Mgielnica

 " W pewnym momencie coś we mnie pękło. Obudziłam się rano i stwierdziłam, że mam dość. Od tej pory nie chciałam już być ofiarą. Postanowiłam być katem". 

Zagadka z przeszłości, która nigdy nie została rozwiązana. I przeszłość, która dobija się do bohaterów.  To wszystko znajdziecie w książce "Mgielnica".

W nadmorskiej wiosce zostają znalezione ludzkie szczątki. Piętnaście lat temu Aurelia, uczennica tamtego liceum, znika bez wieści. Okazuje się, że nigdy nie opuściła Mgielnicy.

Natalia Lechowicz, dawna przyjaciółka zaginionej, musi zmierzyć się z przeszłością. W chwili, kiedy szczątki przyjaciółki zostają znalezione, wszystko do niej wraca. Jej prywatne śledztwo pokazuje, że dawni znajomi coś ukrywają. Każdy ma coś na sumieniu. Komu można ufać? Czy Aurelia była właśnie tą osobą, za którą ją uważają? Kim jest morderca i jak daleko można się posunąć, żeby prawda nie ujrzała światła dziennego?



Okładka książki bardzo dobrze odzwierciedla klimat tej historii. Mała nadmorska wioska, elitarne liceum położone na odludziu, taka dark academia. Stare mury skrywają wiele zagadek, na jego temat powstają niestworzone historie. Wśród tego wszystkiego bogata młodzież, która ma różne pomysły. 
Akcja książki toczy się dwutorowo. Współcześnie, kiedy uczniowie są już dorosłymi ludźmi oraz właśnie w czasach licealnych. Kiedy każdy z nich miał swoje plany i marzenia lecz czas to wszystko weryfikuje. Teraźniejszość przeplata się z przeszłością odkrywając przed czytelnikiem zdarzenia, które nie powinny się wydarzyć. 

Książkę czyta się rewelacyjnie. Wciąga od pierwszej strony. Zagadka sprzed lat nie została wyjaśniona. Czytelnik wpada w wir wydarzeń, a im więcej poznaje się tę historię, tym więcej pojawia się zagadek. Nie wiadomo kto mówi prawdę, a kto pociąga za sznurki. Dopiero na koniec wszystko się wyjaśnia, a autorka nie raz zaskoczy więc nudy nie ma. 

Zwróciłam uwagę na to, że w liceum każdy z młodych ludzi miał jakieś swoje plany, marzenia. Po tych latach widać, że nie wszystko układa się tak, jak by chcieli bohaterowie. Nieudane małżeństwa, choroby, walki z codziennością, pogrzebane ambicje, złamane serca. Życiowe historie bez lukrowania.

Klimat książki jest duszny, tajemniczy, mroczny, trzyma w napięciu dosłownie do samego końca. Jeśli lubicie takie klimaty i nasze morze bałtyckie to będziecie zadowoleni. Ze swojej strony bardzo polecam:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Negocjator

 "Zadaniem negocjatora w podobnych sytuacjach jest sterowaniem napastnikiem w taki sposób, żeby on nie zdawał sobie z tego sprawy. Ale to on panem sterował."

Opis Wydawcy:

Szczecin, upalny piątkowy wieczór. Dwa i pół tysiąca fanów grupy Skinman czeka w hali widowiskowej Gryf Arena na rozpoczęcie koncertu. Już kilka minut później impreza zmienia się w koszmar. Hala zostaje opanowana przez grupę uzbrojonych ludzi, a uczestnicy koncertu wzięci na zakładników. Na oczach wszystkich ginie pierwszy z nich, chłopak, który ukrył telefon. Komisarz Kamil Russek z zespołu policyjnych negocjatorów nawiązuje kontakt z Alfą, przywódcą napastników: rozpoczynają się negocjacje. Dowódca pododdziału kontrterrorystycznego, nadinspektor Kosiński naciska na siłowe rozwiązanie, ale napastnicy pomyśleli o wszystkim, a każdy błąd może kosztować życie niewinnej osoby. Czas ucieka, w sztabie kryzysowym trwają gorączkowe narady, a w odciętej od świata hali rozgrywa się dramat. Negocjacje przedłużają się, trwa impas i komisarz uświadamia wszystkim, że Alfie zależy na czymś więcej niż okup. Stawką jest nie tylko życie zakładników. To gra o wszystko: nie tylko dla Alfy. Dla Russka również…

Z każdej, nawet najgorszej sytuacji można znaleźć wyjście. Ale nie każdy potrafi zdobyć się na to, by z niego skorzystać. Czy podejmiesz ryzyko?



Podczas czytania książki zastanawiałam się jak trudna, a zarazem ogromnie odpowiedzialna jest praca negocjatora. Ile wysiłku, sprytu potrzeba żeby doprowadzić sprawę do końca. Do szczęśliwego finału.

Kamil Russek nie może pogodzić się ze śmiercią żony, ani z tym, że jego syn zszedł na złą drogę. Jest policyjnym negocjatorem, a sprawa, którą ma teraz poprowadzić nie wygląda na prostą. Ponad dwa i pół tysiąca osób uwięzionych jako zakładników. Żądanie ogromnego okupu i pierwsza ofiara, która ginie na oczach wszystkich. Russek nawiązuje kontakt z przywódcą całej akcji. Musi poprowadzić wszystko tak, żeby nikt nie ucierpiał. Jednak Alfa jest sprytny. Rozpoczyna się gra, w której każdy chce być na wygranej pozycji. 

Autor przedstawia całe zdarzenie przede wszystkim od strony sztabu kryzysowego. Bardzo dokładnie opisuje pracę służb. Krok po kroku jak to wszystko wygląda. Niewiele wiemy co dzieje się w środku, jakie warunki mają zakładnicy. Cały czas jest jakieś napięcie, myśl, że w każdej chwili coś może pójść nie tak. Doświadczony negocjator i bardzo sprytny przeciwnik to mieszanka wybuchowa. Sprawa, która wydaje się nie do rozwiązania. Gra o wszystko. 

Autor wymyślił bardzo ciekawą powieść. Kompletnie nieprzewidywalną. Z zakończeniem, którego nikt raczej nie jest w stanie przewidzieć. Zwroty akcji, zaskoczenie i zagadka to coś co sprawia, że po książkę zdecydowanie warto sięgnąć:) Właśnie końcówka książki spodobała mi się najbardziej. I za to ogromny plus. Więcej nie zdradzę, musicie sami się przekonać:)

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia


Z pamiętnika Klary

 "Tamto miasto bezpowrotnie minęło. Minęło wraz z ludźmi, ich opowieściami i architekturą. Ale czy za 100 lat nie będzie podobnie? Podczas gdy ona sama, niczego nieświadoma, spocznie na cmentarzu, kolejne pokolenia zaczną wspominać z nostalgią czasy, w których żyła. Dokładnie w ten sam sposób, w jaki ona teraz rozmyśla o świecie Klary."

Wojenna Bydgoszcz i współczesna. Widziana oczami dwóch młodych kobiet, Juli i Klary. I jeden stary pamiętnik, który odegrał bardzo ważną rolę w całej historii.

Julia przechodzi trudny czas. Jej świat wali się w gruzy gdy dowiaduje się o zdradzie ukochanego. Dodatkowo nie może dogadać się z matką i znaleźć swojego miejsca na ziemi. Straciła całkowicie wiarę w miłość. Ale kiedy w jej ręce wpada stary pamiętnik, wszystko zaczyna nabierać nowego sensu. Kim jest Klara, która prowadziła ten dziennik? I co łączy ją z Julią? Jak historia ze starego pamiętnika wpłynie na losy młodej, zagubionej dziewczyny?



