Tylko jedno spojrzenie - recenzja mojego patronatu

 Co byście pomyśleli, gdyby miłość Waszego życia po prostu znikła z dnia na dzień? Osoba, którą kochasz jakby rozpłynęła się w powietrzu. Bez słowa, bez wyjaśnienie, praktycznie bez powodu. Bo ty tych powodów nie znasz. I nie rozumiesz. Tak właśnie czuła się Julia, bohaterka tej książki.

"Minęło sześć lat, a ja wciąż go pamiętam, jakby to było tydzień temu".

Julia prowadzi spokojne życie na obrzeżach Wrocławia. Ma spokojną pracę, trenuje, dba o siebie. Można powiedzieć,  że jest szczęśliwa, ale jedno wydarzenie z przeszłości nie daje jej spokoju. Dlaczego Maks ją zostawił? Jej wielka miłość, która miała być na całe życie. Dlaczego już jej nie chciał?

Pewnego dnia dziewczyna otrzymuje zaproszenie na spotkanie klasowe. Czy dawne wspomnienia powrócą i znów nie dadzą spokoju? Trochę się waha, jednak decyduje się na wyjazd. Przytulna wynajęta chatka, płomienie wesoło tańczące w kominku. Wspólne rozmowy, posiłki, żarty. To wszystko czyni ten wyjazd wyjątkowy. Julia nie przypuszczała, że przeszłość dopadnie ją właśnie w tym miejscu. Ale tak się stało. W progu chatki staje On, jej miłość, jej nadzieja. Mężczyzna, który zostawił Julię sześć lat temu ze złamanym sercem. Po raz ostatni widziała go na studniówce. Wtedy prosił, żeby na niego zaczekała. 

Ale jak długo można na kogoś czekać? Maks został tylko wspomnieniem, które teraz zmaterializowało się w kompletnie nieoczekiwanej chwili. Czy to spotkanie coś zmieni w życiu bohaterów? Czy prawda wyjdzie na jaw? I czy pogrzebane uczucia mają szansę odrodzić się na nowo?

"Nie planowałem rujnować jej życia raz jeszcze. Nie przypuszczałem tylko, że los ofiaruje nam kolejną szansę. A gdy staniemy oko w oko, uczucia powrócą i będą tak samo silne."


Narracja w książce jest pierwszoosobowa, pisana z perspektywy Julii i Maksa, dzięki temu możemy lepiej zrozumieć ich punkt widzenia. Spotkanie po latach wywołuje ogromne emocje w życiu bohaterów. Ale czy już oni nie są kompletnie innymi osobami? Czy już nie są w całkiem innym miejscu w swoim życiu? Sześć lat zmieniło ich oboje. Julia pogrzebała swoje uczucie i broni się przez tymi emocjami, które wywołało pojawienie się dawnego ukochanego. Maks ma narzeczoną, z którą planuje ślub. Ale jak dobrze wiemy, stara miłość nie rdzewieje, a uczucia nie mają daty ważności:) Czy to się wszystko da jakoś jeszcze poukładać?

"To czego pragnę, nie jest ważne... Straciliśmy swoją szansę!".

"Tylko jedno spojrzenie" to romantyczna opowieść o sile uczucia, miłości, straconych szansach. Ale też o nadziei, przyjaźni. To opowieść o dwojgu młodych ludziach, którzy troszkę pogubili się w życiu, ale los na nowo dał im szansę na naprawienie wszystkiego. Tylko czy oni z tej szansy skorzystają?

Ta książka to idealna lektura na wakacje. Ciepła, romantyczna. Więcej nie zdradzę. Sami się przekonajcie:)

Gratuluję autorce i dziękuję za zaufanie:)

Pozdrawiam



#patronat





Prawie jutro

 Sięgając po książkę "Prawie jutro" nie spodziewałam się, że będzie to kontynuacja serii. Pierwsza książka to "Kiedyś jest teraz" i właśnie mamy możliwość poznania kontynuacji losów Amelii i Patryka. 


Amelia i Patryk długo nie mogli odnaleźć siebie. I jak zrozumiałam czytając "Prawie jutro" wcześniej nie mogli się dogadać. Oboje po jakiś przejściach, z przeszłością, zwłaszcza on. Patryka zostawiła narzeczona przed ślubem i zdradziła. Może banał, ale to zdarzenie odcisnęło się na psychice chłopaka. Z Amelią bał się bliższej relacji,  a na dodatek w tej części przeszłość dosłownie zapukała do jego drzwi.
Amelia odziedziczyła po babci dom na wsi. Ten motyw często pojawia się w powieściach obyczajowych. Jednych może drażnić, mi wcale nie przeszkadza. Bardzo lubię takie historie, stary dom, zaciszna wioska, nowe życie i odnajdywanie siebie. To właśnie znajdziemy w tej książce.


Cała historia toczy się w koło wątku relacji  tych dwojga. Amelia chce jakiś konkretów, chce mieć rodzinę, dzieci. Wszyscy bliscy z rodziny Patryka również nie pomagają tylko naciskają na ślub. Dziewczyna nie do końca czuje się pewnie w tym związku. Czeka na krok ze strony partnera. Pojawienie się Moniki niczego nie ułatwia. Czy ta kobieta stanie na drodze szczęścia tych dwojga?
Jednak to nie tylko historia o miłości. To również o trudnej rodzinnej sytuacji, o listach z przeszłości. O odnajdywaniu siebie. Mamy również wątek, można powiedzieć kryminalny. Jest jakaś tajemnica, którą skrywają dwaj mężczyźni współpracujący z Amelią. Trochę mi zabrakło bardziej rozwinięcia tego wątku, więcej tajemnic i niedomówień. 
Cała historia jest ogólnie spokojna. Czasami Amelia mnie irytowała swoim zachowaniem, zwłaszcza w chwili, kiedy dowiedziała się, że była narzeczona Patryka wróciła do wioski. 
Powieść "Prawie jutro" czyta się dobrze, można poczuć klimat małej wioski, małej społeczności. Autorka pokazuje, że warto jest zaufać i pójść za głosem serca. A jutro może nieść zawsze jakąś nadzieję.

Książkę dostała z Klubu Recenzenta serwisu Nakanapie.pl

Pozdrawiam



Dżoker

 Sensacyjna opowieść o Gdyni. Wydanie ilustrowane.

Przedwojenna Gdynia, miasto, które w tej książce gra pierwsze skrzypce. Opisy, bohaterowie. Jak wyglądała Gdynia przed wojną? 

Opis Wydawnictwa:

Gdynia, czerwiec roku 1929. W rosnącym dynamicznie mieście przecinają się ścieżki pracującej na poczcie młodej urzędniczki Łucji, jej rówieśnika, początkującego dziennikarza Adama Grabskiego, oraz Krzysztofa Wilczyńskiego – weterana wojen (choćby z bolszewikami), a współcześnie uczestnika przemytniczych wypraw nad granice z Rzeszą i Wolnym Miastem. 

