Cytaty oraz przedsprzedaż mojej najnowszej książki "Tamten dzień" :)

 Premiera mojej najnowszej powieści zbliża się wielkimi krokami. Strasznie się cieszę i nie mogę się doczekać kiedy książka trafi w moje ręce. I Wasze oczywiście:) Właśnie trwają ostatnie poprawki i niedługo książka trafi do druku. 

Ona miała plany. On tajemnice. Tamten dzień odcisnął piętno na całej rodzinie. Czy to wszystko jeszcze da się posklejać???





Opis Wydawcy:

Małgorzata ma prawie idealne życie, piękny dom, dzieci, męża. Kobieta z nadzieją patrzy w przyszłość. Marek z kolei ma inne plany oraz mroczne tajemnice, które skrywa przed żoną.

To miał być zwykły dzień. Zwyczajny wyjazd na zakupy. Małgorzata chciała spędzić więcej czasu z Markiem, odbudować relacje. Wsiadając do samochodu, nie spodziewała się, że jedno z nich już nigdy nie wróci do domu żywe…

Czy rodzina podniesie się po tragedii, która wydarzyła się tamtego dnia?

Opowieść o rodzinie, wielkiej tragedii, walce z chorobą.
Ale też powieść o miłości, determinacji i nadziei, która wciąż tli się w sercach bohaterów.




Właśnie trwa przedsprzedaż książki. Jeśli jesteście ciekawi historii Małgorzaty, a tym samym wspomóc moją twórczość to zachęcam do zakupu. 



Książkę można już zamawiać na stronie wydawnictwa: https://wydawnictwomagiaslow.pl/produkt/tamten-dzien-przedsprzedaz-pakiet-ksiazka-zakladka-magnesik/. Zamawiając teraz możecie być pewnie, że paczka dojdzie do Was jeszcze przed premierą:) 

Pozdrawiam




Martwe imiona

 "Sekrety nie umierają. One czekają aż wrócisz"

Annemarie próbuje ułożyć swoje życie na nowo. Po czterech latach pobytu w Londynie wraca do swojego domu w Bennebroek. Kobieta kilka miesięcy temu została wdową. Od lat starali się z mężem o dziecko, ale w ich przypadku to było niemożliwe. Po czterech poronieniach Annemarie się poddała. I teraz wraca do domu, bez męża, bez dzieci, bez pracy. Chce znaleźć spokój w rodzinie, odnowić przyjaźnie. Jednak to nie jest takie proste. Wszystko się zmieniło. Brat rozpacza nad umierającą żoną, przyjaciele mają wiele różnych pretensji, a na dodatek Annemarie znajduje w swoim ogrodzie kości noworodków. Zamiast odnaleźć spokój kobieta trafia w sam środek koszmaru. Kto był w jej ogrodzie i zrobił coś takiego? Jak później okazuje się, wszyscy z jej otoczenia stają się podejrzani. Policja rozpoczyna śledztwo. Czy uda się znaleźć mordercę noworodków? 


Jak ja lubię takie historie! Niby spokojne, ale czuć nutkę tajemnicy, coś się szykuje, coś wisi w powietrzu. Podejrzani są wszyscy, bo teoretycznie każdy mógł być mordercą, każdy kto miał klucze do domu głównej bohaterki, a trochę tych ludzi było. Sprzątaczka, brat z bratową, starszy sąsiad, przyjaciółka, przyjaciel? A może zmarły mąż? Czy prawda może zniszczyć dawne życie?

Czytając książkę miałam różne typy, jednak nie udało mi się ostatecznie rozwiązać zagadki do końca. Autorka przedstawia historię Annemarie w teraźniejszości, czasami wraca do przeszłości, żeby lepiej pokazać cały obraz, życie dziewczyny. Ale mamy również opisaną inną kobietę, bez imienia, która wiele wnosi do powieści chociaż na początku wydaje się, że nie ma z tym nic wspólnego. I znowu pojawia się pytanie, kim jest ta tajemnicza kobieta? I kim jest mężczyzna, który ją skrzywdził? 