Przyznaję, że nie wiedziałam czego mogłam spodziewać się po tej książce. Nie znałam twórczości autorki, a później zobaczyłam, że wydała tylko tę książkę. Ale w trakcie czytania kompletnie przepadłam. Ta historia to taki powiew świeżości. Dająca wiarę w lepsze jutro, chociaż dzisiaj wszystko się wali. 

Poznajemy zagubioną Julię. A wraz z nią czytamy pamiętnik młodej dziewczyny, której przyszło żyć w bardzo ciężkich czasach. Wojna, okupacja, niepewność jutra, wszędzie czający się strach. Czy w takiej atmosferze jest szansa na miłość i szczęście?

Bardzo podobało mi się to, jak bohaterowie polegali na Bogu. Jak wiara dawała im siły w beznadziejnych sytuacjach. Autorka ten wątek wiary doskonale wplotła w powieść dając coś ożywczego. Coś, co trudno spotkać teraz we współczesnej literaturze, a co jest tak ważne i w dzisiejszych czasach. Bo wiara może góry przenosić i pomaga znaleźć sens życia tam gdzie inni go nie widzą. 

"Z pamiętnika Klary" to powieść o miłości, zdradzie, trudnych wyborach. Znajdziecie w niej również tajemnice rodzinne. Nie zabraknie emocji, wzruszeń. Spokojna historia dająca tak wiele. 

Jeśli szukacie wartościowych i mądrych książek to taka właśnie jest książka "Z pamiętnika Klary". Ze swojej strony bardzo polecam:)

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Brda

Cena przyjaźni

 Jaka jest cena przyjaźni i czy przyjaźń w ogóle ma cenę?

Trzy przyjaciółki: Dani, Lindsey oraz Kendra. Od zawsze razem, nawet dzieci miały w podobnym wieku. Jeden dzień zmienia dla nich wszystko. Kobiety przeżywają koszmar gdy ich nastoletni synowie padają ofiarą tragicznego wypadku. Jeden z chłopców ginie na miejscu, jeden zapada w śpiączkę i nie wiadomo czy się z niej wybudzi. Trzeci natomiast jest w takiej traumie, że nie mówi. Tylko on wie, co wydarzyło się naprawdę tamtego dnia. Czy sekret wyjdzie na jaw? I jak od teraz zmieni się życie trzech przyjaciółek?


Zamożna dzielnica, miasteczko na południu Kalifornii. Pozornie idealne życie, ale każdy skrywa jakiś sekret. 

Książka zaczyna się mocny prologiem. Później akcja bardzo zwalnia. Wszystko toczy się leniwie, ale w powietrzu czuć jakąś tajemnicę. Trzy matki rozpoczynają swoje prywatne śledztwo. Każda chce wiedzieć, co tak wydarzyło się naprawdę, jaką tajemnicę skrywały ich dzieci. Przy okazji wychodzą na jaw inne sprawy rodzinne takie jak przemoc w rodzinie, czy cicha zdrada. Wszyscy z czymś się zmagają i coś ukrywają. Każda matka na swój sposób radzi sobie z tragedią.

Dla mnie chyba taką najbardziej emocjonującą sceną była sprawa odłączenia dziecka od maszyny podtrzymującej życie. Kiedy lekarze nie widzą już żadnej nadziei i próbują przekonać rodziców, że to jedyne i najlepsze rozwiązanie. Idealnie czuło się emocje zrozpaczonych rodziców. I to czekanie na śmierć...Dla mnie coś okropnego i w ogóle niewyobrażalnego. 

Powieść jest napisana z punktu widzenia każdej z przyjaciółek. Każda przedstawia swój ból, emocje, strach. I każda zadaje sobie pytanie: Jak dobrze znają swoje dzieci? Do czego byłyby zdolne?

Zakończenia z jednej strony można było się domyśleć, ale nie brakuje momentu zaskoczenia. Myślę, że w tym przypadku żadne zakończenie nie będzie szczęśliwe. 

Książka o trudnej przyjaźni, o rodzicielstwie i strasznej tragedii. Czy po czymś takim przyjaciółki będą miały jeszcze szansę na szczęście? O tym musicie przekonać się sami...

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Dziewczyna z lasu

 Lubicie debiuty? Ja tak, chociaż do niektórych podchodzę dość niepewnie. Nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać po nowym autorze. "Dziewczyna z lasu" to debiut. Dodam też, że debiut doskonały. W trakcie czytania nie odczuwa się, że to pierwsza książka autorki, a to już duży plus. 

Kornel Sawicki do niedawna wiódł dość spokojne i szczęśliwe życie. Żyje blisko lasu, którego kocha, ma swoją pracownie stolarską i miał do niedawna idealną dziewczynę, z którą planował przyszłość. Niestety drogi Kornela i Emilii rozchodziły się coraz bardziej. On nie mógł porzucić swojego lasu, pracowni ani rodzinnej wioski. Ona się dusiła w jego świecie, chciała robić karierę w wielkim mieście. Chociaż ich uczucie przetrwało to musieli zdecydować się na rozstanie. 

Pewnego razu Kornel spotyka w lesie przestraszoną i zagubioną dziewczynę. Postanawia jej pomóc. Wpuszcza do swojego świata kompletnie obcego człowieka. Na dodatek dziewczyna twierdzi, że nic nie pamięta, nie wie skąd się wzięła w lesie, nie zna swojej przeszłości. Chyba przed czymś ucieka i czegoś się boi. Ale czego? Tego Kornel zamierza się dowiedzieć. Jednak dziewczyna to nie jeden jego problem. Wokół mężczyzny zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ktoś próbuje mu zaszkodzić i jego przyjaciołom również. Kto stoi za tymi dziwnymi zdarzeniami? I kim naprawdę jest tajemnicza dziewczyna z lasu?


Książkę przeczytałam błyskawicznie. Historia Kornela całkowicie mnie pochłonęła. Powieść zaczyna się mocnym prologiem i cały czas zastanawiałam się jak autorka połączy to, co wydarzyło się na początku, z resztą historii. Wszystko skupia się przede wszystkim wokół Kornela. W trakcie czytania na jaw wychodzą różne fakty. I czasami bardzo dużo się dzieje. Pojawiają jakieś postacie, tajemnice sprzed lat.
Najbardziej chyba interesującą postacią jest tytułowa dziewczyna  z lasu. Nie wiadomo do końca co ona myśli co czuje, bo narracja trzecioosobowa jest prowadzona tylko z punktu widzenia Kornela. Widzimy historię jego oczami.
Książka nie jest oczywista. Nie da się przewidzieć końca chociaż przez chwilę wydawało mi się, że jestem taka sprytna:))))
A zakończenie... Kompletnie się tego nie spodziewałam. I z punktu widzenia czytelnika mi się nie podobało. Nie, żeby było nudne czy bezsensowne. Ale ja już tak mam , że lubię szczęśliwe zakończenia. A tutaj autorka zaskakuje, a jednocześnie daje odpowiedź na wiele pytań. I rozumiem, że tak miało być, bo pisarze tak czasami mają, że lubią wodzić czytelnika za nos. I jak coś sobie postanowią to nie ma litości. Coś o tym wiem:)

Ogólnie książka na duży plus i mam nadzieję, że jeszcze uda mi się przeczytać jakąś książkę autorki:)

Lubicie szczęśliwe zakończenia w powieści?

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Zaplątana w porwanie

 "Zaplątana w porwanie" to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. I mam nadzieję, że nie ostatnie. 

Kiedy gra toczy się o życie, nie ma miejsca na zasady.

Magda Karska wydaje się zwyczajną dziewczyną z małego miasteczka. Ma tylko jedną wadę. Przyciąga problemy. Jeden telefon od przyjaciółki sprawia, że rzuca wszystko i rusza jej na pomoc. Dla niej jest to kolejna ciekawa zagadka do rozwiązania. Jedno kłamstwo wytwarza lawinę problemów. Zaczyna się wyścig z czasem, walka o życie. 