Mijają lata, mimo szalejącego na świecie kryzysu „Gdynia się rozbudowuje”. W Gdańsku władzę przejmują naziści. Trwa „zwycięski pochód kina mówionego”, Polska zakochuje się w sukcesach Żwirki i Wigury (tym bardziej że bohaterowie nader prędko giną w katastrofie), w morze wypływają kolejne transatlantyki. W rozpoczynającym nadawanie radiu usłyszeć można Kiepurę („jednego z najgłośniejszych śpiewaków światowych!”), zaś w Zakopanem Witkacy na swych biletach wizytowych pisze brawurowe D.U.P.A. 
Miłosny trójkąt, ryzykowne przedsięwzięcia i wiara, że wszystko musi się udać.
A przecież obok Gdańsk. I niewyrównane rachunki z przeszłości…

Dżoker to opowieść o trzydziestolatkach, którzy w latach trzydziestych mieli wszystko i mocno chcieli wierzyć, że tak już zostanie na zawsze.
Niestety, to nie oni rozdawali karty…


"Dżoker" to dość obszerna powieść składająca się z 489 stron, ilustrowana. Gdynia jest na pierwszym planie. Mamy opisy różnych miejsc, zdarzeń. Dość duża liczba bohaterów czasami przytłacza i na początku trudno było mi się wczuć w tę historię. Kto jest kto i dlaczego?
Akcja dzieje się na przestrzeni kilku lat a dokładnie od 1929 roku do 1939. Młodzi ludzie mają swoje marzenia i plany, ale też jakąś przeszłość, która daje o sobie znać. Pojawia się wątek miłosny. 
Młodzi naiwnie sądzili, że wojna nam nie grozi, mamy silną armię, sojuszników w postaci Anglii i Francji. Kto by się ośmielił napaść na Polskę? A jeśli nawet to wojna szybciej się skończy niż zacznie więc nie ma się czego obawiać. 

Myślę, że ta książka może być świetną lekturą dla mieszkańców Gdyni i okolic. Ja chociaż kocham nadmorski klimat, powieści z historią w tle, to w tej powieści nie mogłam się odnaleźć. Myślę, że to przez styl pisania autora. Albo się go polubi i poczuje przedwojenną Gdynię, albo nie. Mi się to nie udało.

Pomijając to autor włożył bardzo dużo pracy, żeby przedstawić tak dokładnie miasto w tamtych czasach. I myślę, że na swój sposób mu się to udało. 

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z wydawnictwem MG






Renegat

 " To była kwestia wyboru. On albo ty. Obcy człowiek, który ma złe zamiary, albo mój brat. To nawet nie jest dylemat wagonika, to wybór, oczywisty."

Książka "Renegat" jest kontynuacją "Intruza". Na kontynuację czytelnicy czekali aż sześć lat. Przyznaję, że kompletnie nie pamiętam, czy pierwszą część czytałam. Nawet na blogu szukałam recenzji tejże książki, ale nic nie znalazłam. A z drugiej strony podczas czytania coś mi tam świtało, jednak tak naprawdę nie pamiętam całej akcji i o co w tym wszystkim chodziło. I pewnie dlatego kompletnie nie mogłam odnaleźć się w tej powieści. 

Opis Wydawcy:

ŚWIAT SŁUŻB SPECJALNYCH, GDZIE PRAWDA I FAŁSZ TRACĄ SWOJE ZNACZENIE, A CZŁOWIEK JEST TYLKO TRYBIKIEM W MACHINIE. Kapitan ABW Kamil Wicha to najbardziej poszukiwany człowiek w kraju. Odpowiadał za ochronę kontrwywiadowczą programu badań nad komercjalizacją i przemysłową produkcją grafenu. Zdradził. Zbiegł. Zabójstwo szefa zespołu badawczego i zniknięcie dysków, na których przechowywano wyniki badań, wskazują ewidentnie na jego winę, jednak Wicha z jakichś powodów prowadzi z ukrycia swoją grę ze wszystkimi. Wciąga w nią brata bliźniaka, Adriana, który podejmując ją, staje się ofiarą zamachu. Ich tropem podąża Marius, nieuchwytny „Cień”, eliminujący wszystkich, którzy mogliby im pomóc zbliżyć się do prawdy. Czy Wicha rzeczywiście jest zdrajcą, renegatem, czy może jednak realizuje zadanie, do którego wykonania go wyznaczono?



Bardzo lubię książki autora, większość przypadła mi do gustu, jednak z tą mam pewien problem. Nie poczułam tej historii, czułam się w niej zagubiona. Zaczęła się obiecująco, jednak później było trochę gorzej. Fakt, były momenty, które mnie zaciekawiły, jednak przez większość się przemęczyłam. Liczne dialogi, które lubię w książkach, teraz mnie przytłaczały. Rozmowy ciągnęły się przez wiele stron, długie rozdziały nie pomagały. Autor dużo wyjaśnia tego co działo się w przeszłości, bohaterowie roztrząsają przeszłość, próbują rozwiązać zagadki. Niby dzieje się dużo, jednak zabrakło tego czegoś. Może dlatego, że jednak nie przeczytałam pierwszej części, nie byłam na bieżąco.

Nie jest to zła książka. Mamy thriller szpiegowski, świat służb specjalnych. Zagadki, podejrzenia. I dwóch braci, którzy muszą się w tym wszystkim odnaleźć. Nie mogą nikomu ufać, a tajemnice sprzed lat doskonale wywracają ich świat do góry nogami, zwłaszcza sprawa nieżyjącego ojca, który miał swoje za uszami. 

Jeśli chcecie poznać tę historię to koniecznie sięgnijcie najpierw po pierwszą część "Intruz". Myślę, że to dużo może pomóc:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Dziennik Reni Spiegel

 Jej marzeniem było zostać słynną poetką. Historia sprawiła, że stała się świadkiem epoki.

Opis Wydawcy:

Renia jest polską Żydówką z Przemyśla, która zapisuje w zeszytach wiersze, marzenia i emocje pierwszej miłości. Kiedy Niemcy i Sowieci najeżdżają na Polskę w 1939 r., świat Reni rozpada się na kawałki. Oddzielona od matki, obserwuje znikanie kolejnych polskich i żydowskich rodzin wywożonych z miasta przez Sowietów i powstanie przemyskiego getta, do którego ostatecznie trafia.

W cieniu wojny rozkwita jej poetycki talent. Renia zakochuje się też w chłopaku o imieniu Zygmunt. Ich pierwszy pocałunek ma miejsce zaledwie kilka godzin przed wkroczeniem nazistów do miasta. Chłopcu udaje się wyprowadzić Renię i swoich rodziców poza mury getta. I to właśnie on dopisze do jej pamiętnika ostatnie rozdzierające serce słowa:

Trzy strzały! Trzy stracone życia! Słyszę tylko strzały, strzały… strzały…

Renia chciała pisać wiersze, zakochać się i głośno śmiać. Zamiast tego przyszło jej dorastać w cieniu wojny i getta. Jej poetycki dziennik to niezwykle poruszający zapis uczuć dziewczyny, której głos przetrwał, choć jej życie zostało brutalnie przerwane. Współodczuwałam z nią strach, ból, tęsknotę i miłość. Historia Reni poruszyła mnie do głębi i brzmi dziś jak ważne ostrzeżenie przed tym, jak krucha jest wolność i jak łatwo świat zapomina o człowieczeństwie.


