Bardzo lubię historie, w których jest wątek utraty pamięci. Takie książki zazwyczaj skrywają niepowtarzalną opowieść. Bo jak się straci pamięć to wszystko może się wydarzyć. Wtedy można spojrzeć na życie całkiem inaczej, wszystko przewartościować.
Po opisie i okładce, która bardzo mi się podoba, liczyłam na bardzo wiele biorąc tę książkę do ręki.
Opis Wydawcy:
Z pamięcią bywa różnie... zwłaszcza przed ślubem
Lilianna Maria Sawka, znana producentka muzyczna, ma dwa poważne problemy.
Po pierwsze, z pełną mocą służbowego SUV-a wjechała w słup energetyczny, odcinając prąd kilku przydrożnym gospodarstwom. Po drugie, na skutek szoku, siły wyższej albo wyjątkowego pecha, straciła pamięć.
I umknął jej fakt, że za parę tygodni wychodzi za mąż.
Czasu do ślubu z Tymonem Korneckim, popularnym muzykiem, zostało niewiele, a im bardziej kobieta stara się odzyskać wspomnienia, tym więcej ma wątpliwości. Zwłaszcza że obrazy, które zaczynają do niej powracać, kierują ją ku komuś zupełnie innemu.
A to dopiero początek kłopotów, bo z połączenia polskiej wsi, gór, muzyki, przyjaźni, odrobiny szaleństwa i totalnego chaosu mogą wyniknąć tylko dwie rzeczy.
Naprawdę wielka katastrofa albo… wielka miłość.

Co można się spodziewać po takim opisie? Fantastycznej książki, pełnej emocji, zagadek. Niestety, nic takiego nie otrzymałam. Nie polubiłam żadnego z bohaterów, zachowanie Liliany było miejscami dziwne. Jakby sama nie wiedziała czego chce. Oczywiście, straciła pamięć, była zagubiona, jednak to jej do końca nie usprawiedliwia.
Pomysł na książkę był rewelacyjny. Dziewczyna traci pamięć na kilka tygodni przed ślubem. Nie pamięta narzeczonego, za to do kogoś innego zaczyna mieć ciepłe uczucia. Ktoś inny zaprząta jej myśli. Dlaczego? Co wydarzyło się kiedyś, że inny mężczyzna zajmuje jej serce? Tutaj musi kryć się jakaś tajemnica, coś musiało się wydarzyć. Jednak... No właśnie nie wydarzyło się coś na co liczyłam, coś co podkręciłoby całą akcję. Zabrakło właśnie tego COŚ!
Ogólnie w książce panował taki chaos. Od samego początku, zaczynając od ucieczki ze szpitala. Potem nie było lepiej. Styl pisania autorki nie przypadł mi do gustu.
Podsumowując, pomysł na książkę rewelacja. Z wykonaniem już różnie. Książka nie jest zła, zbiera pozytywne recenzje, ma swoich fanów, jednak mnie nie zachwyciła. Styl, wykonanie to nie moje klimaty. A szkoda. Nie lubię pisać takich recenzji, zawsze przychodzi mi to z trudem. Jednak to jest tylko moje zdanie, a najlepiej przekonać się samemu i sprawdzić:)
Pozdrawiam
Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Amare