Ukochany Magdy jest gotów złamać każdą zasadę, żeby pomóc swojej kobiecie. Czy miłość przetrwa w świecie pozbawionym zasad?


"Zaplątana w porwanie" to dryga część serii. Na początku musiałam połapać się kto jest kim, bo nie czytałam pierwszej części. Autorka krótko wyjaśnia wszystko, co działo się wcześniej, więc łatwiej było mi  odnaleźć się w tej historii. Przed przyjaciółmi kolejne kłopoty, z którymi muszą się zmierzyć. A kto bierze udział w tej opowieści? Towarzystwo kompletnie można powiedzieć, że niedobrane: 

" Były przestępca, młody posterunkowy, spokojny architekt, sprzedawca w butiku z ciuchami, dostawca biżuterii jeżdżąca po całym kraju i pani domu, spokojna matka dwójki małych dzieci. Ciekawa mieszkanka. Wiedziała, dlaczego tu są. Przyjaźń, miłość, lojalność, zaufanie". 

Bohaterowi są tak różni, że na pierwszy rzut oka nic nie może ich łączyć. Ale kiedy jedno z nich wpada w tarapaty, łączą siły, żeby stanąć razem na linii frontu.  Kiedy Magda zostaje porwana, jej chłopak, niebezpieczny gangster Rafał Wilk staje na głowie, żeby ją odnaleźć. Nie waha się prosić o pomoc groźnego przestępcę i posterunkowego. Ludzi z różnych światów, których jednoczy jeden cel, odnaleźć zaginioną i ukarać sprawców. 

W książce dużo się dzieje. Jest porwanie, jedno kłamstwo, które ma swoje konsekwencje, niebezpieczne akcje i ... miłość. Autorka porusza też trudny temat jakim jest handel żywym towarem. 

Powieść należy do gatunku tych lżejszych kryminałów, chociaż tematyka czasami jest trudna. Ale to mi w zupełności nie przeszkadza, wolę lżejsze kryminały od tych ociekających krwią. Na dodatek dobrze i szybko się czyta, a bohaterowie dają się lubić. Dobrze spędziłam czas z tą książką. Autorka obiecuje kontynuację, na którą już czekam:)

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem BRDA. 

Oskarżona

 "Można uwierzyć w przypadkową śmierć wskutek zespołu nagłego zgonu niemowląt z przyczyn naturalnych w przypadku jednego dziecka w rodzinie. Przy dwóch jest to sytuacja niepokojąca, a przy trzech lub czterech - podejrzana".

Nie ma większej tragedii dla matki jak strata dziecka. Ja sobie tego w ogóle nie wyobrażam. Najgorsza kara jaka może być. A strata czwórki dzieci? Czy można wyobrazić sobie taki ból?

Jedna nagła śmierć dziecka to tragedia. Dwie są podejrzane, a trzy to morderstwo. Czwarta sprawiła, że niewinna kobieta trafia do więzienia na dwadzieścia lat!

Książka oparta jest na faktach. Opisuje sprawę Kathy Folbigg. Kobiety okrzykniętej dzieciobójczynią, znienawidzoną przez cały kraj. Najgorszym człowiekiem jaki chodził po ziemi. A wyrok wydany na podstawie poszlak i zapisków z dzienników. 


Autor książki zbadał dokładnie historię tej kobiety, poznał ją osobiście i wspierał w walce o prawdę. Kathy nie miała łatwego życia. Od początku zaczęła z brzemieniem córki mordercy. Ojciec zabił matkę Kathy i dziewczynka trafiła do domu dziecka, a potem do rodziny zastępczej. Nie skończyła szkoły tylko postanowiła wyjść za mąż. Marzyła o swojej rodzinie. Bardzo chciała być matką. Z mężem wiodła udane życie, a potem zaczęły pojawiać się dzieci. Pierwsze zmarło na skutek śmierci łóżeczkowej. Kolejne dzieci spotykał podobny los. Żadne nie dożyło dwóch lat. Kathy straciła czworo swoich dzieci. Jak można po takiej traumie pozbierać się i żyć na nowo? Małżeństwo nie uniosło tej tragedii. Związek się rozpadł, a każdy z małżonków poszło swoją drogą. Dla Kathy to nie był koniec cierpień, a dopiero początek. Okrzyknięta dzieciobójczynią, kobietą najgorszą z najgorszych trafia do więzienia na dwadzieścia długich lat. Nigdy nie przyznała się do winy. 

Przez jedną trzecią książki mamy opis życia Kathy Folbigg. Jej niełatwe dzieciństwo, później małżeństwo. Reszta książki to są opisy z procesów, wycinki z jej dzienników, oskarżenia i badania żeby udowodnić jej niewinność. Czytając tę książkę zastanawiałam się co może myśleć taka kobieta. Wie, że jest niewinna, jednak inni wmawiają jej co innego. Procesy się toczą, lata lecą, a ona odsiaduje wyrok za czyny, które nie popełniła. Jak okrutna pomyłka wymiaru sprawiedliwości może zniszczyć komuś życie. Jak dalej żyć odsiedziawszy te lata w więzieniu?  

Książkę na początku dobrze się czytało. Później było troszkę trudniej. Te wszystkie procesy, oskarżenia, rozprawy były męczące. Książka kończy się uniewinnieniem Kathy. Trochę brakowało mi opisów jej późniejszych losów, jak sobie poradziła i radzi nadal po takiej traumie. 

Książka szokuje, wzbudza w czytelniku złość na takie pomyłki sądowe. Oprócz przypadku Kathy mamy przedstawione również inne przypadki kobiet, które znajdowały się  w podobnej sytuacji. Sąd się po prostu pomylił. Dla jednych to pomyłka, dla drugich trauma na całe życie. Brak po prostu słów!

Książka warta poznania i wyrobienia sobie zdania o tej historii. 

"Jestem niewinna, jestem matką, która w rozpaczliwych okolicznościach straciła rodzinę, a wciąż siedzę w więzieniu o zaostrzonym rygorze po niemal dziewiętnastu niezmiernie trudnych latach".

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia.


Ścigani

 "Wszyscy ciągniemy własną kulę u nogi. Jedni lżejszą, inni cięższą. Sęk w tym, by umiejętnie rozłożyć siły, dostosowując tempo marszu do jej ciężaru. Ale pod żadnym pozorem nie wolno się zatrzymywać, a już na pewno cofać."

Igi Sznyder i Sandra Milton. Przed laty połączył ich podobny problem. On szukał zaginionego brata, ona porwanej siostry. On założył agencję detektywistyczną poszukującą osób zaginionych. Ona  przyszła tam do pracy. Dwa różne charaktery, ogień i woda. Razem przeszli bardzo wiele. Nie raz zaglądali śmierci w oczy, ale dla siebie gotowi byliby wskoczyć w ogień. Znajomość przerodziła się w ogromną przyjaźń. Ale czy tylko o przyjaźń tu chodzi?

W ostatniej części "Ścigani" detektywi będą mieli najgorszą przeprawę w swoim życiu. Staną oko w oko ze swoim najgorszym złem. Ze swoim najgorszym wrogiem, który póki żyje, nigdy nie da im spokoju. Po uprowadzeniu Sandry świat Igiego wali się w drobny mak. Poruszy niebo i ziemię żeby znaleźć przyjaciółkę. Ktoś jednak od dawna ich obserwuje, widzi każdy ich ruch. Czas na ostateczne starcie!


Z bohaterami jestem od początku tej serii. I muszę się przyznać, że się w nimi trochę zżyłam. Dlatego z przyjemnością wzięłam do ręki ten tom, żeby zobaczyć jak dalej potoczą się losy mojej ulubionej pary detektywów. Autor znowu sprawia, że czytelnikowi szybciej zaczyna bić serce, a książka staje się nieodkładalna. 

