliśmy wyżej, nie lubimy pracować za darmo

Barter? Może być, jeśli to produkt wartościowy, chociaż niektórzy z nas za barter nie współpracują. Kwestia dogadania się, tylko prosimy, nie przysyłajcie próbek do recenzji.
A jak już jesteśmy przy recenzjach, to nie możecie oczekiwać od nas zawsze pozytywnych wpisów. Jeśli produkt się nie sprawdził, nie będziemy oszukiwać naszych czytelników.


 To chyba tyle uwag dotyczących współprac z nami. Z naszej strony możecie liczyć na ciekawą i owocną współpracę. Tylko kochane Firmy szanujecie nas, naszą pracę, nasz czas. A wszyscy będą zadowoleni.
Z poważaniem

Blogerzy "


Rok pracy na wolnym laptopie

Nie lubię zmieniać laptopów. To samo dotyczy telefonów komórkowych. Przyzwyczajam się i nie lubię zmian. Kiedy prawie rok temu padł mi stary laptop musiałam przerzucić się na mniejszy. Myślałam, że jakoś mojego staruszka uda się przywrócić do życia, a ten mały to tylko na chwilę. Nie udało się. Pozostał mały laptop i myśl, że trzeba w końcu kupić coś nowego. Ale jak to w życiu bywa, kiedy chce się coś kupić zaraz wyskakują inne pilniejsze wydatki i zakup nowego laptopa odkładałam z miesiąca na miesiąc. Musiałam jakoś dogadać się z tym małym.

 Na początek przeskanowałam go całego, bo prawie wcale nie chciał chodzić. Było trochę lepiej, ale tylko trochę. Często miałam problem z otworzeniem innych blogów, a już jak na jakimś blogu było wyskakujące okno Facebooka to już całkowita tragedia. Zawieszał się  albo spowalniał jeszcze bardziej. Czasami w ciągu minuty potrafił zawiesić się nawet dwa razy. Czy wasze laptopy są tak samo zdolne jak mój?

Uruchamiał się jakieś 10 minut, a potem często zawieszał. Uczył mnie niesamowitej cierpliwości, a często wywoływał mordercze instynkty. Wpisy na bloga dodawałam dwa, albo trzy razy dłużej. Najgorzej było przy wgrywaniu i obrabianiu zdjęć. Wtedy tylko czekałam i czekałam aż w końcu zastanowi się i zacznie współpracować. Często nie chciał i znów się zawieszał. Ile razy miałam ochotę rzucić go o ścianę albo wyrzucić przez okno. Bo co może bardziej wkurzyć blogera niż laptop odmawiający posłuszeństwa???


Przez niego całe to blogowanie traciło swój urok. Ile razy chciałam dodać wpis na bloga, ale jak pomyślałam ile mi to czasu zajmie i ile nerwów stracę, to przechodziła jakakolwiek ochota na blogowanie. Często robiłam sobie kawę, jak chciałam coś na blogu napisać. Teraz powinnam parzyć sobie melisę, bardzo dużo melisy i brać coś na uspokojenie!!!
 Kiedyś pisałam o rzeczach, bez których nie mogę blogować. Do tej listy teraz mogę dodać szybko chodzący laptop. I mam taką małą nadzieję, że w tym roku Mikołaj zobaczy katorgę blogerki i może jakiś nowiutki laptop pod choinką znajdę???

Pozdrawiam z nad wolną chodzącego laptopa

 
 

Czego najbardziej nie lubię przy organizacji konkursów i ponowne wyniki zabawy

Kiedyś organizowałam na blogu dużo konkursów, zabaw. Bardzo to lubiłam. I zainteresowanie takimi konkursami było dużo większe. Teraz chyba jest przesyt jeśli chodzi o takie zabawy. Sama też widzę po sobie. Kilka lat temu brałam udział w różnych konkursach, rozdaniach i z niecierpliwością czekałam na wyniki. Teraz prawie wcale nie angażuję się w takie zabawy. I konkursów nie przeprowadzam zbyt często, a jeśli coś robię to chcę żeby nagroda była ciekawa dla czytelników i żeby była taka jaką sama chciałabym dostać. Tak też było z ostatnią zabawą, w której do wygrania była fotoksiążka. Sama mam już dwie takie książki i wiem, że to jest super sprawa. Frekwencja w zabawie nie była powalająca, ale kilka osób się zgłosiło i fajnie. Kiedyś pisałam co myślę o blogowych konkursach TUTAJ. I dlatego nie stawiam dużych wymagań, żeby w takiej zabawie wziąć udział. Zawsze jednak przypominam, żeby dla własnego dobra zaobserwować bloga na czas zabawy i nie przegapić wyników. Ale oczywiście nie jest to konieczne.


