Wszyscy muszą zginąć

 Marcel Moss słynie z mocnych książek. Porusza ważne choć trudne tematy. Tak samo było i w przypadku książki "Wszyscy muszą zginąć". 

 

Książka zaczyna się od krwawego ataku terrorystycznego, który ma miejsce w jednym warszawskich liceum. Zamaskowani zamachowcy detonują ładunki wybuchowe i strzelają do uczniów i nauczycieli. Jak się okazuje, jednym z zamachowców jest uczeń tego liceum Błażej Dragiel, W ostatniej chwili Błażej spotyka swoją przyjaciółkę Kaję i na jej oczach popełnia samobójstwo. Po tym zdarzeniu Kaja nie ma łatwego życia. Wszyscy uważają, że i ona brała udział w zamachu. Wylewa się na nią okropny hejt. Zrozpaczona dziewczyna za wszelką cenę chce poznać prawdę dotyczącą zamachu. Wkrótce jednak odkrywa, że jej przyjaciel miał również swoje tajemnice. 
Pojawia się mnóstwo pytań. Dlaczego Błażej, syn znanego biznesmena, posunął się do czegoś tak okropnego? Kto stara się pogrążyć Kaję? 
Narratorem w książce jest Kaja i Błażej. Cofamy się wstecz i poznajemy całą historię na rok przed zamachem. Z chwilą czytania kolejnych stron wszystko powoli się wyjaśnia. 

W książce autor porusza bardzo wiele problemów z jakimi borykają się współcześni nastolatkowie. Prześladowania w szkole, hejt, alkohol, narkotyki, uzależnienie od gier komputerowych, Uzależnienie tak wielkie, że młody człowiek przestaje rozróżniać fikcję od rzeczywistości. Złe relacje z rodzicami, nienawiść do rodziców, która przejawia się chęcią ich zamordowania. W książce historia jest całkowicie fikcyjna, ale niestety takie rzeczy się dzieją w koło nas. I to jest przerażające. Z jednej strony książka wciąga i zaciekawia, z drugiej tematy są trudne i dające do myślenia. Na koniec jeszcze dodam, że nic w tej historii nie jest takie, jakim się wydaje. A zakończenie na pewno zaskoczy każdego. 
Lubicie książki Marcela Mossa? 

Dziękuję Wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania tej książki

Pozdrawiam





Komentarze

:)