Akcja biegnie w szybkim tempie. Cały czas na wierzch wychodzą nowe fakty. Jak zwykle przenosimy się w też w czasie, żeby poznać i zrozumieć lepiej historię i bohaterów. Uwaga, nie brakuje brutalnych opisów, dla czytelników o słabych nerwach raczej nie polecam. Nie jest to łatwa lektura, autor pokazuje jak bardzo człowiek może upaść i zmienić się w bestię zdolną do wszystkiego. 

Na duży plus jest to, że mamy więcej Sandry i Igiego. Zawsze ich relacja była spychana gdzieś na bok, bo były ważniejsze problemy. Tym razem jest inaczej co bardzo mi się podobało. Autor w tej części zamyka wiele wątków, a raczej chyba wszystkie i nie ma tego charakterystycznego zakończenia: Ciąg dalszy nastąpi. Czy to już koniec przygód sympatycznych detektywów? Ja mam cichą nadzieję, że jednak nie...

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia




Wampir z Krakowa

 "A moja twarz... To twarz jednej z tysięcy osób, jakie mijasz na ulicy każdego dnia. I na jaką nie zwracasz żadnej specjalnej uwagi. Być może dziś mnie widziałaś. I być może wpatrywałem się w ciebie, zastanawiając się czy wbić ci nóż w serce. Mogłaś umrzeć, a nie masz o tym żadnego pojęcia. To nie Bóg cię ocalił , tylko moja wola. Byłem najedzony."

Karol Kot nie wychował się w patologicznej rodzinie, nie przeżył jakiejś traumy w dzieciństwie, która mogła sprawić, że stał się tym kim się stał. Jego rodzina była normalna. Ojciec zarabiający na dom, matka dbająca o rodzinę, młodsza siostra i on. Dziecko o dziwnych skłonnościach. On nie okradał, nie gwałcić. Mordował dla swojej własnej przyjemności. Fascynował się tym, marzył o zabijaniu, o smaku krwi. Fantazjował, a później te fantazje spełniał. 

W Krakowie na mieszkańców pada blady strach. Ofiar przybywa, milicja robi co może, żeby złapać wampira, ale on jest zawsze szybszy, zawsze o krok przed nimi. Do czasu...


W książce występuje narracja pierwszoosobowa. To powoduje, że lektura jest bardziej przerażająca. Możemy poznać wszystkie myśli, pragnienia seryjnego mordercy. Możemy zobaczyć świat jego oczami. Poznać fantazje, które mrożą krew w żyłach. I pojawia się ciągle to samo pytanie. Skąd biorą się tacy ludzie? Co spowodowało, że Karol był taki jaki był? Choroba psychiczna? Geny? Jakieś wydarzenie w życiu? Ja tego nie ogarniam...

Książka już od pierwszych stron jest przerażająca. Opisy i to co siedziała w głowie młodego chłopca zastanawiały mnie, czy dam radę przebrnąć przez tę książkę. Nie  było łatwo, chociaż rozdziały są krótkie. Autor idealnie przedstawił Karola Kota, jego pragnienia, zachowanie, miłość do zabijania. Poznajemy życie tego człowieka od dzieciństwa, poznajemy jego rodzinę z wiecznie nieobecnym ojcem i zajętą matką. Możemy przyjrzeć się temu, jak chłopiec przygotowywał się do tych wszystkich zbrodni, jak się dokształcał, jak trenował na atlasach anatomicznych. A później jak wprowadzał to wszystko w czyn. 

"Wampir z Krakowa" to nie jest łatwa książka. To lektura dla ludzi o mocnych nerwach. To lektura po przeczytaniu której ciągle zostaje tylko jedno pytanie: Dlaczego?

Odważycie się poznać wampira z Krakowa?

Pozdrawiam




Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia




Kobieta na klifie

 "Byłyśmy popsute już na starcie, zbrukane - pijactwem ojca, biernością uległej, potulnej i ciągle posiniaczonej matki i milczeniem otoczenia, które odwracało głowy i nie reagowało."

Recenzja przedpremierowa 

Bernadeta całe życie miała pod górkę. Wychowana w patologicznej rodzinie gdzie przemoc i pijaństwo było na porządku dziennym. W dorosłym życiu nie mogła sobie dać rady. Szukała miłości w ramionach przypadkowych mężczyzn, a każdy jej związek to kompletna porażka. Jej starsza siostra Bogna uciekła z kraju i ściągnęła do siebie Bernadetę. Teraz obie mieszkają na Wyspach w Saltburn by the Sea, w ciasnej kawalerce bez szans za lepsze życie. Bogna pracuje w delikatesach, Bernadeta nie ma stałej pracy. Czasami dorabia pilnowaniem dzieci sąsiadów lub robieniem biżuterii. Dziewczyna marzy o lepszym życiu, wielkiej miłości i własnym domu. Wikła się w romans z żonatym mężczyzną i liczy na to, że on właśnie odmieni jej życie. Kiedy sprawy idą nie po jej myśli, chora z miłości kobieta pragnie zemsty. Obsesyjne uczucie prowadzi do tragedii. Jak daleko posunie się Bernadeta i czy jest jej pisane "długo i szczęśliwie"?


Ta historia pokazuje jak dzieciństwo wpływa na dalsze życie. Główna bohaterka nie potrafi zbudować czegoś trwałego. Ani znaleźć dobrej pracy ani normalnego związku. Z drugiej strony bardzo jest spragniona miłości i żonaty Collin okręcił ją sobie w koło palca. Ale Collin ma jedną wadę, kocha wszystkie kobiety i każdą zaprasza do swojego domku na klifie obiecując wspólne życie. Jedyną przeszkodą jest żona i córka, ale, jak obiecuje,  kiedyś je zostawi. Ale oczywiście jeszcze nie teraz, a Bernadeta czeka na to kiedyś. 

Oprócz Bernadety mamy żonę Collina, która skrywa swoje tajemnice, Amelie, która od pewnego czasu obserwuje dwie kobiety. Każdy z bohaterów kłamie i coś ukrywa. Każdy prowadzi swoją grę. Kto będzie przegranym, a kto zwycięzcą? I czy w ogóle można na jakieś zwycięstwo liczyć? 

Autorka bardzo dobrze przedstawia beznadziejne życie głównej bohaterki. Jej sposób myślenia, postępowania. Jej obłęd i chorobliwa miłość doprowadza ją do ostateczności. Podejmuje dziwne decyzje, jest gotowa zrobić wszystko, żeby tylko postawić na swoim. 

Książkę czyta się błyskawicznie, a duszna i mroczna atmosfera tylko nadaje jej tajemniczości. Dla miłośników thrillerów będzie to zajmująca historia. Ja bardzo dobrze spędziłam z nią czas.

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Ktoś tu był przed nami

 Lubię książki, w których dom gra jedną z ról. W takich starych domach kryje się dużo tajemnic, zagadek z przeszłości. Taki dom ma zawsze jakąś przeszłość. W książce "Ktoś tu był przed nami" mamy nowy dom, teoretycznie bez żadnej przeszłości. Teoretycznie, bo w praktyce wygląda to całkiem inaczej.

Dionne i Christian postanawiają znaleźć nowy, większy dom  dla swojej powiększającej się rodziny. Małżonkowie spodziewają się drugiego dziecka. Christian znajduje, według niego, idealny dom na nowym osiedlu domków jednorodzinnych. Dom jest nowy, od razu do zamieszkania. I najważniejsze, nikt tutaj wcześniej nie mieszkał, o czym zapewnia właściciel tego osiedla, charyzmatyczny Cesar. 