Na rynku jest dużo wojennych powieści. Czasami można czuć przesyt. "Dziennik Reni Spiegel" jest również książką opowiadającą o tamtym okropnym okresie. Ale to książka inna. To nie jest powieść, tutaj nawet wojna jest gdzieś w tle. To książka składająca się z zapisków młodej dziewczyny, nastolatki. 

Na początku mamy wprowadzenie od siostry Reni Elizabeth Bellak. Na końcu również jest kilka słów od siostry. I dzięki temu wprowadzeniu i słowach końcowych można lepiej zrozumieć historię. Bo większość książki to zapiski z dziennika. Renia opisuje swoje życie szkolne, przyjaźnie, ale przede wszystkim miłość. Jej emocje są bardzo wyraźne. Raz jest szczęśliwa i z tego szczęścia unosi się nad ziemią. Innym razem popada w rozpacz, bo ukochany jej nie zauważa. Czasami czułam się zmęczona tematem miłości do Zygmunta. Raz kocha i żyć bez niego nie może, innym razem jest zazdrosna i nie chce go znać. Ten temat męczy, ale tak właśnie wygląda nastoletnia pierwsza miłość, pełna emocji, marzeń i snów. 
Dziewczyna okropnie tęskniła na matką, co również wyraża na stronach swojego dziennika. Czytając książkę można czasami czuć chaos, czasami zapominamy, że to wszystko dzieje się w wojennych czasach. Wojna nie jest na pierwszym planie, ale znajduje się często między wierszami. 
Wierszy jest w książce bardzo dużo. Renia tak sobie radzi ze swoimi emocjami, przelewa je na papier, tworzy wiersze, marzy, żeby zostać poetką. Marzy o szczęśliwym życiu z Zygmuntem po wojnie, życiu, które jednak nie będzie jej dane...

Zdania o książce są podzielone, niektórzy są rozczarowani, bo spodziewali się czegoś innego. Inni zachwyceni autentycznością książki. Ja jestem gdzieś po środku. Książka nie jest zła, jest po prostu prawdziwa. Myślę, że to jest najlepsze podsumowanie.

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Poradnia K

Ciężar winy

 "Celowo budował między nimi dystans, jeszcze większy niż ten, który już ich dzielił. On Polak, ona Niemka. Byli z dwóch światów, po dwóch różnych stronach konfliktu, który zdawał się nie do przezwyciężenia. "

Bardzo lubię powieści Barbary Wysoczańskiej. Akcja ich dzieje się w trudnych czasach wojennych lub powojennych. Bohaterowie muszą zmagać się z wojenną rzeczywistością, a w takich czasach nie wszystko jest białe albo czarne. I nawet w takich strasznych momentach może narodzić się miłość.

"Przywróciła go do życia i nauczyła kochać w świecie, który z miłością nie miał nic wspólnego."

Akcja zaczyna się w roku 1944. Do niemieckiego miasta Grunberg przyjeżdża transport z jeńcami po upadku Powstania Warszawskiego. Jednym z tych jeńców jest Karol Borkowski, który trafia do fabryki jako robotnik przymusowy. Tam poznaje niemiecką pielęgniarkę Emmę Horn, która jest córką szefa lokalnego Gestapo. 

Emma nie poznała dotąd trudów wojny. Może jej też do końca nie rozumiała, ale gdzieś tam w środku buntowała się przeciwko krzywdzie drugiego człowieka. Dlatego została pielęgniarką, żeby coś dobrego zrobić dla innych. Karol okrucieństwa wojny doświadczył na własnej skórze. Teraz musi służyć swoim wrogom, tym, którzy zburzyli jego ukochane miasto, którzy zabili jego najbliższych. 

A klęska Trzeciej Rzeczy zbliża się nieubłagalnie. Armia Czerwona wkracza do miasta zgotowując ich mieszkańcom piekło. Emma każdego dnia walczy o przetrwanie swoje i swojego młodszego brata. Karol musi zdecydować, co jest dla niego ważniejsze. Zemsta na wrogu, czy uczucie do niemieckiej dziewczyny. 

"Wszystko to, co mój naród robił innym narodom podczas wojny, wróciło do nas na samym jej końcu. My, Niemcy najpierw staliśmy się oprawcami, by na końcu stać się ofiarami."


Czy prawdziwa miłość w wojennych czasach jest możliwa? Czy nawet w piekle można poczuć namiastkę szczęścia? Autorka udowadnia, że tak. A mamy historię o miłości, która nie powinna się wydarzyć. Nie to miejsce, nie ten czas ani nie ta osoba. A jednak dla uczucia nie ma bariery narodowościowej. 
Ale to nie tylko historia o miłości, ale też i przede wszystkim o wojnie i jej skutkach. O traumach, stracie, pogrzebanych nadziejach. Podczas czytania odczuwamy wyraźnie emocje bohaterów, z czym się zmagali. Jak trudno jest zostawić wszystko i uciekać w nieznane. Ze swojego domu, z kochanego miasta. Czasami trzeba podjąć decyzję, które na zawsze zaważą na całym życiu. Czasami nie ma się innego wyboru.

"Ciężar winy" to piękna powieść, która dzieje się w niepięknych czasach. A ciężar wojennej winy pozostaje do końca życia. 

I jeszcze tak na koniec jedna myśl, która pojawiła się podczas czytania. Teraz rynek zalewany jest historiami mafijnymi, wulgarnymi erotykami, które z miłością nie mają nic wspólnego. Dlatego książka Barbary Wysoczańskiej jest jak powiew świeżego powietrza w całej tej otchłani brudu. Ja ze swojej strony bardzo polecam wszystkie książki autorki, która udowadnia, że o miłości można pisać pięknie. Tak po prostu.

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Dziś premiera mojego patronatu - Tylko jedno spojrzenie:)

 Dzisiaj właśnie jest premiera mojego pięknego patronatu "Tylko jedno spojrzenie " od Dagmary Wojciechowskiej:) 

Przypomnę opis:

Julia prowadzi spokojne życie na obrzeżach Wrocławia. Praca za biurkiem i nowa pasja do treningów pod okiem wymagającego trenera pomagają jej uporządkować codzienność. Pewnego dnia otrzymuje wiadomość z zaproszeniem na spotkanie klasowe. Wspomnienia, które przez lata próbowała zepchnąć na dno pamięci, powracają ze zdwojoną siłą. Zimowe popołudnie w przytulnej, wynajętej chatce zapowiadało się całkiem dobrze: wspólne posiłki, trzaskające drewno w kominku, grzaniec, śmiech i rozmowy dawnych przyjaciół. Po sześciu latach wszyscy liczyli na chwile beztroski i odrobinę melancholii. Wszystko jednak ulega zmianie, gdy w progu chatki staje on – mężczyzna, który sześć lat temu zniknął nagle bez słowa, zostawiając Julii złamane serce. Po raz ostatni widziała go na studniówce, kiedy prosił ją, aby na niego poczekała. Ale jak długo można czekać na kogoś, kto wydaje się tylko wspomnieniem? Czy pogrzebane uczucie ma szansę odrodzić się na nowo?



