Wielka Magia

 Pytanie: Czym jest kreatywność?

Odpowiedź: Relacją pomiędzy człowiekiem a tajemnicami natchnienia.

W dzisiejszym świecie mało jest kreatywności. Kiedyś dzieci musiały być kreatywne, żeby urozmaicić sobie zabawę. Nie było takich zabawek jak teraz, nie było tyle bajek w telewizji. Nie wspominając o telefonach ani internecie. Teraz ta kreatywność jest zabijana przez telefony komórkowe. Jak nie ma dostępu do sieci to dzieci się nudzą. I to jest smutne. Autorka w poradniku "Wielka Magia" zachęca się kreatywności, żeby się odważyć żyć kreatywnie.

Opis Wydawcy:

Autorka Jedz, módl się, kochaj od lat inspiruje czytelników. Teraz wszystkim, którym brakuje pewności siebie, wytrwałości czy cierpliwości, by podążyć za swymi marzeniami i powołaniem, pokazuje, jak z powodzeniem przezwyciężyć te obawy.

Jeśli pragniesz napisać książkę, stworzyć dzieło sztuki, znaleźć nowe sposoby wykonywania pracy lub po prostu nasycić swoje codzienne życie pasją – Wielka Magia otworzy przed tobą cudowny świat twórczej ciekawości, mocy i radości.

Ta książka powstała w odpowiedzi na ogromne zainteresowanie czytelników. Wykład o kreatywności podczas TED Conference, który dała Elizabeth Gilbert, obejrzały do tej pory na YouTubie miliony osób.

 

Do poradników podchodzę bardzo ostrożnie. I nieczęsto po nie sięgam. Jednak ten był wyjątkowy. Autorka w przystępny i ciekawy sposób zachęca czytelników do kreatywnego życia. A że sama jest pisarką, to podaje przykłady z własnego życia. Kiedy była na początku swojej kariery pisarskiej to spotykała się ciągle z odmowami ze strony wydawnictw. A ona wciąż pisała i wciąż wysyłała swoje propozycje wydawnicze. Starała się nie zrażać, bo dokładnie miała wytyczony cel. Chciała zostać pisarką, czy komuś się to podobało czy nie. I jak wiemy jej książka "Jedz, módl się, kochaj" po jakimś czasie stała się bestsellerem. Taka postawa jest bardzo motywująca i dająca kopa do działania. Bo każdemu może się udać, trzeba tylko ciężkiej pracy, uporu, celu i nie poddawanie się po każdej porażce. 

Sama jestem pisarką i trochę wiem jak to wygląda ze strony autora. Lekcje, jakie daje autorka, były mi bardzo potrzebne, motywujące i dające nadzieję. 
W książce dużo jest na temat pisania, ale kreatywne życie to nie tylko tworzenie powieści. To również taniec, malarstwo, muzyka, projektowanie biżuterii i wiele innych. I każdy może znaleźć coś dla siebie, bo kreatywne życie jest ciekawsze i dające kolorów codzienności. 
Poradnik czyta się szybko i przyjemnie. Myślę, że może być ciekawą inspiracją:)

Odważysz się żyć kreatywnie?

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Rebis





Morderstwo o zapachu kawy

Śledztwo, które połączy - albo podzieli na zawsze.

"Morderstwo o zapachu kawy"  można powiedzieć, że jest kontynuacją książki" Śmierć i belgijska czekolada". Jednak książki zdecydowanie można również czytać osobno. Czy morderstwo może pachnieć kawą?

Opis Wydawcy:

Misia Kuleczka wiązała z tymi studiami wielkie nadzieje. Elitarny kierunek i perspektywa pracy w wymiarze sprawiedliwości miały nadać jej życiu sens i poczucie sprawczości. Szybko jednak odkrywa, że nawet w tym pozornie uporządkowanym świecie nie wszyscy postępują zgodnie z zasadami.
Gdy ginie jeden z profesorów – gwiazda wydziału – Misia staje przed propozycją, która wywraca jej życie do góry nogami. Wraz z nowo poznanymi znajomymi dołącza do nieformalnej grupy śledczej. Młodzi ludzie próbują nie tylko rozwikłać zagadkę śmierci profesora, lecz także zbudować bliższe więzi, co okazuje się trudne – każdy z nich pochodzi z innego świata i skrywa własne tajemnice.
Czy te sekrety mają związek ze śmiercią profesora? Czy Misia odkryje prawdę, jak również bez problemów ukończy studia? I wreszcie – czy mimo ran z przeszłości, uda jej się odnaleźć swoje miejsce w świecie?


