Francuskie lato Isaac Catherine - książka na wakacje


Jessica wkrótce po narodzinach swojego syna postanawia rozstać się z jego ojcem Adamem. Jest zmęczona jego niedojrzałością i podejściem do życia. Mija dziesięć lat. Jess nie ułożyła sobie życia, wychowuje syna Williama samotnie z pomocą rodziców. Bardzo przeżywa nieuleczalną chorobę swojej matki. Po jakim czasie robi badania, które pokazują, że i ona za kilka lat zachoruje na to samo. Za namową swojej mamy postanawia udać się w podróż na południe Francji do swojego byłego chłopaka Adama, który prowadzi tam hotel. Zdaje sobie z tego sprawę, że może nie zostało jej wiele życia, a Adam zostanie jedynym opiekunem ich syna. Chce żeby Adam odbudował relacje z dzieckiem. 


Tak właśnie zaczyna się ta historia. Akcja przenosi się na południe Francji. Czy w tym czasie Jessica dogada się z byłym chłopakiem? Czy Adam po tylu latach da radę odbudować relację z synem? 


Jak tylko zobaczyłam recenzję tej książki to wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Zainteresowała mnie ta historia, ale również to, że większość akcji dzieje się właśnie we Francji. Mogłam doskonale wczuć się w klimat książki, razem z bohaterami chodzić po francuskich uliczkach i zatęsknić za wycieczką właśnie do tego kraju:)


Książkę czyta się łatwo i bardzo przyjemnie, rozdziału są krótkie, ale każdy zachęca żeby czytać więcej i więcej. Książka idealna właśnie na wakacje.
Książka jest porównywana do powieści Jojo Moyes. Przeczytałam różne oburzenia komentarze, że książka niesłusznie jest porównywana do powieści Moyes. Jest dużo gorsza a nawet nijaka. Ja muszę przyznać, że niektóre powieści Jojo Moyes czytało mi się po prostu opornie, historie nawet ciekawe, ale jakoś ciężko mi było przez nie przebrnąć. "Francuskie lato" czytało mi się szybko, łatwo i przyjemnie, a historia miło zaciekawiła. 


 

Czy książka skończy się happy endem? Przeczytajcie, serdecznie polecam:)
Dziękuję księgarni Megaksiażki.pl za możliwości przeczytania tej książki

                                    Megaksiazki.pl

Pozdrawiam

Czytaj dalej »

Sierpniowy Chillbox - tym razem idealne jest wszystko!

Jak wiecie jestem fanką Chillboxów i uważam, że są najlepsi. Nie zawsze wszystkie produkty trafiały w mój gust, a nawet mogę napisać, że w każdym pudełku było coś co mi nie pasowało. W tym jest inaczej, wszystkie produkty to strzał w dziesiątkę. Odnoszę wrażenie, że box jest idealnie skomponowany bez zbędnych zapychaczy. A w środku prezentuje się tak:


1. Miseczka marocco 8,81 zł - miseczka urocza chociaż mogłaby być troszeczkę większa
2. Musli 2.50 zł - mój synek zawsze znajdzie coś dla siebie w boxie, w poprzednim był to flaming, w tym schrupał musli:)



3. Maska do twarzy łagodny kompres Organique 13,90 zł
4 Żel pod prysznic ze Starej Mydlarni - to dodatkowy produkt w pięknej buteleczce:)
5. Toner i emulsja do twarzy - 5,90 zł


6. Malinowy peeling do ust - 32,00 zł - bardzo ciekawy produkt o pięknym zapachu. Chcecie specjalny wpis z recenzją?


7. Żel do mycia twarzy Derma - 59,00 zł


8. I oczywiście książka. Wybrałam kryminał i z tego co widzę to bardzo ciekawie się zapowiada. Książka w moim guście:)



Jak podoba Wam się zawartość tego pudełka?
Pozdrawiam

Czytaj dalej »

Powroty z wakacji i wakacyjna garderoba:)

Dobrze jest wrócić z wakacji do domu, lubię wyjeżdżać, ale powroty również są przyjemne. Swoje własne kąty, rytuały i nawet zwykła codzienność potrafi cieszyć. Właśnie niedawno wróciliśmy z Bieszczad, odpoczęłam od bloga i teraz wracam z większą radością.

Przed wyjazdem na wakacje zawsze przeglądam swoją garderobę, dokupuję coś nowego. Fajne na takie wyjazdy są bluzki koronkowe. Bardzo mi się podobają, mają w sobie taki wakacyjny luz.




Jeśli dopiero wybieracie się na wakacje i np chcielibyście kupić sobie taką bluzkę to polecam skorzystanie z wyszukiwarki odzieżowej Zippini. Znajdziecie tam bluzki koronkowe białe i czarne w dużych rozmiarach. Ale nie tylko, taka wyszukiwarka to duża oszczędność czasu, wpisujesz czego akurat potrzebujesz, od razu wyświetlają się ubrania, które cię interesują wraz z cenami. Zakupy na wakacje można zrobić dla wszystkich domowników bardzo szybko nie wychodząc z domu. Odkąd mam dzieci i nie zawsze mogę wyjść spokojnie na zakupy to często robię właśnie zakupy przez internet. To nie tylko oszczędność czasu ale i nerwów. Bo co to za zakupy z jęczącym dzieckiem przy boku albo uciekającym po całym sklepie??? Ale za to wieczorem, kiedy dzieciaki już śpią lubię pobuszować po internetowych sklepikach:)

Korzystacie z takich wyszukiwarek? Pozdrawiam



patronem wpisu jest Zippini
Czytaj dalej »

Wakacyjni ulubieńcy

Dzisiaj o kosmetykach, które ostatnio mnie zachwyciły i doskonale spisują się w czasie wakacji:)



1. Nawilżająco - odżywczy krem z masłem mango Miya - kremy z tej firmy od dawna chciałam poznać dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy mogłam go znaleźć w lipcowym Chillboxie. Krem bardzo dobrze się wchłania i doskonale nawilża skórę twarzy, a przy tym ślicznie pachnie. Czego chcieć więcej?