 Wiecie czego najbardziej nie lubię przy organizacji takich zabaw? Tego, że osoba która wygrywa nie zgłasza się po nagrodę.
I nie rozumiem tego, po co zapisywać się do zabawy, a potem nie interesować się wynikami. Ten co konkurs organizuje musi się do tego przyłożyć. Stworzyć baner, wpis, skombinować ciekawą nagrodę, taki konkurs rozreklamować itp. A zadaniem uczestników jest zapisać się i po zakończeniu konkursu sprawdzić wyniki. I smutne jest to, że nawet tego się co niektórym nie chce. I już nie raz się zdarzało, że osoba nie zgłosiła się na moim blogu po nagrodę. Kiedyś sama pisałam, upominałam się, prosiłam, żeby łaskawie nagroda została odebrana. Ale teraz już mi się nie chce. W poniedziałek podałam wyniki i cisza. Dlatego dzisiaj ponowne wyniki. Fotoksiążkę wygrywa:





Mój wrzesień i linkowe party

Po krótkiej wakacyjnej przerwie wraca zabawa linkowe party i podsumowania miesiąca. W czasie wakacji troszkę sobie odpuściłam, ale teraz chętnie wracam do takich wpisów.
Wrzesień już się kończy więc pora na małe podsumowanie.
Pogoda była listopadowa. Ale jak tylko trafił się cieplejszy dzień to zrobiliśmy grilla i to chyba ostatni grill w tym roku. Może październik będzie bardziej cieplejszy, czekam na polską złotą jesień:)

Mój synek skończył 3 lata, chcieliśmy w dniu jego urodzin wybrać się na wycieczkę, ale pogoda pokrzyżowała plany.
Byłam w lubelskiej Ikei. Jak to dobrze, że w końcu w Lublinie powstał ten sklep:) I troszkę zakupów zrobiłam.


A w przerwie zakupów kawa i ciastko obowiązkowo:)


Moje małe umilacze na ponure jesienne dni: dobra książka, coś słodkiego, świece. Zrobiłam Piwki, dawno już ich nie piekłam, przepis znajdziecie tutaj, polecam:)


Szykuję się do wielkiej wymiany książkowej. To już w niedzielę i jak zawsze nie mogę się doczekać.
 Liczę, że znowu upoluję jakieś książkowe perełki.



Przeczytałam drugi raz książkę Jeden dzień i postanowiłam jeszcze nie oddawać jej do wymiany. Jeszcze nie mogę się z nią rozstać.



Zrobiłam trochę zakładek do książek, produkcja cały czas trwa:)


A to moje wrześniowe nowości:)



Linkowe party, zasady:
- możecie wklejać wasze najlepsze linki z września., albo zrobić podobne podsumowanie u siebie na blogu
- maksymalna ilość linków do wklejenia to 3:)
- miło będzie jak uczestnicy skomentują przynajmniej trzy wpisy biorące udział w zabawie
- a linki wklejajcie w niebieski przycisk na dole:) 
Dobrej zabawy:)


Pozdrawiam

 


Jak ludzie trafiają na mojego bloga 3

Co jakiś czas przeglądam statystyki bloga i zawsze interesują mnie słowa kluczowe, po których ludzie znajdują mojego bloga. Niektóre są dziwne, czasami można się pośmiać. To już trzeci taki wpis. Inne możecie znaleźć Tutaj i Tutaj. Pisownia jak zwykle oryginalna:)



1. kuetki meskie bomberki - kobiety mają kurtki bomberki, a mężczyźni kuetki. Proste:)

2.  stare stroje kąpielowe, stroje kąpielowe dla ciężarnych - to jedne z najczęstszych słów kluczowych. Nie lubię słowa ciężarne, ale fajnie, że takie stroje można dostać

3.  site:blogspot.com kiedykolwiek - ???????????????????????????

4.  crazy-disco.pl - nigdy nie pisałam o crazy- disco, ale jak ktoś dzięki temu znalazł mojego bloga to fajnie

5.  pachnące bransoletki - o bransoletkach pachnących też nie pisałam, są takie???

6.  swrtrowe inspiracje - te inspiracje muszą być bardzo ciekawe

7. minimalizm kosmetyczny - nie tylko ja poczułam, że mam tych swoich kosmetyków za dużo. Ograniczyłam kupowanie, ale nie wiem jak to się dzieje, tych kosmetyków ciągle mam zbyt wiele. Kosmetyczny minimalizm nie jest łatwo wprowadzić do swojego życia.

8.  jak szybko popełnic samobójstwo , jak szybko umrzeć popełnić samobójstwo, samobójstwo - martwi mnie, że tylu ludzi chce się dowiedzieć jak to samobójstwo popełnić. Kiedyś o tym pisałam, więc jeśli w najbliższym czasie planujesz samobójstwo to najlepszą receptę na to znajdziesz TUTAJ.

Tak właśnie ludzie znajdują mojego bloga w głębinach internetowych. Pewnie za jakiś czas znowu uzbiera mi się trochę tych słów kluczowych więc kolejny wpis powstanie, pozdrawiam

 

 

SEJF

:)