Główna bohaterka Misia Kuleczka rozpoczyna studia, z którymi wiąże wielkie nadzieje. Ale życie bywa przewrotne. Na uczelni ginie jeden z profesorów i wszystko staje pod znakiem zapytania. Studenci postanawiają utworzyć grupę i przeprowadzić swoje prywatne śledztwo. Tylko każdy z tych młodych ludzi skrywa swoje tajemnice. I każdy może być podejrzany. Czy uda się znaleźć zabójcę? I co dalej ze studiami?

Książka napisana jest bardzo lekko, z poczuciem humoru. To prawda jest śledztwo, jest trup, jednak mamy lekki kryminał. Powieść jest pełna zagadek, nierozwiązanych tajemnic, przez co wzbudza zainteresowanie i dobrze spędza się z nią czas. Każda postać studentów jest ciekawie przedstawiona i dosłownie każdy mógłby być zabójcą. W powieści można poczuć ten cały studencki klimat. Autorka nie raz zaskoczy, szczególnie na koniec i takie zaskoczenia lubię najbardziej:)

 Misia ze śledztwem wyrywa się troszkę przed szereg i przez to nabawia się sporych kłopotów. Tak łatwo jest rzucić podejrzenia na innych. Tak łatwo kogoś osądzić. Czy wyciągnie z tego potrzebne wnioski? I komu zależało tak naprawdę na śmierci profesora? Tego nie zdradzę i polecam przekonać się samemu. 

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia




Lalka

 Kto z Was czytał "Lalkę" w szkole? Ja przyznaję się do tego czynu. Najlepsze zadanie jakie pani mogła w szkole zadać to czytanie lektur. Mi wychodził to idealnie i nawet taka gruba "Lalka" mnie nie przestraszyła. Myślę, że wtedy to nie do końca wszystko rozumiałam. Drażniły mnie relacje głównych bohaterów, postępowanie Izabeli. Zakończenie również nie można nazwać szczęśliwym. Jednak lektura zapadła w pamięci na zawsze:)



To wydanie "Lalki" z Wydawnictwa MG jest piękne. Twarda okładka, ilustracje. Książka rozgościła się na mojej półce i na pewno kiedyś do niej jeszcze wrócę. A dzieci będą miały lekturę na przyszłość. Chociaż ostatnio się przestraszyli, że będą musieli kiedyś to w szkole czytać:) 

Opis Wydawcy:

Lalka Bolesława Prusa to utwór wyjątkowy, od momentu ukazania się na łamach „Kuriera Codziennego” budzący kontrowersje, ale też podziw. Zawikłana, pełna niedopowiedzeń historia źle ulokowanych uczuć, straconych złudzeń i zaprzepaszczonych możliwości. Jedyna w swoim rodzaju konfrontacja romantycznego i pozytywistycznego idealizmu z realizmem.

Bohaterem Lalki jest Stanisław Wokulski, człowiek o dwóch obliczach. Z jednej strony mocno stąpający po ziemi racjonalista, z drugiej romantycznie zakochany idealista. Ona zaś, Izabela Łęcka, typowa kobieta swej epoki, oddzielona murem konwenansów od prawdziwych uczuć, jednak tych uczuć spragniona.



Bardzo polecam to wydanie. Warto mieć na półce taką perełkę i czasami wracać do tej powieści:)

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem MG 

Stalker

 Ona myślała, że to początek pięknego romansu. On postanowił ją... zabić!