Wszystko byłoby pięknie gdyby... wydawnictwo nie zawiodło. Książka ma dziś premierę, ale jeszcze nie opuściła drukarni. Myślę, że to jest trochę niepoważne i szkoda mi autorki, bo domyślam się co czuje. I to nie jedyne opóźnienie ze strony tego wydawnictwa. Ach, czasami brakuje słów...

Jednak dziś premiera i książka jest już dostępna na Legimi jako ebook. Polecam dodawać na półeczki: 
https://www.legimi.pl/ebook-tylko-jedno-spojrzenie-wojciechowska-d-s,b1569920.html.

A ja czekam cierpliwie na swoją wersję papierową. Mam nadzieję, że nie będzie już żadnych komplikacji. A autorce gratuluję premiery i cierpliwości:)

Pozdrawiam



EGO

 Skoro Bóg milczy - ja wymierzam karę

" Dzięki tobie zrozumiałem, że prawdziwa siła to nie ta, która zabija, tylko ta, która pozwala podnieść się w kolan."

"Ego" to kolejna część serii o dwójce policjantów. Błażej Heller i Malwina Zygart znowu na tropie:)

W Bolesławcu znaleziono zwłoki młodej kobiety. Zbrodnia wstrząsa miastem. Na dodatek na ciele denatki wyryta była litera "R". Tak kiedyś podpisywał swoje ofiary seryjny morderca zwany Raptorem. Problem w tym, że Raptop aktualnie siedzi w więzieniu, więc sam nie mógł popełnić tej zbrodni. Kto uważa się za jego naśladowcę? 

Na jednych zwłokach się nie kończy. Kolejna kobieta traci życie, a  dwójka policjantów rozpoczyna walkę z czasem. Czy Raptop działa z za krat czy to ktoś inny chcący dopełnić dzieła psychopaty. Jak w tym wszystkim odnajdzie się Malwina - biologiczna córka Raptora?



Przeczytałam większość książek Marcela Mossa, ale uważam, że ta seria jest jedną z lepszych.  Błażej i Malwina stanowią idealną parę śledczych. On przeszedł w swoim życiu wiele. Zabójstwo żony, ogromne długi. Ona musi mierzyć się z piętnem córki seryjnego mordercy. Dlatego wstąpiła do policji, żeby łapać takich zwyrodnialców jak jej ojciec. 

Książkę, pomimo trudnych tematów, czytać się błyskawicznie. Zagadka długo nie pozostaje rozwiązana, wszystko się gmatwa. Dodatkowo możemy obserwować i odczuwać emocje Malwiny, kiedy spotyka się w więzieniu ze swoim ojcem. To dla niej bardzo traumatyczne przeżycie. Autor nie byłby sobą, gdyby nie zastosował zaskakujących zwrotów akcji. Takiego zakończenie się nie spodziewałam. I kolejny raz zostawia czytelników z niedosytem i magicznymi słowami: ciąg dalszy nastąpi:) I kolejny raz chciałoby się od razu sięgnąć po kontynuacje. Nie pozostaje nic innego tylko spokojnie czekać. Polecam, bardzo:)

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Nostalgia

 "To jest ten rozdział w naszym życiu, który chcielibyśmy pominąć, ale się nie da. Żadnego się nie da. Taką książką jest nasze życie, że faktów się nie wyrzuci, niektóre historie da się korygować w pamięci, uładzać, pudrować, koloryzować, ale faktów nie. A śmierć jest faktem, pogrzeb i wszystko, co z nim związane, też. Przez to po prostu trzeba przejść."

Czy można zakochać się dwa razy w tej samej osobie? Jeszcze raz po latach? Ale czy to będzie znowu ta sama osoba, czy czas zmieni ją na zawsze? I co zrobić, kiedy ta osoba znowu nas opuści, tak już ostatecznie? Na te pytania stara się odpowiedzieć Małgorzata Kalicińska w swojej książce "Nostalgia".


Maria kochała Piotra jak tylko nastolatki potrafią kochać. Całym sercem i z nadzieją na wspólną przyszłość. To była jej wielka miłość, to miało być na zawsze. On wyjeżdżał do rodziny we Włoszech, ale miał wrócić. Ona czekał, on nie wrócił. Co się z nim stało? W epoce bez internetu, bez telefonów komórkowych kontakt zupełnie się urwał. Ona czuła się porzucona, on miał swoje powody. 

Lata mijały. Maria znowu się zakochała, wyszła za mąż. Filip skradł jej serce, został całym światem, chociaż życie z nim nie było, łatwe. Chociaż ten Piotr ciągle w głowie siedział. Czy można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie? 

Po śmierci Filipa na drodze owdowiałej Marii znowu pojawia się Piotr. A kobieta ma rozterki. Czy wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki? Czy ich uczucie ma szansę na ciąg dalszy, kiedy poznała prawdziwe przyczyny zniknięcia ukochanego? Czy to jest jeszcze miłość czy przywiązanie?

"Nostalgia" jest książką bardzo życiową. Jest opowieścią o życiu i śmierci. O szczęściu ale też o tragediach, osobistych porażkach. O przyjaźni i samotności. Ale przede wszystkim o miłości, tej wczesnej, niedojrzałej. Drugiej najczulszej i tej później, bardziej rozsądnej ale nie mniej burzliwej. 

Książka opowiada o kobiecie dojrzałej, które już swoje w życiu przeszła. Wspomina dawne miłości, próbuje poukładać sobie życie a przede wszystkim uczucia. Bo na miłość nigdy nie jest za późno. 

Piękna historia, która daje do myślenia, pozwala się zatrzymać i zastanowić, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Bardzo dobrze spędziłam z nią czas. Warto poznać tę opowieść:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Poradnia K



Inspirujące spotkania autorskie

 Chodzicie na spotkania autorskie? Jak mam tylko możliwość i takie spotkanie jest blisko mnie to chętnie się wybieram. Tydzień temu miałam możliwość być na takim spotkaniu z Magdą Stachulą. Ale to był dobry czas. Miło się słuchało historii powstawania powieści, skąd autorka czerpie inspiracje i dlaczego pisze akurat taki gatunki książek .

Oczywiście nie mogłam odmówić sobie zakupu książek , wpisu oraz pamiątkowego zdjęcia. 







Wczoraj sama miałam swoje autorskie spotkanie, ale to już zupełnie inna historia 😊❤️

Lubicie spotkania autorskie? Na jakim byliście a na jakich jeszcze chcielibyście być?

Pozdrawiam 



Nie uwierzysz, kto zabił

 Nic nie jest tym, czym się wydaje. Nawet zło.

Na okładce książki na samej górze mamy informację: Najbardziej nieprzewidywalny thriller jaki przeczytacie. I tu muszę się z tym zgodzić, zdecydowanie!

Zaczynając czytać miałam wrażenie, że czytam kryminał. Bo mamy zabójstwa, mamy policjanta, który prowadzi śledztwo. Dlatego widziałam tutaj kryminał jak nic. I myślałam, że będzie tak jak zwykle. Zawiłe śledztwo jakieś tajemnice itp. Uwierzcie mi, mocno się zdziwiłam.