Dionne jednak nie podziela zachwytów męża. Dla niej ten dom jest mało przytulny i taki obcy. Czuje, że jest z nim coś nie tak. Jednak zbliżający się wielkimi krokami poród sprawia, że kobieta decyduje się ostatecznie na zakup danego obiektu. Nowy dom, nowe idealne życie. Ale czy na pewno? Dionne znajduje w szafie kartkę z ostrzeżeniami od rzekomo poprzednich właścicieli tego domu. Ale przecież tutaj nikt wcześniej nie mieszkał! Kobieta zaczyna nabierać wątpliwości. Dodatkowo dziwne zachowania sąsiadów i nagłe zniknięcie sąsiadki wzmaga jej podejrzenia. Ktoś tu wyraźnie kłamie. Czy właściciel osiedla mieszkaniowego, czy nowy sąsiad? A może Christian ma jakieś tajemnice. Dionne nie może nikomu ufać, nawet swojemu mężowi, i zaczyna swoje prywatne śledztwo. Jaką tajemnice skrywa ten dom?


Klimat w książce jest duszny, podsycony tajemnicą. Coś wisi w powietrzu. Dionne ma podejrzenia, chociaż w koło wszyscy zapewniają ją, że wszystko jest w porządku. Może się wydawać, że popada w paranoję. Dlaczego nie potrafi odnaleźć się na idealnym osiedlu?

Książka zaciekawia od pierwszej strony. Tajemnica goni tajemnice, a autor nie raz zaskoczy czytelnika. Nic nie jest takie jak się wydaje. Każda postać coś ukrywa. 

"Nowy dom. Nowe życie. Moja ostatnia szansa na ucieczkę...


Wymarzona posiadłość wciąż pachnie świeżą farbą, ale pod tą maską czuję odór kłamstwa. Christian obejmuje mnie swoimi silnymi ramionami, a ja zastanawiam się, czy coś przede mną ukrywa, czy tylko ja po prostu popadam w paranoję.

Mój mąż chce, bym milczała. Chce, bym zapomniała. Ale ja widzę to, co dzieje się w ogrodzie sąsiadów – coś, czego nie da się zignorować. A kiedy przez przypadek podsłuchuję jego rozmowę telefoniczną, mój świat pęka na pół.

Już nie pytam, co stało się z ludźmi, którzy mieszkali tu przed nami. Wiem jedno: powinnam była uciec, póki jeszcze mogłam. Teraz drzwi są już zamknięte."

Książkę czyta się błyskawicznie. W trakcie czytania czuć ten mroczny klimat. I przyznaję, że zakończenie potrafi zaskoczyć. Ze swojej strony bardzo polecam. Myślę, że będziecie zadowoleni:)

Pozdrawiam


Współpraca Recenzencka z Wydawnictwem Filia


A na imię mi Elijah ...

 On, zbuntowany, z trudną przeszłością, z trudnym dzieciństwem, tułający się po rodzinach zastępczych. Teraz właściciel klubu sportowego, znany bokser. 

Ona odziedziczyła stary dom po babci. Chce go wyremontować i sprzedać. Nie chce tego domu, ma żal do babci za to co zrobiła w przeszłości. Zaczyna porządki i wtedy zjawia się On. Gotowy do pomocy, a nawet do kupna tego domu. Ale czy tylko dom wzbudzi jego zainteresowania? 

Po takie książki raczej nie sięgam. Już wiele razy się rozczarowałam. Często pełne są wulgarnych scen, ciętego języka i niesmacznych scen erotycznych. Wszystko jest takie przewidywalne i po prostu nudne. A jak było tym razem?


Nastawiłam się negatywnie i sądziłam, że i tak nie doczytam do końca. Ale wiecie co, dobrze, że dałam szanse tej książce i sobie. Bo naprawdę całkiem fajnie spędziłam z nią czas. Historia może i jest trochę przewidywalna, jednak autorka potrafi zaskoczyć. I to nie raz. Mamy tutaj walki bokserskie, tajemnice z przeszłości. Stary list, który dużo wyjaśnia i kompletnie zmienia bieg historii. Jest miłość, dużo miłości, ale wszystko opisane tak ze smakiem. 

Historia Elijaha i Harper jest nie tak do końca oczywista. Dzięki niej możemy przenieść się do świata sportu, ostrej rywalizacji, a także walki o samego siebie. Ona i On. Dwa kompletnie różne światy. I miłość, której nikt z nich się nie spodziewał. Czy dadzą sobie szansę?

Ta książka to pierwsza część z cyklu Amerykański sen. A ja z przyjemnością sięgnę po kontynuację:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Magia Słów

Tylko jedno spojrzenie - recenzja mojego patronatu

 Co byście pomyśleli, gdyby miłość Waszego życia po prostu znikła z dnia na dzień? Osoba, którą kochasz jakby rozpłynęła się w powietrzu. Bez słowa, bez wyjaśnienie, praktycznie bez powodu. Bo ty tych powodów nie znasz. I nie rozumiesz. Tak właśnie czuła się Julia, bohaterka tej książki.

"Minęło sześć lat, a ja wciąż go pamiętam, jakby to było tydzień temu".

Julia prowadzi spokojne życie na obrzeżach Wrocławia. Ma spokojną pracę, trenuje, dba o siebie. Można powiedzieć,  że jest szczęśliwa, ale jedno wydarzenie z przeszłości nie daje jej spokoju. Dlaczego Maks ją zostawił? Jej wielka miłość, która miała być na całe życie. Dlaczego już jej nie chciał?

Pewnego dnia dziewczyna otrzymuje zaproszenie na spotkanie klasowe. Czy dawne wspomnienia powrócą i znów nie dadzą spokoju? Trochę się waha, jednak decyduje się na wyjazd. Przytulna wynajęta chatka, płomienie wesoło tańczące w kominku. Wspólne rozmowy, posiłki, żarty. To wszystko czyni ten wyjazd wyjątkowy. Julia nie przypuszczała, że przeszłość dopadnie ją właśnie w tym miejscu. Ale tak się stało. W progu chatki staje On, jej miłość, jej nadzieja. Mężczyzna, który zostawił Julię sześć lat temu ze złamanym sercem. Po raz ostatni widziała go na studniówce. Wtedy prosił, żeby na niego zaczekała. 

Ale jak długo można na kogoś czekać? Maks został tylko wspomnieniem, które teraz zmaterializowało się w kompletnie nieoczekiwanej chwili. Czy to spotkanie coś zmieni w życiu bohaterów? Czy prawda wyjdzie na jaw? I czy pogrzebane uczucia mają szansę odrodzić się na nowo?

"Nie planowałem rujnować jej życia raz jeszcze. Nie przypuszczałem tylko, że los ofiaruje nam kolejną szansę. A gdy staniemy oko w oko, uczucia powrócą i będą tak samo silne."


Narracja w książce jest pierwszoosobowa, pisana z perspektywy Julii i Maksa, dzięki temu możemy lepiej zrozumieć ich punkt widzenia. Spotkanie po latach wywołuje ogromne emocje w życiu bohaterów. Ale czy już oni nie są kompletnie innymi osobami? Czy już nie są w całkiem innym miejscu w swoim życiu? Sześć lat zmieniło ich oboje. Julia pogrzebała swoje uczucie i broni się przez tymi emocjami, które wywołało pojawienie się dawnego ukochanego. Maks ma narzeczoną, z którą planuje ślub. Ale jak dobrze wiemy, stara miłość nie rdzewieje, a uczucia nie mają daty ważności:) Czy to się wszystko da jakoś jeszcze poukładać?

"To czego pragnę, nie jest ważne... Straciliśmy swoją szansę!".

"Tylko jedno spojrzenie" to romantyczna opowieść o sile uczucia, miłości, straconych szansach. Ale też o nadziei, przyjaźni. To opowieść o dwojgu młodych ludziach, którzy troszkę pogubili się w życiu, ale los na nowo dał im szansę na naprawienie wszystkiego. Tylko czy oni z tej szansy skorzystają?