Patrycja Prus jest znaną pisarką. Jej książki mają swoich fanów, a na spotkania autorskie przychodzą tłumy. Kobieta osiągnęła to, o czym niektórzy pisarze mogą tylko pomarzyć. Jest popularna, dobrze zarabia i robi to co kocha. Nikt nie wiem, że autorka bestsellerów zmaga się z ogromną samotnością, a książki zaczęła pisać po śmierci narzeczonego. Żeby czymś zapełnić pustkę, żeby przez chwilę zapomnieć. Od lat nie związała się z żadnym mężczyzną. Cały czas tęskniła za narzeczonym. Próbowała oswoić swoją samotność, jednak nie do końca jej się to udało. Kiedy na spotkaniu autorskim poznaje pewnego Borysa, czuje, że jest gotowa na nową relację. Tajemniczy mężczyzna pojawia się i znika z życia Patrycji. Jaki skrywa sekret? Czy ta relacja ma szansę na powodzenie? A może jest śmiertelną pułapką?


Akcja powieści rozwija się bardzo powoli. Poznajemy Patrycję, jej rytm dnia. Bohaterka pisze swoje powieści, jeździ na spotkania autorskie. Poznajemy jej przeszłość, tragedię jaka ją spotkała. Mamy też dużo przemyśleń głównej bohaterki. I tak naprawdę niby nic się nie dzieje, jednak coś wisi w powietrzu. A to pojawia się jakiś tajemniczy telefon, jakiś dziwny list.  Jakby jej zmarły narzeczony dawał jakieś znaki. Ktoś podejrzany kręci się w nocy blisko domu. Patrycja zaczyna odczuwać niepokój, jednocześnie jest zafascynowana tajemniczym Borysem. Kompletnie go nie zna, ale już opętał jej myśli. Nie może o nim zapomnieć i gdy tylko się pojawia postępuje bardzo naiwnie. Jedzie z mężczyzną do jego domu. Pakuje się w tę relację bez zastanowienia, na ślepo. A Borys ma swoje plany i nawet inne niż Patrycja. Co wyniknie z tej relacji? Czy bohaterka znajdzie swoje szczęście?

Przez połowę książki wszystko kręci się powoli, późnej znacznie przyśpiesza. I nie ma miejsca na nudę. Życie pisarki wywraca się do góry nogami, a jej zachowanie czasami może wydawać się dziwne i naiwne. Jedno spotkanie może zmienić wszystko. 

 Powieść bardzo dobrze się czyta i ciągle jakaś tajemnica wisi w powietrzu. Jest nietypowo, zaskakująco, tajemniczo. Thriller psychologiczny na jeden wieczór. Czy warto przeczytać? Jeśli lubicie takie książki niespodziewane i nieprzewidywalne to oczywiście, że tak. Ja dobrze spędziłam z nią czas:)

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia



Na babski rozum

 Książka z przymrużeniem oka, lekka lektura do poduszki. Przerywnik między kryminałami i thrillerami. Jeśli szukacie coś takiego, co szybko się czyta, miło spędza czas, ale nie pozostaje długo w głowie to lektura "Na babski rozum" będzie w sam raz. 

Opis Wydawcy:

Tosia wyjeżdża na kilka dni za miasto, lecz szybko przekonuje się, że polska wieś wcale nie musi być ani sielska, ani tym bardziej anielska. Pechowy wypadek to dopiero początek problemów, bo wszyscy wokół kłamią albo skrzętnie coś ukrywają. Czy naprawdę nie można już ufać nawet najbliższym? Jednocześnie Tosia musi zająć się odziedziczoną po babci chatą oraz hektarami ziemi, które budzą zainteresowanie podejrzanych typków, a w historii rodzinnej odsłaniane są kolejne mroczne tajemnice. I nikt nie jest pewien, co z nimi zrobić. Tak samo jak nikt nie potrafi wyjaśnić, czemu nocą w chacie słychać kroki i skrzypienie szafy. Przecież duchów nie ma, prawda?

