A na imię mi Elijah ...

 On, zbuntowany, z trudną przeszłością, z trudnym dzieciństwem, tułający się po rodzinach zastępczych. Teraz właściciel klubu sportowego, znany bokser. 

Ona odziedziczyła stary dom po babci. Chce go wyremontować i sprzedać. Nie chce tego domu, ma żal do babci za to co zrobiła w przeszłości. Zaczyna porządki i wtedy zjawia się On. Gotowy do pomocy, a nawet do kupna tego domu. Ale czy tylko dom wzbudzi jego zainteresowania? 

Po takie książki raczej nie sięgam. Już wiele razy się rozczarowałam. Często pełne są wulgarnych scen, ciętego języka i niesmacznych scen erotycznych. Wszystko jest takie przewidywalne i po prostu nudne. A jak było tym razem?


Nastawiłam się negatywnie i sądziłam, że i tak nie doczytam do końca. Ale wiecie co, dobrze, że dałam szanse tej książce i sobie. Bo naprawdę całkiem fajnie spędziłam z nią czas. Historia może i jest trochę przewidywalna, jednak autorka potrafi zaskoczyć. I to nie raz. Mamy tutaj walki bokserskie, tajemnice z przeszłości. Stary list, który dużo wyjaśnia i kompletnie zmienia bieg historii. Jest miłość, dużo miłości, ale wszystko opisane tak ze smakiem. 

Historia Elijaha i Harper jest nie tak do końca oczywista. Dzięki niej możemy przenieść się do świata sportu, ostrej rywalizacji, a także walki o samego siebie. Ona i On. Dwa kompletnie różne światy. I miłość, której nikt z nich się nie spodziewał. Czy dadzą sobie szansę?

Ta książka to pierwsza część z cyklu Amerykański sen. A ja z przyjemnością sięgnę po kontynuację:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Magia Słów

Tylko jedno spojrzenie - recenzja mojego patronatu

 Co byście pomyśleli, gdyby miłość Waszego życia po prostu znikła z dnia na dzień? Osoba, którą kochasz jakby rozpłynęła się w powietrzu. Bez słowa, bez wyjaśnienie, praktycznie bez powodu. Bo ty tych powodów nie znasz. I nie rozumiesz. Tak właśnie czuła się Julia, bohaterka tej książki.

"Minęło sześć lat, a ja wciąż go pamiętam, jakby to było tydzień temu".

Julia prowadzi spokojne życie na obrzeżach Wrocławia. Ma spokojną pracę, trenuje, dba o siebie. Można powiedzieć,  że jest szczęśliwa, ale jedno wydarzenie z przeszłości nie daje jej spokoju. Dlaczego Maks ją zostawił? Jej wielka miłość, która miała być na całe życie. Dlaczego już jej nie chciał?

Pewnego dnia dziewczyna otrzymuje zaproszenie na spotkanie klasowe. Czy dawne wspomnienia powrócą i znów nie dadzą spokoju? Trochę się waha, jednak decyduje się na wyjazd. Przytulna wynajęta chatka, płomienie wesoło tańczące w kominku. Wspólne rozmowy, posiłki, żarty. To wszystko czyni ten wyjazd wyjątkowy. Julia nie przypuszczała, że przeszłość dopadnie ją właśnie w tym miejscu. Ale tak się stało. W progu chatki staje On, jej miłość, jej nadzieja. Mężczyzna, który zostawił Julię sześć lat temu ze złamanym sercem. Po raz ostatni widziała go na studniówce. Wtedy prosił, żeby na niego zaczekała. 

Ale jak długo można na kogoś czekać? Maks został tylko wspomnieniem, które teraz zmaterializowało się w kompletnie nieoczekiwanej chwili. Czy to spotkanie coś zmieni w życiu bohaterów? Czy prawda wyjdzie na jaw? I czy pogrzebane uczucia mają szansę odrodzić się na nowo?

"Nie planowałem rujnować jej życia raz jeszcze. Nie przypuszczałem tylko, że los ofiaruje nam kolejną szansę. A gdy staniemy oko w oko, uczucia powrócą i będą tak samo silne."


Narracja w książce jest pierwszoosobowa, pisana z perspektywy Julii i Maksa, dzięki temu możemy lepiej zrozumieć ich punkt widzenia. Spotkanie po latach wywołuje ogromne emocje w życiu bohaterów. Ale czy już oni nie są kompletnie innymi osobami? Czy już nie są w całkiem innym miejscu w swoim życiu? Sześć lat zmieniło ich oboje. Julia pogrzebała swoje uczucie i broni się przez tymi emocjami, które wywołało pojawienie się dawnego ukochanego. Maks ma narzeczoną, z którą planuje ślub. Ale jak dobrze wiemy, stara miłość nie rdzewieje, a uczucia nie mają daty ważności:) Czy to się wszystko da jakoś jeszcze poukładać?

