Mail z groźbami

Dzień jak każdy inny, w domu pachnie szarlotką i rosołem. Sprawdzam maile i moim oczom ukazuje się taka wiadomość od jakiegoś pana Piotra G.

Może się przedstawie. Jestem Piotr i od Września ubiegłego roku
podsłuchuje WSZYSTKIE twoje rozmowy, mam dostęp do wszystkich SMS,
komunikatorów i haseł kont internetowych, jak również do historii
przeglądanych stron.

Jak tego dokonałem? Włamałem się na twój telefon i zainfekowałem go
exploitem, który automatycznie przekazywał mi wszystkie twoje dane na mój
serwer.

NIE ŁADNIE! NIE ŁADNIE!.. Mam na ciebie sporo!

Jak nie chcesz iść siedzieć, to lepiej się ze mną skontaktuj.

Przygotuj się na spory wydatek jak nie chcesz abym z tym poszedł na
policję ty K...

Mam wszystkie twoje:
- zdjęcia i filmy,
- rozmowy (i nie tylko, mogłem cie podsłuchiwać w tle przez cały ten
czas),
- smsy i dane z komunikatorów,
- historie przeglądanych stron,
- hasła do kont internetowych

Jak chcesz te dane odzyskać i powstrzymać mnie przed pójściem z tym na
policję, to zadzwoń.
Nie odpisuje na email.

Masz tydzień czasu.

Z poważaniem,

Na końcu wiadomość jest podpisana pełnym imieniem i nazwiskiem oraz podane nr telefonów. 
Kilka razy analizowałam wiadomość i doszłam do wniosku, że tak na prawdę ten mail mógł być wysłany do każdego. Nie ma w nim żadnych konkretów. Co lepsze, szanowny Piotr nie może mieć moich filmików, z tego powodu, że ja żadnych filmików nie nagrywam, a tym bardziej umieszczam w sieci. Z drugiej strony, czy prawdziwy szantażysta podpisałby się pełnym imieniem i nazwiskiem? Co jest nie tak. Myślę, poczekam tydzień i zobaczę co będzie dalej. A dzisiaj wpisałam w przeglądarkę: mail z groźbami i od razu pokazały mi się artykuły na temat tego właśnie maila od Piotra G. Nie tylko ja taką wiadomość dostałam. Więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj.

Dostaliście wczoraj takiego maila?

Pozdrawiam

Czytaj dalej »

Ciekawy czerwiec i linkowe party


Czerwiec zaczął się bardzo ciekawie, bo od wieczoru panieńskiego mojej siostry. Dokładnie 1 czerwca spotkałyśmy się w babskim gronie, żeby spędzić ostatnie wolne dni przyszłej panny młodej.


Na wesele zabraliśmy ze sobą dzieci, ale to nie był dobry pomysł. Jak wyglądało takie wesele opisałam TUTAJ. Co jak co, ale ta moja biała sukienka sprawdziła się doskonale i bardzo jestem zadowolona, że akurat na nią się zdecydowałam:) Balerinki również spisały się idealnie .Miałam zabrać szpilki, ale ostatecznie z tego zrezygnowałam. Nie chciałam się katować, a te balerinki pasowały mi do wszystkiego. Mogłabym napisać, że przetańczyłam z nimi całe wesele, ale chyba lepiej napisać, że przetańczyłam z nimi przy wózku ( czy jakoś tak).




W tym miesiącu przypomniałam sobie, że mam swój sklepik, kiedy dostałam maila z wiadomością, że mam nowego poleconego. I jak tak sobie przypomniała to napisałam swoją opinię po dwóch latach prowadzenia takiego sklepu . Postanowiłam wprowadzić troszkę nowości i powstała flamingowa kolekcja tutaj:)

Z nowości to oczywiście  Chillbox, w tej edycji zdecydowanie czegoś zabrakło.


Zamówiłam też dwie książki. Mam miłą lekturę na wakacyjne wieczory:)


Dokładnie 27 czerwca 2012 roku napisałam swój pierwszy wpis na tym blogu. 6 lat błyskawicznie minęło a ja cieszę się, że dalej mogę prowadzić tego bloga, bo mam dla kogo:)
A w poniedziałek ja mam urodziny, ale to już lipiec:)))

A teraz miejsce dla Was. Jaki był Wasz czerwiec?
-wklejajcie swoje najlepsze linki z czerwca
 -maksymalna ilość linków do wklejenia to 3:)

 - miło będzie jak uczestnicy skomentują przynajmniej trzy wpisy biorące udział w zabawie
  - a linki wklejajcie w niebieski przycisk na dole:)

Pozdrawiam




Czytaj dalej »