Jaki sekret skrywał prapradziadek? Dlaczego znaleziony na torach nieboszczyk ma na ręku zapisany numer telefonu Tosi? Czy naprawdę można samemu tak po prostu otworzyć grób? I jak, do diabła, skutecznie się odkochać, o zgubieniu kilku kilogramów nawet nie wspominając…

 

W tej książce dzieje się tak dużo, że czasami trudno nadążyć. Tak jak i trudno połapać się w całej tej upiornej rodzince. A wszystko zaczyna się od pięćdziesiątych urodzin matki Tosi - Reginy. Rodzina wyjeżdża na wieś, żeby świętować wraz z solenizantką. Pojawiają się ciotki, wujkowie, kuzyni. Na dodatek dwóch nieznanych mężczyzn, ojciec wraz z synem, którzy od początku coś mocno kombinowali, i wiele innych. Nie zabraknie policji i oczywiście trupa, bo trup w takich książkach musi być obowiązkowo. Jeśli dodamy do tego miłosną klątwę, nawiedzony dom, tajemnice rodzinne i skarb  mamy mieszankę wybuchową. Każdy z bohaterów coś ukrywa, udaje. Zagadki się mnożą, a w tym wszystkim Tosia ma miłosne zawirowania. Byś z tym Lulkiem czy nie być? Oto jest pytanie. 

Książkę czyta się dobrze. Trochę przeszkadzało mi tak dużo postaci. Ale jeśli macie tak samo jak ja i czasami trudno Wam się połapać w bohaterach to autorka zrobiła na końcu książki drzewo genealogiczne całej rodzinki. Można zerkać podczas czytania i lepiej zrozumieć całą historię.

W powieści nie zabraknie sporej dawki dobrego humoru. Jest wesoło, trochę tajemniczo, a nawet miejscami zaskakująco. Taka lekka historia, przy której dobrze się spędzi czas, jednak w pamięci nie zostaje na długo. Ale takie książki również są bardzo potrzebne, jako przerywniki od cięższej dawki literatury:)

Pozdrawiam




Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia





Kryształowy deszcz

 "My Niemcy, mamy we krwi karność i posłuszeństwo. Wpajają nam je od dziecka, nasiąkamy nimi i to dlatego jesteśmy w stanie na rozkaz wyjść z okopów i pójść na pewną śmierć, dlatego dajemy sobą rządzić garstce szaleńców, dlatego nic nie robimy, gdy zabierają nam bliskich. Wszystko zaczyna się od ślepego posłuszeństwa, strach pojawia się dopiero potem, kiedy jest już za późno."

"Kryształowy deszcz" to druga część kryminałów retro. Pierwsze były "Ołowiane żołnierzyki". I muszę przyznać, że druga część o wiele bardziej mi się podobała niż pierwsza. 

Jeden naród. Jedna Rzesza. Jeden człowiek, który może zmienić wszystko.


Przenosimy się znowu do przedwojennych Niemiec. Jest późna jesień 1938 roku. III Rzesza jest u szczytu potęgi. Żydzi są prześladowani, zamykani w obozach koncentracyjnych, zabierane są im ich majątki W państwie robi się nieciekawie. W tym całym systemie podporządkowany SS i nazistowskiej ideologii są ludzie, którzy próbują pozostać sobą i być wierni swoim przekonaniom. Jedną z takich osób jest radca kryminalny Eilhard Kurtz.

Kurtz ma znowu do rozszyfrowania zagadkę kryminalną. W Stettinie zostaje zamordowany emerytowany generał Mannschwitz. Ale na jednej ofierze się nie kończy. Kto stoi za tymi morderstwami? Na dodatek zbliża się wizyta Hitlera w mieście. Kurtz niebawem przekona się, jaką będzie musiał odegrać rolę w tym wydarzeniu, a jaką jego najbliżsi. Rozpoczyna się wyścig z czasem. Kto wygra? Kto jest katem, a kto ofiarą? 

Książka ukazuje bardzo dobrze realia tamtej epoki. Prześladowania Żydów, chaos w mieście i na świecie. Nie wszyscy Niemcy dają się porwać uwielbieniu dla swojego "kochanego wodza". Ale są też tacy, którzy traktują go jako Boga, a jego książka jest odpowiednikiem Biblii.  

