Kosmetyczny minimalizm

Od kupowania kosmetyków uzależniłam się wtedy, kiedy zostałam konsultantką Avonu. Wcześniej kupowałam tylko podstawowe kosmetyki, nie zwracałam uwagi na nowości, miałam swoje wypróbowane i tych się trzymałam. Jako konsultantka miałam zniżkę, do tego były przeróżne promocje, żeby przesyłkę dostać za darmo, musiałam mieć zamówienie na 150zł. Czasami udało mi się zebrać zamówienie od klientek, czasami dobierałam coś więcej, bo szkoda płacić za dostawę, a może uda mi się kiedyś sprzedać, a bo teraz jest promocja i nie wiadomo, kiedy znowu będzie, wiec trzeba zapasy porobić. Wymówek było dużo więc zamawiałam, zamawiałam. Za jakiś czas zostałam konsultantką Oriflame i wszystko potoczyło się w podobny sposób. Zamiast zarabiać na tych kosmetykach , więcej traciłam niż zyskałam. Obrastałam w kosmetyki, które w większości nie były mi wcale potrzebne. Żeby się wyzwolić z zakupoholizmu, zrezygnowałam z zaszczytnych funkcji bycia konsultantką obu tych firm. Ale w koło mnie konsultantek nie brakowało i kolejne katalogi znowu lądowały u mnie w domu. Starałam się ograniczać kupowanie i nawet mi się to udawało. Do momentu założenia tego bloga.

źródło

Założyłam bloga z myślą testowania kosmetyków. I znowu poszukiwałam nowości, tym razem z drogeriach. Kupowałam kosmetyki, bo przecież trzeba napisać o czymś ciekawym, znowu jakaś nowość weszła na rynek, trzeba kupić i przetestować. Zawsze z zakupów przychodziłam wzbogacona o super nowość kosmetyczną.

Ostatnio popatrzyłam na moją łazienkę zawaloną tymi kosmetykami. 5 żeli pod prysznic, kilka  balsamów, maseczek,  cieni, tuszy do rzęs...można tak wymieniać i wymieniać. I po co mi tego aż tyle. Zrobiłam przegląd i niestety kilka kosmetyków się przeterminowało, o niektórych nawet nie wiedziałam, że mam. Trzeba się w końcu wziąć za siebie i skończyć z wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Konsultantką już nie jestem, koleżanki podtykają mi katalogi, ja przeglądam i grzecznie dziękuję, na blogu już nie zamieszczam kosmetycznych recenzji, a postanowieniem noworocznym oprócz zrzucenia paru kilogramów, jest ograniczenie kupowania niepotrzebnych kosmetyków. Jak na razie wszystko jest na dobrej drodze i jestem z siebie dumna:) pozdrawiam

10 komentarzy:

  1. Fajne kosmetyki ja mało używam.Jak kupuję to przeważnie do kąpania.Buziaki i pozdrawiam.Miłego poniedziałku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ostatnio praktycznie wcale nie kupuję kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jakos ostatnio tez zaczęłam oszczednie kupować i bardzo mi się ot podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. hi hi jakbym czytała momentami o sobie ;) mam kilka żeli i balsamów na półce :P
    ale na szczęście nigdy termin ważności nie minął :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki. Ja niestety nie mogę się od tego nałogu uwolnić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie mania kosmetyczna dopadła w zeszłym roku jak sie naoglądałam co to dziewczyny kupują co promują i ile tego mają i wyrószyłam na promocję ;) efekt 2 półki kosmetyków nie otwartych ;) Gosiu nie daj się i tak trzymaj dalej bo ja niestety na małe co nieco się w tym miesiącu skusiłam ....
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam podobnie tyle że z przydasiami, aplikacjami, koralikami - wszystko co mi się przyda do twórczych robótek - a później leży.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz Gosiu, już Ci o tym wspomniałam ale napiszę co myślę. Miałam podobny problem, bardzo kusiły mnie te piękne opakowania i cudowne właściwości kosmetyków więc kupowałam i zazdrościłam tym co to mają takich od groma.Do czasu aż dotarło do mnie, jaka w tym jest chemia i że ja to wszystko wcieram w siebie! Że jestem po prostu mamiona i kuszona a wręcz manipulowana przez ich producentow czym tylko się da by mogli zbyć swój produkt. To mnie dopiero ocuciło i momentalnie się "wyleczyłam":) Teraz kupuję rozsądnie i z dystansem to co jest mi niezbędne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też miałam kilka balsamów, zeli pod prysznic. Teraz mam po 1. Za to dużo kosmetyków do włosów i kolorówki, ale sumiennie walczę z nimi.
    Trzeba wiele pracy nad sobą by kompulsywnie nie kupować.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Do góry