"Martwe imiona" to powieść o miłości, przyjaźni, zdradzie. Opowieść o bólu bezpłodności, o stracie i nadziei. Historia nie łatwa, ale zaskakująca. Książkę czyta się bardzo szybko, autorka zaciekawia czytelnika od pierwszej strony. Powoli buduje napięcie, żeby na koniec wszystkich zaskoczyć. Czy takiego zakończenia się spodziewałam? Na pewno nie, ale świetnie pasuje do całej historii. 

Bardzo polecam, na pewno się nie zawiedziecie:)

Pozdrawiam


współpraca z Wydawnictwem Filia



Księżna Mediolanu

 Lubicie książki historyczne? Ja tak, zwłaszcza jak są napisane w formie powieści. Z takich książek możemy się dużo dowiedzieć, nawet więcej niż z podręcznika do historii:) "Księżna Mediolanu" to książka napisana w bardzo ciekawy sposób. Dzięki tej książce mogłam  dobrze poznać matkę królowej Bony.


Opis:

W pierwszym tomie serii poznajemy losy Izabeli Aragońskiej, matki Bony Sforzy. Pod koniec XV w. wnuczka króla Neapolu Izabela wyrusza do Mediolanu, by poślubić księcia Giana Galeazza Sforzę. Księżniczka jest przekonana, że u boku męża czeka ją szczęście, ale szybko orientuje się, że będzie zupełnie inaczej. Bliski krewny – ambitny i bezwzględny Ludwik Sforza zwany Moro, który chce przejąć tron Mediolanu i stać się jego prawowitym księciem, krok po kroku odsuwa bratanka i siostrzenicę na margines władzy, a gdy poślubia równie ambitną jak on sam Beatrycze d’Este, los Izabeli i jej męża zostaje przesądzony. Izabela, wraz z małżonkiem wygnana z Mediolanu, osiada w Pawii. Mijają lata. Księżna rodzi dzieci, w tym Bonę – przyszłą królową Polski


Od tej książki trudno się oderwać, a jak widać życie pisze najlepsze scenariusze. Trudno uwierzyć, że to wszystko działo się naprawdę. Książka idealnie pokazuje emocje, miłość, zdradę, rodzinne tajemnice. 

Izabela Aragońska gdy miała rok została zaręczona z księciem Gianem Galeazza Sforzą. Co do swojego za mąż pójścia nie miała nic do gadania. Nie znała swojego męża aż do dnia ślubu, nie widziała go wcześniej tylko na obrazie. I co dziwne, pokochała go właśnie wielką miłością tylko wpatrując się w obraz. Kobieta liczyła na wielkie szczęście u boku małżonka. Jednak tak się nie stało. Pomimo odrzucenia, licznych zdrad, obojętności, Izabela kochała swojego męża i była gotowa zrobić wszystko, żeby tylko zwrócił na nią swoją uwagę. Czasami jej się to udawało, jednak nigdy nie była dla niego ważna. Dla Giana Galeazza najważniejsze było jego psy, z którymi uwielbiał polować, jego wuj Ludwik Sforza, który manipulował bratankiem i niszczył mu życie oraz kochankowie, ponieważ książę gustował w mężczyznach. Uważam, że był człowiekiem po prostu głupim, biernym i zapatrzonym w siebie. Gdyby czasami posłuchał swojej żony to życie tej rodziny nie skończyłoby się tak tragicznie.

Bardzo współczułam Izabeli. Czasami aż chciało się krzyknąć, żeby w końcu zostawiła tego Giana Galeazza i zawalczyła o własne szczęście, bo ta ślepa miłość ją niszczyła. Kobieta przeszła wiele tragedii w swoim życiu, podporządkowała się mężowi i walczyła o to małżeństwo do końca. Książka ma smutne zakończenie i aż się chce od razu sięgnąć po drugi tom. 

Jeśli lubicie książki historyczne to warto sięgnąć po tę powieść:)

Pozdrawiam


współpraca z Wydawnictwem Axis Mundi 

Zmorowisko - lubicie się bać?

 Lubicie się bać? Sięgacie po książki, które wywołują dreszcze, a w nocy nie dają spać? Horrory to jeden z Waszych ulubionych gatunków literackich?