Co kupuję przez internet, a czego nigdy bym nie kupiła

Jak tylko zostały wprowadzone niedziele bez handlu, pomyślałam, że teraz w niedziele wszyscy przeniosą się na zakupy internetowe. Internetowe sklepy czynne są zawsze przez 24 h. A ja bardzo lubię internetowe zakupy. Będąc z dwójką maluchów w domu nie zawsze mogę wybrać się do sklepu sama. A zakupy z małymi dziećmi raczej do najprzyjemniejszych nie należą. Za to wieczorem kiedy śpią, można na spokojnie i bezkarnie buszować po sklepikach internetowych. Gdzie najczęściej robię zakupy?

darmowe-zdjecia-biznesowe-01

- sklepy kosmetyczne - mam swoje ulubione i jak tylko czegoś mi brakuje to chętnie wybieram się na wirtualne zakupy
- apteka internetowa - nawet tam zdarzały mi się zakupy, ale tylko kosmetyczne. Leków jeszcze nie kupowałam
- sklepy z butami - już kilka takich zakupów zrobiłam i buty wszystkie były idealne oprócz jednych balerinek. Rozmiar dobry, niby wszystko z nimi było ok, ale cisnęły okropnie i nie dało się ich w żaden sposób rozchodzić. 
- księgarnie - książki uwielbiam i jak tylko fundusze mi na to pozwalają to chętnie powiększam swoją biblioteczkę
- sklepy dla rękodzielników -nie raz zdarzało mi się kupić farby, lakiery albo serwetki do swoich prac

darmowe-zdjecia-na-strone-09

Przez internet raczej nie kupuję ubrań. Zawsze się boję, że nie trafię z rozmiarem. Chociaż niedawno zamówiłam sukienkę. Skusiła mnie cena, dokładnie się wymierzyłam i mam nadzieję, że będzie dobra. Dam znać jak tylko zamówienie przyjdzie:) Ale spodni nie kupiłabym w wirtualnym sklepie. Na pewno nie trafiłabym z rozmiarem więc wolę nie ryzykować. 
Jeszcze przez internet nie robiłam zakupów spożywczych, ale fajnie, że jest i taka opcja. 

Sklepy internetowe często kuszą atrakcyjnymi cenami, darmowymi przesyłkami od pewnej kwoty zakupu, albo dniami darmowej dostawy. 

Lubicie zakupy przez internet? W jakich sklepach raczej nigdy byście nic nie kupili a jakie lubicie najbardziej?

Pozdrawiam

Czytaj dalej »

Sklep na platformie Cupsell - moja opinia po dwóch latach

Dokładnie dwa lata temu postanowiłam założyć swój pierwszy sklep na platformie Cupsell. Zawsze marzyłam o swoim sklepie, ale nie chciałam zakładać działalności, ponosić kosztów i ryzykować czy się uda czy nie. A w ten sposób mogłam poczuć się w pewnym sensie właścicielem swojego sklepu, bez zakładania jakiejkolwiek firmy i bez ponoszenia kosztów. A wszystko legalnie i zgodnie z prawem. Dokładnie jak wygląda takie zakładanie sklepu i co się z czym je opisałam TUTAJ.



W skrócie: zakładasz sklep, projektujesz wzory na koszulkach, kubkach, torbach itd. Jak ktoś kupi coś w Twoim sklepie to Ty zarabiasz prowizję od sprzedaży, a firma zajmuje się wszystkim innym czyli, przygotowaniem towaru i wysłaniem go do klienta. Raz poświęcasz swój czas, a sklep później sam zarabia. Taki dochód pasywny, zarabiasz kiedy śpisz:) Dodatkowo oprócz zysków ze sprzedaży możesz mieć zyski ze sprzedaży osób, które zapisały się z Twojego polecenia. Czyli, jeśli zapiszesz się z mojego polecenia TUTAJ ja będę mieć niewielki zysk z Twojej sprzedaży. Wiadomo, im więcej poleconych tym lepiej.



Jak to wygląda w praktyce?
Na początku poświęciłam trochę swojego czasu na "dotowarowanie sklepu". Opisałam na blogu, że taki sklep mam, wrzuciłam baner ze sklepem na drugiego bloga. Na samą górę strony oczywiście, żeby wszyscy widzieli i jak najwięcej kupowali. Czasami coś napisałam na Facebooku, kilka zdjęć produktów. I czekałam na wielką sprzedaż. Czekałam, czekałam, praktycznie nic przy sklepie nie robiłam, aż w końcu zapomniałam, że taki sklep posiadam. Za jakiś czas dostałam maila ze sklepu, że coś się sprzedało wiec prowizja wpłynęła na moje konto. Później, że mam poleconego, jeszcze innym  razem, że wpłynęła prowizja ze sprzedaży od poleconego itd. Coś tam się w tym sklepie działo, nie dużo ale zawsze.



Mój błąd polegał na tym, że praktycznie nie poświęcałam czasu na reklamę, na tworzenie produktów np pod takie okazje jak Dzień Matki , Dzień Dziecka itp. Stworzyłam kilka wzorów i czekałam na wielkie pieniądze. Mało reklamy przekładało się na niewielką sprzedaż. Powinnam tworzyć więcej ciekawych wzorów, dostosowywać się do nadchodzących świąt i innych uroczystości, a nawet stworzyć specjalną stronę sklepu na Fb. 

