W jednej chwili

 Wystarczy chwila by wszystko się zmieniło. W jednej chwili można utracić życie, wystarczy tylko jedna mała chwila.



Życie szesnastoletniej Finn kończy się dosłownie w jednej chwili. Podczas wyprawy w góry, kamper rodziców dziewczyny wypada z ośnieżonej drogi i stacza się po zboczu góry. Finn  ginie na miejscu. Jednak jej duch jest cały czas obecny w życiu rodziny. Dziewczyna patrzy bezsilnie, jak jej najbliżsi walczą o przetrwanie. Jakie podejmują decyzje w krytycznych sytuacjach. Obserwuje jak, ci których kochała, dochodzą do siebie po wypadku. Dla rodziny Finn nic już nie będzie takie jak dawniej. Są żale, pretensje oraz żałoba po straconych dzieciach. I pojawiają się pytania, czy gdybym postąpił inaczej, moje dzieci by żyły? Czy gdybym nie poszła po pomoc i nie zostawiła niepełnosprawnego syna na łasce znajomych, czy by przeżył. A może wtedy nie przeżyłby nikt, bo nikt by po tę pomoc nie poszedł? Czy warto było poświecić życie jednego, żeby ratować pozostałych? Z takimi pytaniami będą musieli zmierzyć się rodzice Finn. 

Finn jest narratorem całej książki, wszystko widzimy jej oczami. 

"Kiedy żyłam, nigdy w zasadzie nie przyglądałam się naszej rodzinie. Egzystowaliśmy obok siebie, w swoich osobnych światach (...) Teraz, kiedy patrzę dostatecznie uważnie i długo, widzę wszystko". 

Książka jest niezwykła, opowiada o przemijaniu, o tym, żeby wykorzystywać okazje i żyć pełnym życiem . Nie raz Finn żałuje czegoś, czego nie zrobiła, żałuje słów, których nie wypowiedziała. Z jej perspektywy teraz wszystko wygląda inaczej. Twierdzi, że do bani jest bycie martwą. 

Muszę przyznać, że książka wciąga od pierwszej strony, daje do myślenia. Warto jest ją przeczytać i zastanowić się nad swoim życiem. Czy jesteśmy gotowi na śmierć? I czy na to w ogóle można być gotowym?

Premiera książki już 9 lutego, a ja bardzo ją polecam:)

Dziękuję Wydawnictwu Rebis za możliwość przeczytania tej książki. 


Pozdrawiam



Komentarze

:)