Wiktor Abel ma do rozwiązania tajemniczą zagadkę morderstw nastolatków. Są to dzieci z bogatych domów, zamordowane w okrutny sposób. Dodatkowo policjant ma w domu chorą żonę i bardzo martwi się jej stanem. Kto jest zabójcą? Dlaczego młode osoby musiały zginąć? 


Ta historia opowiedziana jest z punktu widzenia różnych osób. A raczej wydawało mi się, że są to różne historie zupełnie ze sobą nie powiązane. Mamy wspomnianego już policjanta, który ma do rozwiązania zagadkę kryminalna. Mamy obłąkaną z rozpaczy matkę, która straciła jedyną córkę. Mamy też historię opisaną właśnie z perspektywy tej zabitej córki. I kiedy tak to czytałam zastanawiałam się o co w tym wszystkim chodzi. Jaki to ma sens? I dopiero pod koniec otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia. Autor tak namotał, tak to wszystko przedstawił, że wydawało się nieprawdopodobne. A zarazem ciekawe i zaskakujące. Wszystkie puzzle zaczynały do siebie pasować. I naprawdę, nic nie jest takie jak się wydaje. NIC! I to w tym wszystkim najlepsze. Wydaje mi się, że autora troszkę fantazja poniosła. Ale właśnie to jest piękne w literaturze i można wiele wybaczyć. Fikcja literacka rządzi się swoimi prawami:)

Końcówka książki wszystko wynagradza, nawet jak przez większość czasu podczas czytania zastanawialiśmy się nad sensem tej książki. Ten thriller jest rzeczywiście kompletnie nieprzewidywalny. I o to właśnie chodzi w takich książkach. Przeczytajcie i dajcie się zaskoczyć:)

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia



Zapomniałam, że cię kocham

 Bardzo lubię historie, w których jest wątek utraty pamięci. Takie książki zazwyczaj skrywają niepowtarzalną opowieść. Bo jak się straci pamięć to wszystko może się wydarzyć. Wtedy można spojrzeć na życie całkiem inaczej, wszystko przewartościować. 

Po opisie i okładce, która bardzo mi się podoba, liczyłam na bardzo wiele biorąc tę książkę do ręki. 

Opis Wydawcy:

Z pamięcią bywa różnie... zwłaszcza przed ślubem

Lilianna Maria Sawka, znana producentka muzyczna, ma dwa poważne problemy.

Po pierwsze, z pełną mocą służbowego SUV-a wjechała w słup energetyczny, odcinając prąd kilku przydrożnym gospodarstwom. Po drugie, na skutek szoku, siły wyższej albo wyjątkowego pecha, straciła pamięć.

I umknął jej fakt, że za parę tygodni wychodzi za mąż.

Czasu do ślubu z Tymonem Korneckim, popularnym muzykiem, zostało niewiele, a im bardziej kobieta stara się odzyskać wspomnienia, tym więcej ma wątpliwości. Zwłaszcza że obrazy, które zaczynają do niej powracać, kierują ją ku komuś zupełnie innemu.

A to dopiero początek kłopotów, bo z połączenia polskiej wsi, gór, muzyki, przyjaźni, odrobiny szaleństwa i totalnego chaosu mogą wyniknąć tylko dwie rzeczy.

Naprawdę wielka katastrofa albo… wielka miłość.



Co można się spodziewać po takim opisie? Fantastycznej książki, pełnej emocji, zagadek. Niestety, nic takiego nie otrzymałam. Nie polubiłam żadnego z bohaterów, zachowanie Liliany było miejscami dziwne. Jakby sama nie wiedziała czego chce. Oczywiście, straciła pamięć, była zagubiona, jednak to jej do końca nie usprawiedliwia. 

Pomysł na książkę był rewelacyjny. Dziewczyna traci pamięć na kilka tygodni przed ślubem. Nie pamięta narzeczonego, za to do kogoś innego zaczyna mieć ciepłe uczucia. Ktoś inny zaprząta jej myśli. Dlaczego? Co wydarzyło się kiedyś, że inny mężczyzna zajmuje jej serce? Tutaj musi kryć się jakaś tajemnica, coś musiało się wydarzyć. Jednak... No właśnie nie wydarzyło się coś na co liczyłam, coś co podkręciłoby całą akcję. Zabrakło właśnie tego COŚ!

Ogólnie w książce panował taki chaos. Od samego początku, zaczynając od ucieczki ze szpitala. Potem nie było lepiej. Styl pisania autorki nie przypadł mi do gustu. 

Podsumowując, pomysł na książkę rewelacja. Z wykonaniem już różnie. Książka nie jest zła, zbiera pozytywne recenzje, ma swoich fanów, jednak mnie nie zachwyciła. Styl, wykonanie to nie moje klimaty. A szkoda. Nie lubię pisać takich recenzji, zawsze przychodzi mi to z trudem.  Jednak to jest tylko moje zdanie, a najlepiej przekonać się samemu i sprawdzić:)

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Amare

Alfa

 Kto pierwszy, ten umiera.

Jak zobaczyłam nową książkę autora i to, że powraca seria z komisarzem Lichym, bardzo się ucieszyłam. Ostatnią książkę z tej serii autor zakończył tak, że nie wiedziała, czy ten Lichy się zabił, czy może jednak przeżył. Bo wszystko wskazywało, że jednak kolejnych części nie będzie, a główny bohater sam wybrał się na tamten świat. Ale Lichy ma to do siebie, że zawsze spada na cztery łapy:) I dobrze. Dzięki temu mamy kolejny tom, a ja mam nadzieję, że nie ostatni:)

Opis Wydawnictwa:

KOMISARZ L ICHY POWRACA

MIŁOŚĆ CIERPLIWA JEST, ŁASKAWA JEST. DO CZASU.
Prokurator, która nie chce wracać w rodzinne strony. Były gliniarz, który nie chce wracać do służby. Połączy ich przerażająca zbrodnia, o której jeszcze latami szeptać będą mazurskie wsie. Czy opowieść o Niechcianych Córkach to tylko kolejna lokalna klechda? Czy wspominane z trwogą dawne czarownice wciąż kryją się po wsiach i rzucają uroki?
Gdy zima huczy na Mazurach, a nad jeziorami niesie się wycie wilków, gdy zewsząd słychać nawoływanie śmierci, Lichy musi w końcu zdecydować, jak bardzo pragnie żyć.
Grzegorz Brudnik powraca z długo wyczekiwaną opowieścią o komisarzu Rafale Lichym, by sprawdzić, czy zagubiony człowiek może zagubić się jeszcze bardziej. W tej wędrówce przez skute lodem jeziora, przysypane śniegiem lasy i otulone zimową mgłą Giżycko towarzyszy mu wierny przyjaciel, którego czuły nos będzie dla nich jedynym przewodnikiem.



