Prawie jutro
Sięgając po książkę "Prawie jutro" nie spodziewałam się, że będzie to kontynuacja serii. Pierwsza książka to "Kiedyś jest teraz" i właśnie mamy możliwość poznania kontynuacji losów Amelii i Patryka.
Amelia i Patryk długo nie mogli odnaleźć siebie. I jak zrozumiałam czytając "Prawie jutro" wcześniej nie mogli się dogadać. Oboje po jakiś przejściach, z przeszłością, zwłaszcza on. Patryka zostawiła narzeczona przed ślubem i zdradziła. Może banał, ale to zdarzenie odcisnęło się na psychice chłopaka. Z Amelią bał się bliższej relacji, a na dodatek w tej części przeszłość dosłownie zapukała do jego drzwi.
Amelia odziedziczyła po babci dom na wsi. Ten motyw często pojawia się w powieściach obyczajowych. Jednych może drażnić, mi wcale nie przeszkadza. Bardzo lubię takie historie, stary dom, zaciszna wioska, nowe życie i odnajdywanie siebie. To właśnie znajdziemy w tej książce.
Jednak to nie tylko historia o miłości. To również o trudnej rodzinnej sytuacji, o listach z przeszłości. O odnajdywaniu siebie. Mamy również wątek, można powiedzieć kryminalny. Jest jakaś tajemnica, którą skrywają dwaj mężczyźni współpracujący z Amelią. Trochę mi zabrakło bardziej rozwinięcia tego wątku, więcej tajemnic i niedomówień.
Cała historia jest ogólnie spokojna. Czasami Amelia mnie irytowała swoim zachowaniem, zwłaszcza w chwili, kiedy dowiedziała się, że była narzeczona Patryka wróciła do wioski.
Powieść "Prawie jutro" czyta się dobrze, można poczuć klimat małej wioski, małej społeczności. Autorka pokazuje, że warto jest zaufać i pójść za głosem serca. A jutro może nieść zawsze jakąś nadzieję.
Książkę dostała z Klubu Recenzenta serwisu Nakanapie.pl