"To czego pragnę, nie jest ważne... Straciliśmy swoją szansę!".

"Tylko jedno spojrzenie" to romantyczna opowieść o sile uczucia, miłości, straconych szansach. Ale też o nadziei, przyjaźni. To opowieść o dwojgu młodych ludziach, którzy troszkę pogubili się w życiu, ale los na nowo dał im szansę na naprawienie wszystkiego. Tylko czy oni z tej szansy skorzystają?

Ta książka to idealna lektura na wakacje. Ciepła, romantyczna. Więcej nie zdradzę. Sami się przekonajcie:)

Gratuluję autorce i dziękuję za zaufanie:)

Pozdrawiam



#patronat





Prawie jutro

 Sięgając po książkę "Prawie jutro" nie spodziewałam się, że będzie to kontynuacja serii. Pierwsza książka to "Kiedyś jest teraz" i właśnie mamy możliwość poznania kontynuacji losów Amelii i Patryka. 


Amelia i Patryk długo nie mogli odnaleźć siebie. I jak zrozumiałam czytając "Prawie jutro" wcześniej nie mogli się dogadać. Oboje po jakiś przejściach, z przeszłością, zwłaszcza on. Patryka zostawiła narzeczona przed ślubem i zdradziła. Może banał, ale to zdarzenie odcisnęło się na psychice chłopaka. Z Amelią bał się bliższej relacji,  a na dodatek w tej części przeszłość dosłownie zapukała do jego drzwi.
Amelia odziedziczyła po babci dom na wsi. Ten motyw często pojawia się w powieściach obyczajowych. Jednych może drażnić, mi wcale nie przeszkadza. Bardzo lubię takie historie, stary dom, zaciszna wioska, nowe życie i odnajdywanie siebie. To właśnie znajdziemy w tej książce.


Cała historia toczy się w koło wątku relacji  tych dwojga. Amelia chce jakiś konkretów, chce mieć rodzinę, dzieci. Wszyscy bliscy z rodziny Patryka również nie pomagają tylko naciskają na ślub. Dziewczyna nie do końca czuje się pewnie w tym związku. Czeka na krok ze strony partnera. Pojawienie się Moniki niczego nie ułatwia. Czy ta kobieta stanie na drodze szczęścia tych dwojga?
Jednak to nie tylko historia o miłości. To również o trudnej rodzinnej sytuacji, o listach z przeszłości. O odnajdywaniu siebie. Mamy również wątek, można powiedzieć kryminalny. Jest jakaś tajemnica, którą skrywają dwaj mężczyźni współpracujący z Amelią. Trochę mi zabrakło bardziej rozwinięcia tego wątku, więcej tajemnic i niedomówień. 
Cała historia jest ogólnie spokojna. Czasami Amelia mnie irytowała swoim zachowaniem, zwłaszcza w chwili, kiedy dowiedziała się, że była narzeczona Patryka wróciła do wioski. 
Powieść "Prawie jutro" czyta się dobrze, można poczuć klimat małej wioski, małej społeczności. Autorka pokazuje, że warto jest zaufać i pójść za głosem serca. A jutro może nieść zawsze jakąś nadzieję.

Książkę dostała z Klubu Recenzenta serwisu Nakanapie.pl

Pozdrawiam



Dżoker

 Sensacyjna opowieść o Gdyni. Wydanie ilustrowane.

Przedwojenna Gdynia, miasto, które w tej książce gra pierwsze skrzypce. Opisy, bohaterowie. Jak wyglądała Gdynia przed wojną? 

Opis Wydawnictwa:

Gdynia, czerwiec roku 1929. W rosnącym dynamicznie mieście przecinają się ścieżki pracującej na poczcie młodej urzędniczki Łucji, jej rówieśnika, początkującego dziennikarza Adama Grabskiego, oraz Krzysztofa Wilczyńskiego – weterana wojen (choćby z bolszewikami), a współcześnie uczestnika przemytniczych wypraw nad granice z Rzeszą i Wolnym Miastem. 

Mijają lata, mimo szalejącego na świecie kryzysu „Gdynia się rozbudowuje”. W Gdańsku władzę przejmują naziści. Trwa „zwycięski pochód kina mówionego”, Polska zakochuje się w sukcesach Żwirki i Wigury (tym bardziej że bohaterowie nader prędko giną w katastrofie), w morze wypływają kolejne transatlantyki. W rozpoczynającym nadawanie radiu usłyszeć można Kiepurę („jednego z najgłośniejszych śpiewaków światowych!”), zaś w Zakopanem Witkacy na swych biletach wizytowych pisze brawurowe D.U.P.A. 
Miłosny trójkąt, ryzykowne przedsięwzięcia i wiara, że wszystko musi się udać.
A przecież obok Gdańsk. I niewyrównane rachunki z przeszłości…