Ta książka to idealna lektura na wakacje. Ciepła, romantyczna. Więcej nie zdradzę. Sami się przekonajcie:)

Gratuluję autorce i dziękuję za zaufanie:)

Pozdrawiam



#patronat





Prawie jutro

 Sięgając po książkę "Prawie jutro" nie spodziewałam się, że będzie to kontynuacja serii. Pierwsza książka to "Kiedyś jest teraz" i właśnie mamy możliwość poznania kontynuacji losów Amelii i Patryka. 


Amelia i Patryk długo nie mogli odnaleźć siebie. I jak zrozumiałam czytając "Prawie jutro" wcześniej nie mogli się dogadać. Oboje po jakiś przejściach, z przeszłością, zwłaszcza on. Patryka zostawiła narzeczona przed ślubem i zdradziła. Może banał, ale to zdarzenie odcisnęło się na psychice chłopaka. Z Amelią bał się bliższej relacji,  a na dodatek w tej części przeszłość dosłownie zapukała do jego drzwi.
Amelia odziedziczyła po babci dom na wsi. Ten motyw często pojawia się w powieściach obyczajowych. Jednych może drażnić, mi wcale nie przeszkadza. Bardzo lubię takie historie, stary dom, zaciszna wioska, nowe życie i odnajdywanie siebie. To właśnie znajdziemy w tej książce.


Cała historia toczy się w koło wątku relacji  tych dwojga. Amelia chce jakiś konkretów, chce mieć rodzinę, dzieci. Wszyscy bliscy z rodziny Patryka również nie pomagają tylko naciskają na ślub. Dziewczyna nie do końca czuje się pewnie w tym związku. Czeka na krok ze strony partnera. Pojawienie się Moniki niczego nie ułatwia. Czy ta kobieta stanie na drodze szczęścia tych dwojga?
Jednak to nie tylko historia o miłości. To również o trudnej rodzinnej sytuacji, o listach z przeszłości. O odnajdywaniu siebie. Mamy również wątek, można powiedzieć kryminalny. Jest jakaś tajemnica, którą skrywają dwaj mężczyźni współpracujący z Amelią. Trochę mi zabrakło bardziej rozwinięcia tego wątku, więcej tajemnic i niedomówień. 
Cała historia jest ogólnie spokojna. Czasami Amelia mnie irytowała swoim zachowaniem, zwłaszcza w chwili, kiedy dowiedziała się, że była narzeczona Patryka wróciła do wioski. 
Powieść "Prawie jutro" czyta się dobrze, można poczuć klimat małej wioski, małej społeczności. Autorka pokazuje, że warto jest zaufać i pójść za głosem serca. A jutro może nieść zawsze jakąś nadzieję.

Książkę dostała z Klubu Recenzenta serwisu Nakanapie.pl

Pozdrawiam



Dżoker

 Sensacyjna opowieść o Gdyni. Wydanie ilustrowane.

Przedwojenna Gdynia, miasto, które w tej książce gra pierwsze skrzypce. Opisy, bohaterowie. Jak wyglądała Gdynia przed wojną? 

Opis Wydawnictwa:

Gdynia, czerwiec roku 1929. W rosnącym dynamicznie mieście przecinają się ścieżki pracującej na poczcie młodej urzędniczki Łucji, jej rówieśnika, początkującego dziennikarza Adama Grabskiego, oraz Krzysztofa Wilczyńskiego – weterana wojen (choćby z bolszewikami), a współcześnie uczestnika przemytniczych wypraw nad granice z Rzeszą i Wolnym Miastem. 

Mijają lata, mimo szalejącego na świecie kryzysu „Gdynia się rozbudowuje”. W Gdańsku władzę przejmują naziści. Trwa „zwycięski pochód kina mówionego”, Polska zakochuje się w sukcesach Żwirki i Wigury (tym bardziej że bohaterowie nader prędko giną w katastrofie), w morze wypływają kolejne transatlantyki. W rozpoczynającym nadawanie radiu usłyszeć można Kiepurę („jednego z najgłośniejszych śpiewaków światowych!”), zaś w Zakopanem Witkacy na swych biletach wizytowych pisze brawurowe D.U.P.A. 
Miłosny trójkąt, ryzykowne przedsięwzięcia i wiara, że wszystko musi się udać.
A przecież obok Gdańsk. I niewyrównane rachunki z przeszłości…

Dżoker to opowieść o trzydziestolatkach, którzy w latach trzydziestych mieli wszystko i mocno chcieli wierzyć, że tak już zostanie na zawsze.
Niestety, to nie oni rozdawali karty…


"Dżoker" to dość obszerna powieść składająca się z 489 stron, ilustrowana. Gdynia jest na pierwszym planie. Mamy opisy różnych miejsc, zdarzeń. Dość duża liczba bohaterów czasami przytłacza i na początku trudno było mi się wczuć w tę historię. Kto jest kto i dlaczego?
Akcja dzieje się na przestrzeni kilku lat a dokładnie od 1929 roku do 1939. Młodzi ludzie mają swoje marzenia i plany, ale też jakąś przeszłość, która daje o sobie znać. Pojawia się wątek miłosny. 
Młodzi naiwnie sądzili, że wojna nam nie grozi, mamy silną armię, sojuszników w postaci Anglii i Francji. Kto by się ośmielił napaść na Polskę? A jeśli nawet to wojna szybciej się skończy niż zacznie więc nie ma się czego obawiać. 

Myślę, że ta książka może być świetną lekturą dla mieszkańców Gdyni i okolic. Ja chociaż kocham nadmorski klimat, powieści z historią w tle, to w tej powieści nie mogłam się odnaleźć. Myślę, że to przez styl pisania autora. Albo się go polubi i poczuje przedwojenną Gdynię, albo nie. Mi się to nie udało.

Pomijając to autor włożył bardzo dużo pracy, żeby przedstawić tak dokładnie miasto w tamtych czasach. I myślę, że na swój sposób mu się to udało. 

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z wydawnictwem MG






Renegat

 " To była kwestia wyboru. On albo ty. Obcy człowiek, który ma złe zamiary, albo mój brat. To nawet nie jest dylemat wagonika, to wybór, oczywisty."

Książka "Renegat" jest kontynuacją "Intruza". Na kontynuację czytelnicy czekali aż sześć lat. Przyznaję, że kompletnie nie pamiętam, czy pierwszą część czytałam. Nawet na blogu szukałam recenzji tejże książki, ale nic nie znalazłam. A z drugiej strony podczas czytania coś mi tam świtało, jednak tak naprawdę nie pamiętam całej akcji i o co w tym wszystkim chodziło. I pewnie dlatego kompletnie nie mogłam odnaleźć się w tej powieści. 

Opis Wydawcy:

ŚWIAT SŁUŻB SPECJALNYCH, GDZIE PRAWDA I FAŁSZ TRACĄ SWOJE ZNACZENIE, A CZŁOWIEK JEST TYLKO TRYBIKIEM W MACHINIE. Kapitan ABW Kamil Wicha to najbardziej poszukiwany człowiek w kraju. Odpowiadał za ochronę kontrwywiadowczą programu badań nad komercjalizacją i przemysłową produkcją grafenu. Zdradził. Zbiegł. Zabójstwo szefa zespołu badawczego i zniknięcie dysków, na których przechowywano wyniki badań, wskazują ewidentnie na jego winę, jednak Wicha z jakichś powodów prowadzi z ukrycia swoją grę ze wszystkimi. Wciąga w nią brata bliźniaka, Adriana, który podejmując ją, staje się ofiarą zamachu. Ich tropem podąża Marius, nieuchwytny „Cień”, eliminujący wszystkich, którzy mogliby im pomóc zbliżyć się do prawdy. Czy Wicha rzeczywiście jest zdrajcą, renegatem, czy może jednak realizuje zadanie, do którego wykonania go wyznaczono?