Ja nie lubię się bać, dlatego unikam wszelkich horrorów czy to książka czy film. Do "Zmorowiska" podeszłam bardzo ostrożnie. A nawet zastanawiałam się, czy dam radę książkę przeczytać. Zabójstwa, duchy, nawiedzony dom itd. to chyba nie moja bajka. Po co mi była ta książka? 

Opis:

W miasteczku położonym nieopodal Krakowa rozgrywa się prawdziwy horror – grupa studentów spędzających weekend majowy w wynajmowanym domu, zostaje skatowana i powieszona. Na miejsce przyjeżdża podkomisarz Lidia Ewert, o której metodach śledczych stało się głośno po doprowadzeniu do zamknięcia śledztwa sprzed lat. Choć policja szybko typuje sprawcę, pomimo gruntownej analizy oraz zakrojonych na cały kraj poszukiwań podejrzanego, sprawa potrójnego morderstwa tkwi w martwym punkcie.
Do czasu…
Maks i Beniamin to dwójka przyjaciół prowadzących kanał rozrywkowy poświęcony miejscom uważanym za nawiedzone. Ich celem jest odnalezienie odpowiedzi na pytanie: Czy duchy istnieją naprawdę? Kiedy mężczyźni decydują się zbadać historię Czarnego Domu, nie zdają sobie sprawy, jaką grozę odkryją w jego wnętrzu.




Historia rozpoczyna się od okropnego morderstwa. Podkomisarz Lidia Ewert przejmuje śledztwo, jednak sprawa nie zostaje wyjaśniona. I tutaj poznajemy nowych bohaterów, którzy wprowadzają dynamikę do całej powieści, nadają jej koloru. Maks i Beniamin prowadzą kanał na YouTube "Duchowisko" . Odwiedzają miejsca, które są uważane na nawiedzone i próbują odnaleźć odpowiedź na pytanie, czy duchy istnieją naprawdę. Poszukiwania doprowadzają ich do Czarnego Domu. Czy to co odkryją pomoże rozwiązać zagadkę wcześniejszego morderstwa?

Pomimo, że do książki podchodziłam bardzo ostrożnie i zastanawiałam się czy w ogóle ją przeczytać to jednak fabuła mnie wciągnęła. Autor tak poprowadził całą opowieść, że trudno było się od niej oderwać. Jest mrocznie, czasami strasznie, są brutalne opisy, ale ogólnie cała książka na duży plus. Bohaterów da się lubić, to osoby, które mają swoje niedoskonałości, czasami trudną przeszłość i nie zawsze podejmują dobre decyzję, jednak wzbudzają sympatię. Nie brakuje momentów zaskoczenia, zwroty akcji nie jednego mogą zadziwić. Końcówka dynamiczna, zaskakująca i dająca ochotę na więcej. Czy było strasznie? Miejscami tak. A czy warto? Oczywiście:)

Lubicie się bać? 

Pozdrawiam 


współpraca barterowa z Wydawnictwem Filia

Miłość niczyja

 Opowieść, której większość akcji dzieje się w Rumunii. Nie często mam możliwość czytać historie umieszczone w tym kraju dlatego z przyjemnością sięgnęłam po tę powieść. Czy było warto?


Opis Wydawcy:

Joanna zostawia za sobą ból po rozwodzie i rutynę codziennego życia w Nowym Targu i podejmuje zaskakującą decyzję: wyjeżdża do Bukaresztu, żeby podjąć pracę w szpitalu pediatrycznym. Rumunia w 1992 roku to kraj biedy i chaosu, ale też ludzi, którzy nie tracą nadziei na lepsze jutro. Tam poznaje Andreia, lekarza, który po latach na emigracji wrócił do ojczyzny. Wspólna praca i rodząca się między nimi więź sprawiają, że Joanna zmienia się, zaczyna inaczej patrzeć na ludzi, na siebie, na swoją przeszłość. Mierząc się z dramatycznym losem sierot po czasach dyktatury Nicolae Ceaușescu, odzyskuje sens życia i zawodowej misji. Kiedy pewnego dnia spotyka w szpitalu Elenę, nastolatkę w ciąży, wpada na szalony pomysł…


