Ktoś tu był przed nami
Lubię książki, w których dom gra jedną z ról. W takich starych domach kryje się dużo tajemnic, zagadek z przeszłości. Taki dom ma zawsze jakąś przeszłość. W książce "Ktoś tu był przed nami" mamy nowy dom, teoretycznie bez żadnej przeszłości. Teoretycznie, bo w praktyce wygląda to całkiem inaczej.
Dionne i Christian postanawiają znaleźć nowy, większy dom dla swojej powiększającej się rodziny. Małżonkowie spodziewają się drugiego dziecka. Christian znajduje, według niego, idealny dom na nowym osiedlu domków jednorodzinnych. Dom jest nowy, od razu do zamieszkania. I najważniejsze, nikt tutaj wcześniej nie mieszkał, o czym zapewnia właściciel tego osiedla, charyzmatyczny Cesar.
Dionne jednak nie podziela zachwytów męża. Dla niej ten dom jest mało przytulny i taki obcy. Czuje, że jest z nim coś nie tak. Jednak zbliżający się wielkimi krokami poród sprawia, że kobieta decyduje się ostatecznie na zakup danego obiektu. Nowy dom, nowe idealne życie. Ale czy na pewno? Dionne znajduje w szafie kartkę z ostrzeżeniami od rzekomo poprzednich właścicieli tego domu. Ale przecież tutaj nikt wcześniej nie mieszkał! Kobieta zaczyna nabierać wątpliwości. Dodatkowo dziwne zachowania sąsiadów i nagłe zniknięcie sąsiadki wzmaga jej podejrzenia. Ktoś tu wyraźnie kłamie. Czy właściciel osiedla mieszkaniowego, czy nowy sąsiad? A może Christian ma jakieś tajemnice. Dionne nie może nikomu ufać, nawet swojemu mężowi, i zaczyna swoje prywatne śledztwo. Jaką tajemnice skrywa ten dom?
Klimat w książce jest duszny, podsycony tajemnicą. Coś wisi w powietrzu. Dionne ma podejrzenia, chociaż w koło wszyscy zapewniają ją, że wszystko jest w porządku. Może się wydawać, że popada w paranoję. Dlaczego nie potrafi odnaleźć się na idealnym osiedlu?
Książka zaciekawia od pierwszej strony. Tajemnica goni tajemnice, a autor nie raz zaskoczy czytelnika. Nic nie jest takie jak się wydaje. Każda postać coś ukrywa.
"Nowy dom. Nowe życie. Moja ostatnia szansa na ucieczkę...
Wymarzona posiadłość wciąż pachnie świeżą farbą, ale pod tą maską czuję odór kłamstwa. Christian obejmuje mnie swoimi silnymi ramionami, a ja zastanawiam się, czy coś przede mną ukrywa, czy tylko ja po prostu popadam w paranoję.
Mój mąż chce, bym milczała. Chce, bym zapomniała. Ale ja widzę to, co dzieje się w ogrodzie sąsiadów – coś, czego nie da się zignorować. A kiedy przez przypadek podsłuchuję jego rozmowę telefoniczną, mój świat pęka na pół.
Już nie pytam, co stało się z ludźmi, którzy mieszkali tu przed nami. Wiem jedno: powinnam była uciec, póki jeszcze mogłam. Teraz drzwi są już zamknięte."
Książkę czyta się błyskawicznie. W trakcie czytania czuć ten mroczny klimat. I przyznaję, że zakończenie potrafi zaskoczyć. Ze swojej strony bardzo polecam. Myślę, że będziecie zadowoleni:)
Pozdrawiam
Współpraca Recenzencka z Wydawnictwem Filia