Bardzo lubię książki autora, większość przypadła mi do gustu, jednak z tą mam pewien problem. Nie poczułam tej historii, czułam się w niej zagubiona. Zaczęła się obiecująco, jednak później było trochę gorzej. Fakt, były momenty, które mnie zaciekawiły, jednak przez większość się przemęczyłam. Liczne dialogi, które lubię w książkach, teraz mnie przytłaczały. Rozmowy ciągnęły się przez wiele stron, długie rozdziały nie pomagały. Autor dużo wyjaśnia tego co działo się w przeszłości, bohaterowie roztrząsają przeszłość, próbują rozwiązać zagadki. Niby dzieje się dużo, jednak zabrakło tego czegoś. Może dlatego, że jednak nie przeczytałam pierwszej części, nie byłam na bieżąco.

Nie jest to zła książka. Mamy thriller szpiegowski, świat służb specjalnych. Zagadki, podejrzenia. I dwóch braci, którzy muszą się w tym wszystkim odnaleźć. Nie mogą nikomu ufać, a tajemnice sprzed lat doskonale wywracają ich świat do góry nogami, zwłaszcza sprawa nieżyjącego ojca, który miał swoje za uszami. 

Jeśli chcecie poznać tę historię to koniecznie sięgnijcie najpierw po pierwszą część "Intruz". Myślę, że to dużo może pomóc:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Dziennik Reni Spiegel

 Jej marzeniem było zostać słynną poetką. Historia sprawiła, że stała się świadkiem epoki.

Opis Wydawcy:

Renia jest polską Żydówką z Przemyśla, która zapisuje w zeszytach wiersze, marzenia i emocje pierwszej miłości. Kiedy Niemcy i Sowieci najeżdżają na Polskę w 1939 r., świat Reni rozpada się na kawałki. Oddzielona od matki, obserwuje znikanie kolejnych polskich i żydowskich rodzin wywożonych z miasta przez Sowietów i powstanie przemyskiego getta, do którego ostatecznie trafia.

W cieniu wojny rozkwita jej poetycki talent. Renia zakochuje się też w chłopaku o imieniu Zygmunt. Ich pierwszy pocałunek ma miejsce zaledwie kilka godzin przed wkroczeniem nazistów do miasta. Chłopcu udaje się wyprowadzić Renię i swoich rodziców poza mury getta. I to właśnie on dopisze do jej pamiętnika ostatnie rozdzierające serce słowa:

Trzy strzały! Trzy stracone życia! Słyszę tylko strzały, strzały… strzały…

Renia chciała pisać wiersze, zakochać się i głośno śmiać. Zamiast tego przyszło jej dorastać w cieniu wojny i getta. Jej poetycki dziennik to niezwykle poruszający zapis uczuć dziewczyny, której głos przetrwał, choć jej życie zostało brutalnie przerwane. Współodczuwałam z nią strach, ból, tęsknotę i miłość. Historia Reni poruszyła mnie do głębi i brzmi dziś jak ważne ostrzeżenie przed tym, jak krucha jest wolność i jak łatwo świat zapomina o człowieczeństwie.


Na rynku jest dużo wojennych powieści. Czasami można czuć przesyt. "Dziennik Reni Spiegel" jest również książką opowiadającą o tamtym okropnym okresie. Ale to książka inna. To nie jest powieść, tutaj nawet wojna jest gdzieś w tle. To książka składająca się z zapisków młodej dziewczyny, nastolatki. 

Na początku mamy wprowadzenie od siostry Reni Elizabeth Bellak. Na końcu również jest kilka słów od siostry. I dzięki temu wprowadzeniu i słowach końcowych można lepiej zrozumieć historię. Bo większość książki to zapiski z dziennika. Renia opisuje swoje życie szkolne, przyjaźnie, ale przede wszystkim miłość. Jej emocje są bardzo wyraźne. Raz jest szczęśliwa i z tego szczęścia unosi się nad ziemią. Innym razem popada w rozpacz, bo ukochany jej nie zauważa. Czasami czułam się zmęczona tematem miłości do Zygmunta. Raz kocha i żyć bez niego nie może, innym razem jest zazdrosna i nie chce go znać. Ten temat męczy, ale tak właśnie wygląda nastoletnia pierwsza miłość, pełna emocji, marzeń i snów. 
Dziewczyna okropnie tęskniła na matką, co również wyraża na stronach swojego dziennika. Czytając książkę można czasami czuć chaos, czasami zapominamy, że to wszystko dzieje się w wojennych czasach. Wojna nie jest na pierwszym planie, ale znajduje się często między wierszami. 
Wierszy jest w książce bardzo dużo. Renia tak sobie radzi ze swoimi emocjami, przelewa je na papier, tworzy wiersze, marzy, żeby zostać poetką. Marzy o szczęśliwym życiu z Zygmuntem po wojnie, życiu, które jednak nie będzie jej dane...

Zdania o książce są podzielone, niektórzy są rozczarowani, bo spodziewali się czegoś innego. Inni zachwyceni autentycznością książki. Ja jestem gdzieś po środku. Książka nie jest zła, jest po prostu prawdziwa. Myślę, że to jest najlepsze podsumowanie.

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Poradnia K

Ciężar winy

 "Celowo budował między nimi dystans, jeszcze większy niż ten, który już ich dzielił. On Polak, ona Niemka. Byli z dwóch światów, po dwóch różnych stronach konfliktu, który zdawał się nie do przezwyciężenia. "

Bardzo lubię powieści Barbary Wysoczańskiej. Akcja ich dzieje się w trudnych czasach wojennych lub powojennych. Bohaterowie muszą zmagać się z wojenną rzeczywistością, a w takich czasach nie wszystko jest białe albo czarne. I nawet w takich strasznych momentach może narodzić się miłość.

"Przywróciła go do życia i nauczyła kochać w świecie, który z miłością nie miał nic wspólnego."

Akcja zaczyna się w roku 1944. Do niemieckiego miasta Grunberg przyjeżdża transport z jeńcami po upadku Powstania Warszawskiego. Jednym z tych jeńców jest Karol Borkowski, który trafia do fabryki jako robotnik przymusowy. Tam poznaje niemiecką pielęgniarkę Emmę Horn, która jest córką szefa lokalnego Gestapo. 

Emma nie poznała dotąd trudów wojny. Może jej też do końca nie rozumiała, ale gdzieś tam w środku buntowała się przeciwko krzywdzie drugiego człowieka. Dlatego została pielęgniarką, żeby coś dobrego zrobić dla innych. Karol okrucieństwa wojny doświadczył na własnej skórze. Teraz musi służyć swoim wrogom, tym, którzy zburzyli jego ukochane miasto, którzy zabili jego najbliższych. 

A klęska Trzeciej Rzeczy zbliża się nieubłagalnie. Armia Czerwona wkracza do miasta zgotowując ich mieszkańcom piekło. Emma każdego dnia walczy o przetrwanie swoje i swojego młodszego brata. Karol musi zdecydować, co jest dla niego ważniejsze. Zemsta na wrogu, czy uczucie do niemieckiej dziewczyny. 

"Wszystko to, co mój naród robił innym narodom podczas wojny, wróciło do nas na samym jej końcu. My, Niemcy najpierw staliśmy się oprawcami, by na końcu stać się ofiarami."


Czy prawdziwa miłość w wojennych czasach jest możliwa? Czy nawet w piekle można poczuć namiastkę szczęścia? Autorka udowadnia, że tak. A mamy historię o miłości, która nie powinna się wydarzyć. Nie to miejsce, nie ten czas ani nie ta osoba. A jednak dla uczucia nie ma bariery narodowościowej. 
Ale to nie tylko historia o miłości, ale też i przede wszystkim o wojnie i jej skutkach. O traumach, stracie, pogrzebanych nadziejach. Podczas czytania odczuwamy wyraźnie emocje bohaterów, z czym się zmagali. Jak trudno jest zostawić wszystko i uciekać w nieznane. Ze swojego domu, z kochanego miasta. Czasami trzeba podjąć decyzję, które na zawsze zaważą na całym życiu. Czasami nie ma się innego wyboru.