Było warto sięgnąć po tę lekturę. Autorka bardzo dobrze przedstawia Rumunię  z roku 1992. To kraj biedy, chaosu. Ale w tym kraju można spotkać ludzi, którzy wierzą, że lepsze jutro nastanie, którzy kochają swój kraj pomimo wszystko. Los kobiet nie jest łatwy, często muszą być posłuszne swoim mężom i rodzić jak najwięcej dzieci. Przemoc również jest na porządku dziennym i nikogo to za bardzo nie dziwi. W takim kraju musi odnaleźć się lekarka z Polski. Joanna zderza się z brutalną rzeczywistością, z bólem osieroconych dzieci, których jest mnóstwo, z miłością niczyją. Kobieta nawet nie zdaje sobie sprawy, że ta podróż zmieni jej życie na zawsze. Że w Rumunii znajdzie coś, na co czekała całe życie...

Piękna historia o miłości, niekoniecznie szczęśliwej, o przyjaźni i poświęceniu. Można z niej wiele dowiedzieć się o historii Rumunii, poznać lepiej ten ciekawy kraj. 

Zakończenie trochę mnie rozczarowało, jest takie ucięte. Autorka pozostawia czytelnikowi duże pole do wyobraźni. Dlatego wyobrażam sobie to zakończenie szczęśliwe, nie może być inaczej:)

Pozdrawiam


współpraca z Wydawnictwem Szara Godzina

 

Jakby jutra miało nie być

 Wyszła z domu tylko do sklepu. Wróciła po dziesięciu latach...

Czy można odnaleźć siebie gdy wszystko się zmieniło?

Alicja budzi się po dziesięciu latach ze śpiączki. I okazuje się, że nic nie jest takie jak dawniej, z jej poukładanego i bezpiecznego świata niewiele zostało. Dzieci już nie są malutkie, są nastolatkami. Mąż, który był dla Alicji całym światem, ułożył sobie życie z nową partnerką. Jej miejsce zajęła nowa kobieta, a Alicja czasami myśli, że lepiej byłoby dla wszystkich gdyby się wcale nie obudziła. Jak w takim świecie ułożyć sobie życie na nowo i czy to jest w ogóle możliwe?



Pomysł na książkę jest genialny. W trakcie czytania często zastanawiałam się, jak by moje życie wyglądało gdybym była na miejscu głównej bohaterki. Przespać dziesięć lat i nagle wrócić. Kiedy lekarze nie dają żadnych szans, kiedy bliscy już akceptują rzeczywistość i układają sobie życie na nowo. Jak można wrócić do życia po takim okresie?

Autorka przedstawia bardzo dobrze emocje bohaterów. Alicja ma żal do męża, mąż nie umie się odnaleźć. Oboje są zagubieni, zranieni. I jest jeszcze ta trzecia. Dzieci czują radość z powrotu matki, chociaż z partnerką ojca również mają dobre kontakty. 

Przez dziesięć lat wiele się wydarzyło. Są tajemnice, nierozwiązane sprawy, wielkie pieniądze i stare uczucie, które odżywa na nowo. Alicja z Pawłem raz się przyciągają raz odpychają. Raz kochają, raz nienawidzą. Szarpią się między sobą i próbują wszystko poskładać, jednak między nimi jest przepaść, która wydaje się, nie do przebycia. Przepaść dziesięciu lat. Czas nie stoi w miejscu i nie wszystko uda się naprawić.  Czy dawne uczucie zwycięży? 

Uważam, że książka jest warta przeczytania. Tematyka zachęca i nie jest często spotykana w powieściach. Bardzo dobrze się czyta i tak  naprawdę nic nie jest oczywiste. Bo sama sytuacja jest nieoczywista, niecodzienna. Zakończenie zostaje otwarte. Z niecierpliwością czekam na dalsze losy bohaterów i cicho im kibicuję:)

Pozdrawiam


współpraca z Wydawnictwem Filia

Sedno - co poszło nie tak?

 Kto jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień. Odważysz się?