2. Matujący tonik do twarzy - dobrze nawilża i odświeża skórę, a zapach ma bardzo przyjemny:)

3. Olejek hydrofilny do demakijażu - jakoś zawsze do olejków podchodziłam z pewną rezerwą, a jeśli chodzi o demakijaż to wybierałam mleczka. Mam okazję przetestować ten olejek i jestem zadowolona, szybko usuwa każdy makijaż, już niewielka jego ilość wystarcza, żeby poradził sobie z zanieczyszczeniami. 

4. Odżywczy krem-żel pod prysznic - ten żel idealnie spełnia swoje zadanie, przy tym dobrze się pieni i zachwycająco pachnie. Z nim prysznic po upalnym dniu to sama przyjemność. A tym zapachem skradł moje serducho:) 


Te kosmetyki spokojnie mogę polecić. Znacie? A jacy są Wasi wakacyjni ulubieńcy? 

Pozdrawiam

Czytaj dalej »

Dlaczego nie oglądnęłam "Wołynia", jak straciłam dolary i gdzie najlepiej sprzedać książki czyli mój lipiec:)

Tegoroczny lipiec był bardzo ciężki jeśli chodzi o pogodę. Początek lipca to moje urodziny i były zimne i deszczowe, a później już tak cały ( prawie) miesiąc. Ale dzisiaj nie będzie o pogodzie.



Miałam ambitny plan, obejrzę w końcu "Wołyń". O filmie było dosyć głośno kiedy wszedł do kin, teraz miałam okazję zobaczyć go w telewizji. Przygotowałam się na seans i po paru minutach wyłączyłam, nie mogłam oglądać. Moja wrażliwa natura powiedziała DOŚĆ! Za dużo przemocy i scen, po których bym musiała trochę dochodzić do siebie. A jak się raz zobaczy, to już nie da się odzobaczyć. I dlatego jestem osobą, która nie widziała "Wołynia" i już nie zobaczy. To tyle jeśli chodziło o mój ambitny plan.

Znalezione obrazy dla zapytania wołyń

A teraz o tych utraconych dolarach. 



Dostałam propozycję współpracy nieblogowej. Chodziło o to, żeby napisać pozytywne komentarze o kilku sklepach internetowych. O sklepach, których pierwszy raz na oczy widziałam. Z ciekawości, weszłam na strony z opiniami o tych sklepach i co mnie zdziwiło, większość opinii była negatywna. Pozytywnych dosłownie kilka. I teraz pytanie, czy to prawdziwe oponie ( te pozytywne) czy kupione?  Moja współpraca miała polegać na tym, że piszę te pozytywne opinie np: że towar rewelacyjny, szybka dostawa, doskonały kontakt ze sklepem itd. Nawet miałam podać też zmyślony numer zamówienia, a na końcu oświadczyć, że nie składam fałszywych opinii. Za każdy komentarz wynagrodzenie 5$. Czyli po kilku komentarzach mogła uzbierać się ładna sumka. Łatwy i szybki zarobek. Napisałam wiadomość odmowną. I teraz zastanawiam się, na ile opinie w internecie są wiarygodne, ile blogerów pisze prawdę, a ile tylko to za co im zapłacą? Czy współprace na blogach oznaczać, czy nie oznaczać? Może czytelnicy się nie połapią?  Przykre to trochę...

Zmiana tematu.
Nowości książkowe. Po przeczytaniu kilku kryminałów nadszedł czas na coś lżejszego


A to najnowszy kryminał, który zaczęłam czytać. Na początku wciągający, później akcja trochę się wlecze, ale mam nadzieję, że jeszcze się rozkręci.


Pozostając w temacie książkowym. Na niektórych blogach ostatnio przeczytałam wpisy, że istnieje możliwość sprzedaży swoich książek i takim miejscem internetowym jest skupksiazek.pl. Od razu zajrzałam na stronkę i zainteresowała mnie ich oferta. Łatwy sposób na zrobienie porządków w biblioteczce, a że nazbierało mi się już tych książek troszkę to dlaczego nie spróbować? Na początku wpisuje się nr książki i od razu pokazuje się informacja o tym, czy firma jest zainteresowana naszą książką i jaką cenę mogą oferować. Jak się okazało, moimi książkami nie byli wcale zainteresowani. Troszkę się zmartwiłam więc zaczęłam szukać alternatywy i nawet szybko znalazłam serwis, który działa na podobnych zasadach skupszop.pl.. Wpisałam swoje książki i większością byli zainteresowani. Książki spakowałam i zamówiłam darmowego kuriera. Po przekazaniu przesyłki teraz oczekuję na pieniądze. Wady takiego serwisu są takie, że czasami za całkiem nowe książki oferują dosłownie grosze ( 0,52 zł !!!) Takich książek nie sprzedałam, wolę wymienić je na blogowej wymianie książkowej. Jak tylko dostanę wypłatę dam znać w tym wpisie. I żeby nie było - to nie jest wpis sponsorowany:). 

Z nowości w tym miesiącu to lipcowy Chillbox. O wiele lepszy niż poprzednia edycja.


I dwie maseczki kupione w Biedronce. Już je użyłam i spisały się całkiem przyzwoicie:)


I to chyba na tyle, jeśli chodzi o lipiec. W tym miesiącu nie będzie linkowego party. Ale wróci po wakacjach, jeśli oczywiście chcecie:)

Pozdrawiam

Czytaj dalej »
Do góry