Rafał Lichy postawił na całkowitą zmianę swojego życia. Przeprowadził się na Mazury. Żyje sobie spokojnie ze swoim psem i zajmuje się robieniem zdjęć. Po czterech próbach samobójczych dochodzi do wniosku, że jednak bardzo chce żyć. Niespodziewanie i wbrew sobie zostaje wciągnięty w śledztwo, które, chociaż tego nie planował, pochłonie go bez reszty. Są trupy i to nie jeden. Są zagadki i tajemnice. Dziwne opowieści o Niechcianych Córkach, wilki, czarownice. A wszystko to odbywa na zimowych Mazurach. Opisy bardzo dokładnie oddają klimat całej historii. Błyskotliwe i zabawne dialogi nie raz wywołają uśmiech na twarzy. Autor ma specyficzne poczucie humoru i styl pisania, który bardzo mi odpowiada:)

Cała historia wciąga i nie daje się odłożyć, a książka chociaż nie małych rozmiarów bo ponad 500 stron, czytała się błyskawicznie. 
Bardzo polecam całą serię, a najlepsze jest to, że autor obiecał więcej tomów z komisarzem Rafałem Lichym w roli głównej. A ja już nie mogę się doczekać. 

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Złapać oddech

 "Najtrudniej jest złapać pierwszy oddech. Wtedy trzeba się zatrzymać i mocno skupić. Gdy się uda, jest już tylko lepiej."

Lubię książki, które opowiadają o ludziach gór. O ludziach, których pasją jest wspinaczka. Zawsze zastanawiałam się co tych ludzi tak pcha do tego, żeby ryzykować życie. Chęć zdobywania kolejnych szczytów jest tak wielka, że nie liczą się z niebezpieczeństwami. Latami przygotowują do wyprawy, gromadzą środki, czasami wyprzedają swoje majątki. Pasja czy czyste szaleństwo? Nałóg czy miłość do gór?

W książce "Złapać oddech" jest poruszany ten temat. 

Daniel w górach podczas wyprawy na K2 stracił ukochaną. Zmarła podczas schodzenia. Długo nie mógł się z tym pogodzić, częściowo też obwiniał siebie za jej śmierć. Ojciec Daniela również poświęcił się górom i one też powoli go zabijały. Matka drżała ze strachu kiedy tylko syn wyruszał na kolejną wyprawę. Tym razem Daniel chce wyruszyć po raz ostatni, a jego celem jest góra gór Everest. Z ekipą szuka sponsora i trafia do firmy Liwi i jej narzeczonego.

Liwia tkwi z toksycznym związku. Razem z narzeczonym Robertem prowadzą firmę, a ich ślub zbliża się wielkimi krokami. Dziewczyna powoli odkrywa prawdziwą twarz narzeczonego i coraz częściej się zastanawia, czy ten ślub nie jest pomyłką. Pewnego razu do jej firmy trafia Daniel w sprawie sponsoringu wyprawy na Everest. Dziewczyna zgadza się, ale pod warunkiem, że wezmą ją ze sobą. Czy taka wyprawa w ogóle ma sens? I co na to narzeczony Liwi?


"Everest jest chyba jedynym ośmiotysięcznikiem, do którego można podejść, posiadając ogromne środki finansowe. Natomiast błędem jest myślenie, że na szczyt może wejść każdy. To nie jest prawda. Niemal każdy może spróbować, ale wejście bez przygotowania i umiejętności jest po prostu ekskluzywną i cholernie drogą formą próby samobójczej". 

Cała powieść skupia się przede wszystkim na relacji Daniela i Liwi. Uczucie wybucha praktycznie od pierwszego wejrzenia. Cały czas jest chemia między nimi, ale Liwia nie może zostawić swojego życia. Ma swoje mroczne tajemnice. Czy uda im się pokonać przeciwności i być razem?

Temat i pomysł na książkę bardzo fajny. Górskie krajobrazy, zdobywanie najwyższej góry świata. Możemy poznać warunki, w jakich trzeba żyć decydując się na taką przygodę. Trochę liczyłam na więcej szczegółów odnośnie wspinaczki, ale cała historia na duży plus. Może się wydawać, że jest przewidywalna, ale autorka  nie raz zaskoczy, zwłaszcza przy końcu. Emocje gwarantowane:)

Jeśli lubicie klimaty gór, tajemnice, mroczną przeszłość bohaterów to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Polecam:)

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Amare




Pokochaj mnie jutro

 "Kiedy byłam mała, miłość wydawała mi się czarno - białym zjawiskiem, jednoznacznym i prostym. A tymczasem okazała się tak delikatna i nietrwała. Nikt ci nie powie, że zawiera tysiące odcieni szarości. Że to wszystko jest takie zawikłane."

Co zrobisz, kiedy dostaniesz list z przyszłości?

Lubię książki z motywami listów. A tutaj mamy coś więcej, list z przyszłości. Coś kompletnie nierealnego i niewyobrażalnego. Ale w literaturze wszystko może się zdarzyć, co uważam za piękne. List z przyszłości? Dlaczego nie?

Emma jest siedemnastolatką, która ciągle nie może pogodzić się z rozwodem rodziców. Fakt, minęło już kilka lat, każdy mógł się do tego przyzwyczaić, jakoś ułożyć swoje życie na nowo. Ona jednak straciła poczucie bezpieczeństwa i wiarę w miłość. Kiedyś w nią wierzyła, jak rodzice się kochali. A potem nagle kochać przestali i jej bezpieczny świat rozsypał się w mgnieniu oka. Jaki jest w tym wszystkim sens? Po co zaczynać związki skoro tak szybko mogą się skończyć? Miłość na zawsze? Bzdura!

Dziewczyna robi co może, żeby ułatwić codzienne życie swojej schorowanej matce i dziadkowi. Sprząta domy, żeby jakoś utrzymać się finansowo na powierzchni. Gra na skrzypcach i jest w tym dobra, jednak myśli, żeby zrezygnować z wyjazdu na studia, bo nie chce zostawiać swoich bliskich, którzy bez niej raczej sobie nie poradzą. Pewnego razu wszystko się zmienia kiedy dostaje tajemniczy list. List z przyszłości od kogoś, kto ją kocha. Kogoś, kto zna jej sekrety i dla tego kogoś dziewczyna jest miłością życia. Wydaje się to wszystko żartem, ale pojawiają się kolejne listy. Emma postanawia przeprowadzić własne śledztwo. Kto jest autorem listów? Może sąsiad, z którym znają się od dziecka? Może przystojny wiolonczelista? A może syn zamożnej rodziny, u których dziewczyna sprząta? Czy kiedykolwiek pozna tożsamość tajemniczego kogoś z przyszłości? 


"Jeżeli twoi rodzice się rozwiodą, to serce pęknie ci na kawałki i nigdzie na świecie nie będziesz się już czuł bezpieczny. Przez jakiś czas będziesz miał poczucie, że to przez ciebie. Nigdy nie opuści cię żałoba za czasami, gdy tworzyliście rodzinę".

Książka, chociaż opowiada o miłości, to autorka zwraca szczególną uwagę na to, jak rozwód wpływa na dzieci. Jak czują się rozbite, często winne. Jak później trudno im samym wejść w poważny związek. 

" Rozwód sprawia, że patrzysz na życie inaczej. Ostrożniej. Tak jak wtedy, gdy pierwszy raz użądliła cię pszczoła. Nagle okazuje się, że świat bywa kłujący, choć pszczoła nie miała złych zamiarów. Twoi rodzice także nie mieli, ale i tak boli". 