Nie lubię pisać negatywnych recenzji. Lubię dawać książkom szansę, doczytywać do końca. Tym razem się nie udało. Nie przebrnęłam do końca, a to co przeczytałam bardzo mnie wymęczyło. Ja po prostu nie rozumiem tej książki:(

Opis Wydawcy:

Nocna podróż pociągiem zmienia się dla znanego architekta w drogę ku końcowi – kariery, życia, wszystkiego, co dotąd znał. Nieudany kontrakt to dopiero początek. On i jego towarzysze – dramatopisarz, aktor, księgowy, budowlaniec, kibol, piękna nieznajoma – wszyscy skrywają grzechy, które nie chcą pozostać w cieniu.
W tej osobliwej podróży poza czasem i przestrzenią prawda zaczyna sączyć się jak trucizna, a ktoś lub coś wystawia ich na próbę, którą nie każdy przetrwa.
Mroczna opowieść o winie, której nie da się zmyć, i grzechu, który nie zna przebaczenia.


Opis książki jak i pomysł jest genialny. Nocna podróż pociągiem, główny bohater, który przegrał życie, inni pasażerowie, którzy również mają coś na sumieniu. Mroczna i duszna atmosfera. Wszystko brzmi pięknie i zachęca do lektury. Jednak coś poszło nie tak. Zamiast ciekawej akcji dostajemy mnóstwo przemyśleń bohatera, jego wywodów, dodatkowo dialogi, które nic nie wnoszą. I wszystko jest po prostu dziwne. Trupy, które znikają w nieokreślonych okolicznościach, pasażerowie, którzy nie wiedza, czy jadą, czy stoją, a może lecą. Nikt nic nie wie, wszystko jest dziwne. Główny bohater ciągle wędruje do toalety i ma tam różne przemyślenia i zwidy. I nie wiem czy to jest thriller, kryminał,  czy może trochę horroru albo fantastyki. Gatunki są tutaj pomieszane tak jak i cała powieść. Nie odnalazłam się w niej kompletnie i niestety nie mogę polecić:(

Bardzo lubię książki Marka Stelara i zawsze z radością sięgam po każdą jego powieść. Tym razem się rozczarowałam. Ciągle zastanawiam się, co autor chciał przekazać przez tę książkę... Chyba się nie dowiem. Mimo wszystko liczę  jeszcze na inne ciekawe powieści tego autora:)

Napiszcie tytuły książek, której w jakimś sensie Was rozczarowały.

Pozdrawiam


współpraca z Wydawnictwem Filia

Śmierć i belgijska czekolada

 Nowe życie, nowy kraj, stare kłopoty.

Od kłopotów nie da się uciec, o tym Marta Kuleczka przekonała się  na własnej skórze. Nie da się uciec nawet do Belgii. Kobieta, żona, matka szuka dla siebie nowej drogi. Nie pracuje, zajmuje się domem, ale nie czuje się w tym spełniona. Pewnego dnia w parku znajduje ... trupa, który jednak po jakimś czasie nie chciał być trupem i ożywa. Niestety pod drzwiami jej domu leży prawdziwy trup i tutaj zaczynają się problemy. Policja rozpoczyna śledztwo, które po pewnym czasie staje w miejscu. Podejrzenia spadają na męża Marty, Teodora. W takiej sytuacji kobieta bierze sprawy we własne ręce. A wspiera ją w tym pewna siebie szwagierka. Pomaga również starsza sąsiadka. Co może wyjść z takiej mieszanki wybuchowej? Komedia kryminalna. 


Autorka przedstawia nam lekką historię, która nie jest zbyt realna dlatego warto potraktować ją z przymrużeniem oka. Momentami zabawna, ale na pewno nie poczujemy tego napięcia, dreszczyku emocji. Dużo się dzieje, bohaterowie groteskowi, trochę śmiesznie, trochę chaosu. 

Do komedii kryminalnych podchodzę z dystansem. Nie czytam ich wiele, ale też mało która mi się podobała. Ta książka to taki średniaczek. Lekka, łatwa i przyjemna. Historia, która na pewno nie zostanie długo w głowie. Lektura, przy której można się zrelaksować i nabrać ochoty na belgijką czekoladę. Zakończenie daje nadzieję na ciąg dalszy. 

Lubicie komedie kryminalne? Możecie jakieś ciekawe polecić?

Pozdrawiam 


współpraca z Wydawnictwem Filia

SEJF

:)