Rękopis zza krat
"Problem największy niestety jest taki, że ja nie pasuję nigdzie, po prostu nie mam swojego świata. Czuję się jak niechciane dziecko innego Boga".
Nie każdy upadek kończy się śmiercią, niektóre trwają latami - w celach, na melinach, w ciągach alkoholowych, w narkotycznym głodzie, w świecie, w którym człowiek powoli przestaje być sobą.
"Rękopis zza krat" to żywe świadectwo człowieka, który sięgnął dna. Ale który również miał siłę, żeby się od tego dna odbić. Ta książka to pewnego rodzaju terapia dla autora. Przedstawia on krok po kroku swoje życie. Jak to się stało, że stoczył się tak nisko? Przecież, jak sam pisze, pochodził z dobrej rodziny. Dlaczego trafił do więzienia i gdzie znalazł ratunek?
Główny bohater do więzienia trafił jako osiemnastoletni chłopak tak naprawdę na własne życzenie. Chciał być kimś w swoim środowisku i uważał, że jak będzie w więzieniu to tak właśnie się stanie. Kiedy wychodził pierwszy raz, postanowił sobie, że już nigdy więcej tam nie wróci. Niestety wracał i to nie raz. Powoli zaczynał uzależniać się od alkoholu i narkotyków. I każde wyjście na wolność niczego nie zmieniało. Popadał w bagno coraz głębiej.
W książce mamy przedstawione bardzo dobrze środowisko więzienne, rytuały, porządek dnia. Kto jest kim i cała hierarchia więzienia. Autor skupia się na szczegółach. Mamy dużo powtórzeń.
Książka jest pisana w formie tak zwanej spowiedzi więźnia. Nie ma dużo dialogów, co sprawia, że pomimo ciężkiego tematu, brakowało mi takiej dynamiki. Tego czegoś, co sprawiłoby, że od książki nie można się oderwać. Za to powieść jest bardzo prawdziwa. Bez koloryzowania, upiększania. Pisana przez zwykłego prostego więźnia, który nie przechodził żadnych kursów literackich, nie miał skończonych wyższych uczelni. Pisana szczerze, prosto z serca. I to duży plus tej historii.
To nie jest książka dla każdego, nie każdy się w niej odnajdzie. Mi było trudno. Ale to żywe świadectwo, że z każdego najgłębszego dołu można wyjść, jeśli się tylko chce. Książka daje w pewnym sensie nadzieję podobnym ludziom. Bo wiara może góry przenosić. I tak właśnie było w tym przypadku.
Jeśli lubicie takie książki oparte na faktach, nie idealne ale prawdziwe, to śmiało możecie sięgnąć po tę lekturę:)
Pozdrawiam
Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Brda


Komentarze
Prześlij komentarz