Wydaje się, że Emma ciągle żyje w cieniu tego rozwodu. Czuje się odpowiedzialna za rodzinę, pracuje kosztem swojego życia, swoich planów. Poświęca się, chociaż powinna również pomyśleć o swojej przyszłości. 

Tajemnicze listy ożywiają całą historię. Dałam się wciągnąć w śledztwo, kto może być tym autorem. Nawet kusiło mnie, żeby przeczytać od razu koniec książki, ale powstrzymywałam się, bo tylko zepsułabym sobie zabawę:)

Piękna historia o miłości, przyjaźni, wchodzeniu w dorosłość, podejmowaniu nie łatwych decyzji. Historia po prostu o życiu, które nie zawsze jest takie jaki byśmy chcieli. Bardzo polecam:)))

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Poradnia K.




Tylko jedno spojrzenie - zapowiedź mojego patronatu

 Dzisiaj chwalę się Wam moim pięknym majowych patronatem "Tylko jedno spojrzenie". Premiera książki już 22 maja. Recenzja pojawi się za jakiś czas, a ja myślę, że warto zwrócić uwagę na tę powieść i czekać premiery:)


Opis:

Julia prowadzi spokojne życie na obrzeżach Wrocławia. Praca za biurkiem i nowa pasja do treningów pod okiem wymagającego trenera pomagają jej uporządkować codzienność. Pewnego dnia otrzymuje wiadomość z zaproszeniem na spotkanie klasowe. Wspomnienia, które przez lata próbowała zepchnąć na dno pamięci, powracają ze zdwojoną siłą. Zimowe popołudnie w przytulnej, wynajętej chatce zapowiadało się całkiem dobrze: wspólne posiłki, trzaskające drewno w kominku, grzaniec, śmiech i rozmowy dawnych przyjaciół. Po sześciu latach wszyscy liczyli na chwile beztroski i odrobinę melancholii. Wszystko jednak ulega zmianie, gdy w progu chatki staje on – mężczyzna, który sześć lat temu zniknął nagle bez słowa, zostawiając Julii złamane serce. Po raz ostatni widziała go na studniówce, kiedy prosił ją, aby na niego poczekała. Ale jak długo można czekać na kogoś, kto wydaje się tylko wspomnieniem? Czy pogrzebane uczucie ma szansę odrodzić się na nowo?

 Motywy w książce:
- spotkanie po latach
- druga szansa
- spotkanie klasowe
- dawne uczucie
- miłość i przyjaźń

Jak podoba Wam się okładka?

Pozdrawiam:)




Zły opiekun

"Wszyscy przedstawili mi własną wersję wydarzeń. I coraz trudniej mi odróżnić, kto mówi prawdę, a kto kłamie mi w żywe oczy. A jeśli wszyscy kłamią?"

Są rany, które nigdy się nie zabliźnią. I zemsta, która domaga się finału.

"Zły opiekun" to kontynuacja książki "Porzucone dziecko" . Kornel Malicki, znany pisarz reportaży, musi poradzić sobie ze śmiercią żony. Oraz odnaleźć pewną osobę i się na niej zemścić. Ostatnie prośba jego matki brzmiała, żeby odnalazł pewnego mężczyznę i zabił go z zimną krwią. Czy Kornel się na to odważy? I co takiego wydarzyło się w życiu jego matki, że kobieta chce zemsty? 

Opis Wydawcy:

Lipiec 2007 roku. Podczas szkolnego obozu nad Jeziorem Solińskim dochodzi do strzelaniny. Jeden z uczniów, Michał Kitler, zabija kilkanaście osób, po czym odbiera sobie życie. Do dziś nie wiadomo, skąd miał broń ani dlaczego posunął się do zbrodni. Tego samego dnia znika jedna z uczestniczek obozu - Klaudia Brzezinek. Jej ciała nigdy nie udaje się odnaleźć. Kwiecień 2026 roku. Autor bestsellerowych reportaży Kornel Malicki przyjeżdża do Wołkowyi, niewielkiej wsi położonej nad Jeziorem Solińskim. Oficjalnie pracuje nad książką, która ma ukazać się w dwudziestą rocznicę masakry. Nieoficjalnie próbuje dowiedzieć się jak najwięcej o jednym z opiekunów obozu - człowieku, który może mieć związek z jego własną, mroczną przeszłością. Im głębiej Kornel zanurza się w wydarzenia sprzed lat, tym większe ściąga na siebie zagrożenie. Niektórzy bowiem zrobią wszystko, by niewygodna prawda nigdy nie wyszła na jaw. Jest już jednak za późno. Są rany, które nigdy się nie zabliźniają. I zemsta, która domaga się finału.



Akcja książki odbywa się współcześnie oraz cofamy się do 2007 roku. Kornel postanawia rozwiązać zagadkę sprzed lat. Co takiego wydarzyło się na obozie nad Jeziorem Solińskim, że nastolatek wziął broń i pozabijał swoich kolegów? Niespełniona miłość czy może coś gorszego? I co stało się z jedną z uczestniczek obozu Klaudią Brzezinek, której ciała nigdy nie udało się odnaleźć? 
Kornel wyrusza w Bieszczady i zatrzymuje się w niewielkiej wsi Wołkowyi. Oficjalnie dla wszystkich pracuje nad książką. Nieoficjalnie próbuje dowiedzieć się wszystkiego na temat jednego z opiekunów. Mężczyzna dociera do świadków, osób ocalałych z tamtego letniego obozu. I każda z tych osób przedstawia mu własna wersję wydarzeń, niekoniecznie prawdziwą. Mężczyzna już nie wie, co jest prawdą, a co kłamstwem. Ale wie, że każdy coś przed nim ukrywa. 

Autor tak skonstruował historię, że czytelnik wraz z Kornelem próbuje dojść o co w tym wszystkim chodzi. Dzięki temu, że przenosimy się w czasie, możemy lepiej poznać i zrozumieć co tak naprawdę się wydarzyło. A wydarzyło się całkiem sporo, dzięki temu nie ma nudy podczas czytania. Ciągle na wierz wychodzą nowe fakty. Jest napięcie, tajemnice, coś wisi w powietrzu i ten mroczny klimat. Akcja biegnie szybko, a autor nie raz potrafi zaskoczyć. 

Książka "Zły opiekun " to powieść mocna, nieprzewidywalna. To powieść, która robi wrażenie i od razu po skończeniu chciałoby się sięgnąć po kontynuację. Bo autor, jak to ma w zwyczaju, zakańcza swoje powieści słowami: Ciąg Dalszy Nastąpi :) Nie pozostaje nic innego tylko czekać na kontynuację:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Męskość, nowe spojrzenie

 "Miło jest komuś się wyżalić, wyjawić marzenia i podzielić sukcesami".

"W końcu młody mężczyzna musi przejrzeć na oczy i zrozumieć, że kobiety są po prostu ludźmi". 

Podczas czytanie tej książki zastanawiała mnie jedna rzecz: Czy mężczyźni czytają poradniki? Bo kobiety to wiadomo, czasami sama sięgam po taką lekturę. Ale mężczyźni? Autor sugeruje, że książka jest dla mężczyzn w każdym wieku i dla kobiet, które ich kochają. I muszę się w tym zgodzić. Książka jest również dla kobiet:)

"Ludzie odkrywają, że istnieje bardziej wartościowe życie, którego nie da się kupić za pieniądze, ale można na to zapracować wspólnym wysiłkiem i wzajemną troską". 