"Ciężar winy" to piękna powieść, która dzieje się w niepięknych czasach. A ciężar wojennej winy pozostaje do końca życia. 

I jeszcze tak na koniec jedna myśl, która pojawiła się podczas czytania. Teraz rynek zalewany jest historiami mafijnymi, wulgarnymi erotykami, które z miłością nie mają nic wspólnego. Dlatego książka Barbary Wysoczańskiej jest jak powiew świeżego powietrza w całej tej otchłani brudu. Ja ze swojej strony bardzo polecam wszystkie książki autorki, która udowadnia, że o miłości można pisać pięknie. Tak po prostu.

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Dziś premiera mojego patronatu - Tylko jedno spojrzenie:)

 Dzisiaj właśnie jest premiera mojego pięknego patronatu "Tylko jedno spojrzenie " od Dagmary Wojciechowskiej:) 

Przypomnę opis:

Julia prowadzi spokojne życie na obrzeżach Wrocławia. Praca za biurkiem i nowa pasja do treningów pod okiem wymagającego trenera pomagają jej uporządkować codzienność. Pewnego dnia otrzymuje wiadomość z zaproszeniem na spotkanie klasowe. Wspomnienia, które przez lata próbowała zepchnąć na dno pamięci, powracają ze zdwojoną siłą. Zimowe popołudnie w przytulnej, wynajętej chatce zapowiadało się całkiem dobrze: wspólne posiłki, trzaskające drewno w kominku, grzaniec, śmiech i rozmowy dawnych przyjaciół. Po sześciu latach wszyscy liczyli na chwile beztroski i odrobinę melancholii. Wszystko jednak ulega zmianie, gdy w progu chatki staje on – mężczyzna, który sześć lat temu zniknął nagle bez słowa, zostawiając Julii złamane serce. Po raz ostatni widziała go na studniówce, kiedy prosił ją, aby na niego poczekała. Ale jak długo można czekać na kogoś, kto wydaje się tylko wspomnieniem? Czy pogrzebane uczucie ma szansę odrodzić się na nowo?



Wszystko byłoby pięknie gdyby... wydawnictwo nie zawiodło. Książka ma dziś premierę, ale jeszcze nie opuściła drukarni. Myślę, że to jest trochę niepoważne i szkoda mi autorki, bo domyślam się co czuje. I to nie jedyne opóźnienie ze strony tego wydawnictwa. Ach, czasami brakuje słów...

Jednak dziś premiera i książka jest już dostępna na Legimi jako ebook. Polecam dodawać na półeczki: 
https://www.legimi.pl/ebook-tylko-jedno-spojrzenie-wojciechowska-d-s,b1569920.html.

A ja czekam cierpliwie na swoją wersję papierową. Mam nadzieję, że nie będzie już żadnych komplikacji. A autorce gratuluję premiery i cierpliwości:)

Pozdrawiam



EGO

 Skoro Bóg milczy - ja wymierzam karę

" Dzięki tobie zrozumiałem, że prawdziwa siła to nie ta, która zabija, tylko ta, która pozwala podnieść się w kolan."

"Ego" to kolejna część serii o dwójce policjantów. Błażej Heller i Malwina Zygart znowu na tropie:)

W Bolesławcu znaleziono zwłoki młodej kobiety. Zbrodnia wstrząsa miastem. Na dodatek na ciele denatki wyryta była litera "R". Tak kiedyś podpisywał swoje ofiary seryjny morderca zwany Raptorem. Problem w tym, że Raptop aktualnie siedzi w więzieniu, więc sam nie mógł popełnić tej zbrodni. Kto uważa się za jego naśladowcę? 

Na jednych zwłokach się nie kończy. Kolejna kobieta traci życie, a  dwójka policjantów rozpoczyna walkę z czasem. Czy Raptop działa z za krat czy to ktoś inny chcący dopełnić dzieła psychopaty. Jak w tym wszystkim odnajdzie się Malwina - biologiczna córka Raptora?



Przeczytałam większość książek Marcela Mossa, ale uważam, że ta seria jest jedną z lepszych.  Błażej i Malwina stanowią idealną parę śledczych. On przeszedł w swoim życiu wiele. Zabójstwo żony, ogromne długi. Ona musi mierzyć się z piętnem córki seryjnego mordercy. Dlatego wstąpiła do policji, żeby łapać takich zwyrodnialców jak jej ojciec. 

Książkę, pomimo trudnych tematów, czytać się błyskawicznie. Zagadka długo nie pozostaje rozwiązana, wszystko się gmatwa. Dodatkowo możemy obserwować i odczuwać emocje Malwiny, kiedy spotyka się w więzieniu ze swoim ojcem. To dla niej bardzo traumatyczne przeżycie. Autor nie byłby sobą, gdyby nie zastosował zaskakujących zwrotów akcji. Takiego zakończenie się nie spodziewałam. I kolejny raz zostawia czytelników z niedosytem i magicznymi słowami: ciąg dalszy nastąpi:) I kolejny raz chciałoby się od razu sięgnąć po kontynuacje. Nie pozostaje nic innego tylko spokojnie czekać. Polecam, bardzo:)

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Nostalgia

 "To jest ten rozdział w naszym życiu, który chcielibyśmy pominąć, ale się nie da. Żadnego się nie da. Taką książką jest nasze życie, że faktów się nie wyrzuci, niektóre historie da się korygować w pamięci, uładzać, pudrować, koloryzować, ale faktów nie. A śmierć jest faktem, pogrzeb i wszystko, co z nim związane, też. Przez to po prostu trzeba przejść."

Czy można zakochać się dwa razy w tej samej osobie? Jeszcze raz po latach? Ale czy to będzie znowu ta sama osoba, czy czas zmieni ją na zawsze? I co zrobić, kiedy ta osoba znowu nas opuści, tak już ostatecznie? Na te pytania stara się odpowiedzieć Małgorzata Kalicińska w swojej książce "Nostalgia".


Maria kochała Piotra jak tylko nastolatki potrafią kochać. Całym sercem i z nadzieją na wspólną przyszłość. To była jej wielka miłość, to miało być na zawsze. On wyjeżdżał do rodziny we Włoszech, ale miał wrócić. Ona czekał, on nie wrócił. Co się z nim stało? W epoce bez internetu, bez telefonów komórkowych kontakt zupełnie się urwał. Ona czuła się porzucona, on miał swoje powody. 

Lata mijały. Maria znowu się zakochała, wyszła za mąż. Filip skradł jej serce, został całym światem, chociaż życie z nim nie było, łatwe. Chociaż ten Piotr ciągle w głowie siedział. Czy można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie? 

Po śmierci Filipa na drodze owdowiałej Marii znowu pojawia się Piotr. A kobieta ma rozterki. Czy wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki? Czy ich uczucie ma szansę na ciąg dalszy, kiedy poznała prawdziwe przyczyny zniknięcia ukochanego? Czy to jest jeszcze miłość czy przywiązanie?

"Nostalgia" jest książką bardzo życiową. Jest opowieścią o życiu i śmierci. O szczęściu ale też o tragediach, osobistych porażkach. O przyjaźni i samotności. Ale przede wszystkim o miłości, tej wczesnej, niedojrzałej. Drugiej najczulszej i tej później, bardziej rozsądnej ale nie mniej burzliwej. 

Książka opowiada o kobiecie dojrzałej, które już swoje w życiu przeszła. Wspomina dawne miłości, próbuje poukładać sobie życie a przede wszystkim uczucia. Bo na miłość nigdy nie jest za późno. 

Piękna historia, która daje do myślenia, pozwala się zatrzymać i zastanowić, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Bardzo dobrze spędziłam z nią czas. Warto poznać tę opowieść:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Poradnia K



SEJF

:)