W powieści bardzo dużo się dzieje. Są morderstwa i zagadki z tym związane. Jest miłość, która nie powinna się wydarzyć z powodu różnic rasowych. Jest planowany zamach na wodza Rzeszy oraz tajemnicze porwanie. Tajemnica goni tajemnicę. Wiele wątków, które na koniec się ze sobą wiążą. Nie ma nudy. 

Jeśli lubicie powieści z historią w tle to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Mam nadzieję, że autor szykuje kontynuację bo chętnie poznałabym dalsze losy bohaterów. Bo wojna jest już tak blisko...

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia



Gdzie jesteś siostrzyczko?

 Lubię książki autora. Zarówno te na faktach jak i fikcję literacką. Okładka "Gdzie jesteś, siostrzyczko?" bardzo mnie zaintrygowała. Opis również. Liczyłam na mocną powieść, od której nie będę mogła się oderwać. No cóż... Troszkę się przeliczyłam. 

Opis Wydawcy:

Z TEGO KOSZMARU NIKT NIE WYJDZIE NIEWINNY.
Niepokojący thriller, którego nie da się zapomnieć.
W Hotelu Loret w Beskidzie Sądeckim odbywa się luksusowa kolacja walentynkowa. Goście bawią się w najlepsze, a obsługa uwija się w pocie czoła. Tymczasem tuż obok dochodzi do dramatu. Córka właścicieli znika bez śladu.
Rok później rodzinę Loret dręczą koszmary przeszłości, jednak szybko okazuje się, że te koszmary są nie tylko wspomnieniem. Zło powraca do hotelu i wystawia na próbę na pozór bajkowe życie milionerów. Wkrótce z mroku wydobyte zostają kolejne niechciane tajemnice. Rozpoczyna się niezwykła rozgrywka, w której nikt nie jest niewinny. A może na wszystkich ciążą jedynie okropne pomówienia?
Uważajcie jednak, gdyż rozwiązanie tej zagadki to dopiero początek.
Po przebudzeniu z koszmaru należy zmierzyć się z rzeczywistością.

 

Książka zaczyna się bardzo dobrze. W hotelu odbywa się luksusowa kolacja walentynkowa, jednak w tym właśnie czasie córka właścicieli znika bez śladu. Mija rok, nie ma żadnych wieści. Ale zdarzają się kolejne dramaty. I właśnie w Walentynki. Kto za tym wszystkim stoi? Kto chce zniszczyć rodzinę Loret?
Historia pisana jest z perspektywy różnych osób. Przede wszystkim Julii, żony właściciela hotelu oraz Oliwii, komisarz, która prowadzi śledztwo zaginięcia córki, a potem właściciela. Między kobietami nie będzie przyjaźni. Odczuwana jest wrogość, Jakby każda z nich grała w jakaś grę. Klimat jest ciężki, przesyconą tajemnicą. Coś wisi w powietrzu. I na to coś musiałam czekać ponad połowę książki. A nawet prawie do samego końca. Bo przez większość historii nie dzieje się nic szczególnego. Wszyscy krążą w koło sprawy, jakby chodzili w kółko. Zabrakło tego czegoś, żeby przykuć uwagę czytelnika na dłużej. Na plus krótkie rozdziały, które sprawiają, że mimo wszystko książkę dobrze się czyta. Jednak zdecydowanie tego czegoś najwyraźniej zabrakło. Nie poczułam sympatii do bohaterów, nie przeżywałam razem z nimi tej historii. Raczej byłam biernym obserwatorem czekającym na spektakularny finał. 
Zakończenie na pewno jest zaskakujące. W końcu dostałam to, na co czekałam. Jednak autor pozostawia wiele niedomówień. Można samemu sobie dopowiedzieć, chyba, że planowany jest ciąg dalszy. 
Nie jest to zła historia i myślę, że znajdzie wielu zwolenników. Mnie nie porwała, a to pewnie dlatego, że miałam wygórowany wymagania co do niej. Tak bywa. Warto przeczytać i samemu wyrobić sobie zdanie na ten temat:)

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia


Rudowłosa z Auschwitz - historia prawdziwa

Lubię prawdziwe historie w książkach. Te wojenne są szczególne. Poruszają serca, wywołują różne emocje. Tak właśnie było z tą książką. Babcia autorki książki przeszła przez piekło, ale wola życia była silniejsza niż śmierć. 