Dżoker to opowieść o trzydziestolatkach, którzy w latach trzydziestych mieli wszystko i mocno chcieli wierzyć, że tak już zostanie na zawsze.
Niestety, to nie oni rozdawali karty…


"Dżoker" to dość obszerna powieść składająca się z 489 stron, ilustrowana. Gdynia jest na pierwszym planie. Mamy opisy różnych miejsc, zdarzeń. Dość duża liczba bohaterów czasami przytłacza i na początku trudno było mi się wczuć w tę historię. Kto jest kto i dlaczego?
Akcja dzieje się na przestrzeni kilku lat a dokładnie od 1929 roku do 1939. Młodzi ludzie mają swoje marzenia i plany, ale też jakąś przeszłość, która daje o sobie znać. Pojawia się wątek miłosny. 
Młodzi naiwnie sądzili, że wojna nam nie grozi, mamy silną armię, sojuszników w postaci Anglii i Francji. Kto by się ośmielił napaść na Polskę? A jeśli nawet to wojna szybciej się skończy niż zacznie więc nie ma się czego obawiać. 

Myślę, że ta książka może być świetną lekturą dla mieszkańców Gdyni i okolic. Ja chociaż kocham nadmorski klimat, powieści z historią w tle, to w tej powieści nie mogłam się odnaleźć. Myślę, że to przez styl pisania autora. Albo się go polubi i poczuje przedwojenną Gdynię, albo nie. Mi się to nie udało.

Pomijając to autor włożył bardzo dużo pracy, żeby przedstawić tak dokładnie miasto w tamtych czasach. I myślę, że na swój sposób mu się to udało. 

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z wydawnictwem MG






Renegat

 " To była kwestia wyboru. On albo ty. Obcy człowiek, który ma złe zamiary, albo mój brat. To nawet nie jest dylemat wagonika, to wybór, oczywisty."

Książka "Renegat" jest kontynuacją "Intruza". Na kontynuację czytelnicy czekali aż sześć lat. Przyznaję, że kompletnie nie pamiętam, czy pierwszą część czytałam. Nawet na blogu szukałam recenzji tejże książki, ale nic nie znalazłam. A z drugiej strony podczas czytania coś mi tam świtało, jednak tak naprawdę nie pamiętam całej akcji i o co w tym wszystkim chodziło. I pewnie dlatego kompletnie nie mogłam odnaleźć się w tej powieści. 

Opis Wydawcy:

ŚWIAT SŁUŻB SPECJALNYCH, GDZIE PRAWDA I FAŁSZ TRACĄ SWOJE ZNACZENIE, A CZŁOWIEK JEST TYLKO TRYBIKIEM W MACHINIE. Kapitan ABW Kamil Wicha to najbardziej poszukiwany człowiek w kraju. Odpowiadał za ochronę kontrwywiadowczą programu badań nad komercjalizacją i przemysłową produkcją grafenu. Zdradził. Zbiegł. Zabójstwo szefa zespołu badawczego i zniknięcie dysków, na których przechowywano wyniki badań, wskazują ewidentnie na jego winę, jednak Wicha z jakichś powodów prowadzi z ukrycia swoją grę ze wszystkimi. Wciąga w nią brata bliźniaka, Adriana, który podejmując ją, staje się ofiarą zamachu. Ich tropem podąża Marius, nieuchwytny „Cień”, eliminujący wszystkich, którzy mogliby im pomóc zbliżyć się do prawdy. Czy Wicha rzeczywiście jest zdrajcą, renegatem, czy może jednak realizuje zadanie, do którego wykonania go wyznaczono?



Bardzo lubię książki autora, większość przypadła mi do gustu, jednak z tą mam pewien problem. Nie poczułam tej historii, czułam się w niej zagubiona. Zaczęła się obiecująco, jednak później było trochę gorzej. Fakt, były momenty, które mnie zaciekawiły, jednak przez większość się przemęczyłam. Liczne dialogi, które lubię w książkach, teraz mnie przytłaczały. Rozmowy ciągnęły się przez wiele stron, długie rozdziały nie pomagały. Autor dużo wyjaśnia tego co działo się w przeszłości, bohaterowie roztrząsają przeszłość, próbują rozwiązać zagadki. Niby dzieje się dużo, jednak zabrakło tego czegoś. Może dlatego, że jednak nie przeczytałam pierwszej części, nie byłam na bieżąco.

Nie jest to zła książka. Mamy thriller szpiegowski, świat służb specjalnych. Zagadki, podejrzenia. I dwóch braci, którzy muszą się w tym wszystkim odnaleźć. Nie mogą nikomu ufać, a tajemnice sprzed lat doskonale wywracają ich świat do góry nogami, zwłaszcza sprawa nieżyjącego ojca, który miał swoje za uszami. 

Jeśli chcecie poznać tę historię to koniecznie sięgnijcie najpierw po pierwszą część "Intruz". Myślę, że to dużo może pomóc:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

SEJF

:)