Moje zdanie jest takie: jeśli marzysz o własnym sklepie to warto spróbować, jeśli chcesz mieć większe dochody to trzeba więcej czasu na to poświecić, a nawet jak tego czasu już później nie będziesz poświęcać, a nawet zapomnisz, że taki sklep posiadasz to czasami może niespodziewanie jednak wpaść parę groszy. Tak to właśnie działa:) Zachęciłam, przekonałam, zniechęciłam???

Pozdrawiam



Czytaj dalej »

Czerwcowy Chillbox - tym razem czegoś zabrakło

Zawsze z niecierpliwością czekam na kuriera. Po 10 każdego miesiąca mam swoje wyczekane pudełeczko. Zawsze jestem zadowolona i mile zaskoczona, ale tym razem czegoś zabrakło.



1. Serum pod oczy Mokosh - 129 zł
2. Formy na muffiny - 4,99zł


3. Saszetka czarnej maski Pilaten - 2.00 zł
4. Maska Kleopatry - 4.90
i inne próbki


5. Szampon do włosów wrażliwych Baikal Herbs - 12.90 zł
6. Przyprawa do sałatek Dary Natury - 7.59 zł
7. Słomki do napojów


8. Pojemnik na sałatkę - 11.69zł


9. Książka "Przeklęta laleczka" - 37.90 zł

Hitem pudełka jest serum pod oczy, jednocześnie jest to najdroższy produkt. Fajnie, że można poznać te kosmetyki, ale zauważyłam, że w każdym boksie, które zamawiałam, właśnie są często kremy pod oczy. Brakuje mi jakiegoś dobrego kremu do twarzy i chętnie bym coś nowego przetestowała.

Ten box jest boxem wakacyjnym, miał być piknikowy, mieć coś co przyda się do grilla. Formy na muffinki, słomki (mój syn jest nimi zachwycony), przyprawy i pojemnik na sałatkę, to wszystko się przyda na pewno, ale uważam, że troszkę psują całe pudełko. Myślę, że nie o to chodzi,żeby w pudełkach były rzeczy pospolite, coś co można kupić wszędzie. Takie jest moje zdanie, ale decydując się na zakup takiego pudełka muszę liczyć się, że coś może mi nie podpasować. 

Z tego pudełka najbardziej jestem zadowolona z książki i ciekawa jestem jak to serum się sprawdzi.

Co myślicie o takiej zawartości?
Pozdrawiam

 
Czytaj dalej »

Maj w zdjęciach i linkowe party


Maj w tym roku rozpieszczał nas pogodą, więc trochę spędziliśmy czasu przy grillu:) Bardzo lubię posiłki na świeżym powietrzu, kawa i książka na balkonie to dla mnie najlepszy relaks. No i oczywiście hamak.
W tym maju zaliczyłam wizytę u fryzjera, w końcu udało mi się znaleźć troszkę czasu. Włosy znacznie skróciłam, ale tak jest mi teraz wygodniej. Znalazłam bardzo przyjemny salon fryzjerski więc mogę napisać, że znalazłam fryzjerkę idealna:)

Maj to miesiąc, w którym promowałam swojego pierwszego boxa. Bardzo chciałam utworzyć coś swojego, a takie boxy od jakiegoś czasu mnie fascynują. Lubię je zamawiać, a tworzenie takiego swojego boxa sprawiło mi wiele radości. Dobieranie różnych produktów, tak żeby pudełko było ciekawe i niebanalne. Tak żeby wywołało zaskoczenie i uśmiech na twarzy obdarowanego, produktów takich jakie sama chciałabym dostać:) Cieszę się z pozytywnych opinii osób, które zakupiły moje pudełko. Czy będzie druga edycja? Tego jeszcze nie wiem, ale bardzo bym chciała:)


Z nowości w tym miesiącu to tylko majowy Chillbox. Teraz z niecierpliwością czekam na czerwcowy.


Kupiłam sukienkę na wesele. W czerwcu jedziemy na wesele siostry i już czuję, że będzie super zabawa pomimo, że zabieramy ze sobą dzieciaki. I znowu najważniejsza jest dla mnie wygoda, więc i tym razem zabieram ze sobą balerinki. W balerinkach na wesele? A dlaczego nie:)



A jak wyglądał Wasz maj? Podzielcie się swoimi linkami
-wklejajcie swoje najlepsze linki z maja
 -maksymalna ilość linków do wklejenia to 3:)

 - miło będzie jak uczestnicy skomentują przynajmniej trzy wpisy biorące udział w zabawie
  - a linki wklejajcie w niebieski przycisk na dole:)


Pozdrawiam




Czytaj dalej »
Do góry