Opis wydawcy:

Mówiono jej, że rude włosy to przekleństwo i że zginie w Auschwitz. Nie uwierzyła w to i przeżyła

Rachi ma osiemnaście lat, gdy w 1944 roku naziści wyrywają ją z rodzinnej wioski na granicy rumuńsko-węgierskiej. Wtedy to rozpoczyna się jej podróż przez piekło, prowadząca do obozów pracy i zagłady. W Auschwitz dziewczyna zostaje pozbawiona resztek godności i jej znaku rozpoznawczego – pięknych rudych włosów. Nawet jednak w tych nieludzkich okolicznościach nie traci nadziei
i wewnętrznej siły. Pomimo niewyobrażalnego horroru, w którym znalazła się wraz z siostrą, postanawia nie poddać się nazistom. I przeżyć.

Nechama Birnbaum opowiada poruszającą historię swojej rudowłosej babci, Rosie Greenstein, która przetrwała nie tylko uwięzienie i pracę w Auschwitz, ale także w obozach Bergen-Belsen
i Theresienstadt. Autorka barwnie opisuje też historię i życie codzienne kochającej się rodziny żydowskiej oraz kulturę i obyczaje niewielkiej społeczności Żydów, która jeszcze w latach czterdziestych XX wieku nie była świadoma nadchodzącej tragedii. Z osobistej perspektywy młodej dziewczyny w poruszający sposób przedstawia to, co stało się potem: okrucieństwo obozów koncentracyjnych i udrękę marszów śmierci, tragedię Holocaustu.

Bohaterka tej opowieści zmarła w maju 2022 roku w wieku dziewięćdziesięciu sześciu lat, kilka dni po amerykańskiej premierze książki. Było to siedemdziesiąt siedem lat po końcu drugiej wojny światowej. Literacka historia jej życia dołączyła do ważnych świadectw ocalałych z Zagłady i ukazała się w wielu tłumaczeniach.

 

Historia podzielona jest na pół. Jeden rozdział opisuje wojenne życie w obozie, kolejny dzieciństwo i rodzinne życie bohaterki. Dzięki temu możemy poznać lepiej tę rodzinę, ich środowisko oraz zwyczaje i wierzenia Żydowskie. A wszystko zaczyna się od tego, że naziści wyrywają całą rodzinę Rachi z ich domu. I od tej pory zaczyna się koszmar.
Przeczytałam dużo książek o tematyce obozowej i za każdym razem zastanawiałam się, jak można coś takiego przeżyć. Być w miejscu bez nadziei, w ciągłym strachu o życie. O głodzie, w brudzie. W koszmarnych warunkach, na dodatek tak ciężko pracować. To się wydaje niepojęte, a jednak tak było. Rachi za wszelką cenę chciała przeżyć i wrócić do domu. Ona wiedziała, że tak będzie. Cudem uniknęła komory gazowej. Cudem przeżyła cały obóz, morderczą pracę i marsz śmierci. Jej wola życia była ogromna, chociaż też miała chwile załamania i chciała się poddać. 
Autorka opisuje głównie życie w obozie, ale też życie już po wojnie. Wszyscy na to czekali, wszyscy czekali na koniec wojny. A kiedy ten upragniony koniec wreszcie nadszedł nie było tak kolorowo. Każdy chciał wrócić do domu, ale gdzie teraz był ten dom? Nie wszyscy bliscy przeżyli wojenną zawieruchę. Ocalali muszą nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości. Często w innym miejscu i bez najbliższych osób. Nowy powojenny świat okazuje się nie taki przyjazny jak by się mogło wydawać. 

Książkę czyta się bardzo dobrze. I po raz kolejny  doceniłam to co mam:)

Pozdrawiam




Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Poradnia K




SEJF

:)