Książka składa się z 12 rozdziałów. Każdy porusza przeróżne aspekty życiowe oraz problemy, z jakimi musi zmierzyć się każdy z nas. Będzie o mężczyznach i kobietach, o relacji z ojcem, o seksie, o dorastaniu. Autor porusza sprawy ojcostwa, męskiej przyjaźni, szukaniu sensu życia i pracy, która daje satysfakcję. Będzie również poruszony aspekty duchowy, wiary w Boga lub niewiary. W poradniku nie brakuje tematów trudnych, znajdziemy porady jak uporać się z poczuciem niespełnienia i frustracją, ale również mroczną stroną męskości - agresja i autodestrukcja. 

Książka napisana jest w bardzo przystępny sposób, łatwo się czyta i można znaleźć wiele cennych rad również dla siebie. Jeśli nie straszne Wam poradniki to myślę, że warto sięgnąć po tę książkę. 

To jak myślicie? Czytają mężczyźni poradniki czy nie? :)

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Rebis



Król popiołów

 Nic nie trwa wiecznie, wszystko płonie.

Miasto opanowane przez gangi, gdzie przemoc, narkotyki i morderstwa są na porządku dziennym. A dla pieniędzy niektórzy gotowi są zrobić wszystko. Do takiego miasta powraca on, żeby ratować swoją rodzinę. 

Roman gdy tylko dowiaduje się, że jego ojciec miał wypadek samochodowy, od razu wraca do rodzinnego miasta. Jego siostra Neveah haruje całymi dniami, żeby utrzymać rodzinę na powierzchni. Ojciec leży w szpitalu i nie wiadomo czy kiedykolwiek z niego wyjdzie. A najmłodszy brat Dante pije, ćpa, nie pracuje i przysparza samych kłopotów. Matka zaginęła bez śladu jak rodzeństwo było jeszcze dziećmi. Mają tylko siebie. I rodzinny biznes - krematorium. Neveah każdego dnia zajmuje się paleniem trupów, dźwiga na swoich barkach biznes, który był tak ważny dla jej ojca. Roman zobowiązuje się jej pomagać. Jak i bratu, który okazuje się że ma wielkie długi u niewłaściwych ludzi, przez co wpakowuje rodzinę w śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy Roman zdoła powstrzymać machinę nieszczęść jaka spotkała jego rodzinę? Jak poradzą sobie ze sprawą, która nurtuje ich od dwudziestu lat - zaginięciem matki?


Jeśli lubicie spokojne książki to ta książka nie będzie dla was. Ileż tutaj się dzieje. Gangi, narkotyki, niebezpieczne interesy, wielkie pieniądze i zło, które czai się wszędzie. Roman jest człowiekiem dobrym, który musi podejmować też niedobre decyzje. Czasami staje przed wyborem ratowanie rodziny czy zrobienie czegoś niezgodnego z jego sumieniem. Wybór jest prosty, bo dla Romana rodzina jest wszystkim co ma. Za wszelką cenę będzie chronił siostrę i brata. Wypowiada wojnę gangowi, który rządzi w mieście. Ale żeby ją wygrać nie wystarczy siła. Trzeba sprytu i dobrego planu. Ale czy to nie będzie za mało? 

Najbardziej denerwowała mnie postać Dantego. Narobił problemów, długów, wpakował wszystkich w ogromne kłopoty. Potrafił tylko jęczeć i użalać się nad sobą. A najlepszym lekarstwem na wszystko jest naćpanie się. Niedojrzały mężczyzna całą nadzieję pokładał w starszym bracie.

"Król popiołów" to książka, która opowiada o sile miłości braterskiej, o sile rodziny. To również książka przepełniona przemocą, brutalna, ale jednak wciągająca od pierwszej strony. Pokazująca, że w złym świecie mogą żyć ludzie, którzy przestrzegają pewnych wartości. Autor nie raz zaskoczy, a tajemnica sprzed lat dodaje smaku całej historii. 

Ta powieść wywołuje ogrom emocji i pozostaje z czytelnikiem na długo. Ja ze swojej strony bardzo polecam, chociaż wiem, że nie jest to lektura dla każdego. Odważycie się poznać Króla popiołów?

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia





Archipelag

 "Niektórych wysp nie ma na mapach. Trafisz na nie w mroku."

"Archipelag " jest kontynuacją "Przeprawy" . Aspirant Małgorzata Podrzycka i komisarz Paweł Szenfeld na tropie nowej sprawy. Co tym razem wydarzyło się w Świnoujściu? 

Opis Wydawcy:

LUDZIE SĄ JAK WYSPY, A ICH WZAJEMNE RELACJE TO MOSTY MIĘDZY NIMI. CZASEM TRZEBA PRZEJŚĆ WIELE Z NICH, ŻEBY DOTRZEĆ DO TEJ WŁAŚCIWEJ.
Świnoujście, jesień 2024. W pobliżu granicy znalezione zostają zwłoki starszego mężczyzny, ojca miejscowego podkomisarza.
Aspirant Gośka Podrzycka i komisarz Paweł Szenfeld analizują ostatnie godziny życia szanowanego nauczyciela i próbują rozszyfrować tajemnicze litery z kartki, którą miał przy sobie.
Gdy na promie do Ystad ginie znany przedsiębiorca, a w pożarze altany śmierć ponosi matka zaginionej w latach dziewięćdziesiątych dziewczynki, śledczy odkrywają, że wszystkie ofiary łączy inna tragedia sprzed niemal trzech dekad.
Podrzycka z Szenfeldem wyruszają w podróż w przeszłość, gdzie spodziewają się znaleźć odpowiedź na wszystkie pytania. Tylko kogo pytać, skoro wszyscy giną?



Tę książkę można czytać bez znajomości poprzedniej, jednak uważam, że lepiej jest znać pierwszą część bo łatwiej będzie zrozumieć bohaterów i ich zachowania. 
Relacja Gośki i Pawła nabiera tempa. Ich związek kwitnie, jednak nie nacieszą się długo spokojem. Kolejne sprawy i morderstwa do rozwiązania przed nimi. Kolejne tajemnice i historie sprzed lat. A wszystko dzieje się w Świnoujściu. Nadmorski klimat robi robotę w tej powieści, a ja bardzo lubię książki. których akcja dzieje się nad morzem. 
W książce dzieje się bardzo dużo. Czasami miałam wrażenie, że wszystko się gmatwa i nie pasuje do siebie, ale autor to na koniec sprawnie poukładał w logiczną całość. Nie raz czytelnik będzie zaskoczony przebiegiem historii, a niewiele z tego da się przewidzieć. Dzięki temu lektura nie wieje nudą i super spędza się przy niej czas. Dwójka śledczych wzbudza sympatię, chociaż zazdrość Podrzyckiej może trochę drażnić, bo jest kompletnie bezpodstawna. Ale ogólnie książka na duży plus. A dlaczego "Archipelag"? Tego dowiecie się już czytając tę książkę:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

SEJF

:)