Negocjator

 "Zadaniem negocjatora w podobnych sytuacjach jest sterowaniem napastnikiem w taki sposób, żeby on nie zdawał sobie z tego sprawy. Ale to on panem sterował."

Opis Wydawcy:

Szczecin, upalny piątkowy wieczór. Dwa i pół tysiąca fanów grupy Skinman czeka w hali widowiskowej Gryf Arena na rozpoczęcie koncertu. Już kilka minut później impreza zmienia się w koszmar. Hala zostaje opanowana przez grupę uzbrojonych ludzi, a uczestnicy koncertu wzięci na zakładników. Na oczach wszystkich ginie pierwszy z nich, chłopak, który ukrył telefon. Komisarz Kamil Russek z zespołu policyjnych negocjatorów nawiązuje kontakt z Alfą, przywódcą napastników: rozpoczynają się negocjacje. Dowódca pododdziału kontrterrorystycznego, nadinspektor Kosiński naciska na siłowe rozwiązanie, ale napastnicy pomyśleli o wszystkim, a każdy błąd może kosztować życie niewinnej osoby. Czas ucieka, w sztabie kryzysowym trwają gorączkowe narady, a w odciętej od świata hali rozgrywa się dramat. Negocjacje przedłużają się, trwa impas i komisarz uświadamia wszystkim, że Alfie zależy na czymś więcej niż okup. Stawką jest nie tylko życie zakładników. To gra o wszystko: nie tylko dla Alfy. Dla Russka również…

Z każdej, nawet najgorszej sytuacji można znaleźć wyjście. Ale nie każdy potrafi zdobyć się na to, by z niego skorzystać. Czy podejmiesz ryzyko?



Podczas czytania książki zastanawiałam się jak trudna, a zarazem ogromnie odpowiedzialna jest praca negocjatora. Ile wysiłku, sprytu potrzeba żeby doprowadzić sprawę do końca. Do szczęśliwego finału.

Kamil Russek nie może pogodzić się ze śmiercią żony, ani z tym, że jego syn zszedł na złą drogę. Jest policyjnym negocjatorem, a sprawa, którą ma teraz poprowadzić nie wygląda na prostą. Ponad dwa i pół tysiąca osób uwięzionych jako zakładników. Żądanie ogromnego okupu i pierwsza ofiara, która ginie na oczach wszystkich. Russek nawiązuje kontakt z przywódcą całej akcji. Musi poprowadzić wszystko tak, żeby nikt nie ucierpiał. Jednak Alfa jest sprytny. Rozpoczyna się gra, w której każdy chce być na wygranej pozycji. 

Autor przedstawia całe zdarzenie przede wszystkim od strony sztabu kryzysowego. Bardzo dokładnie opisuje pracę służb. Krok po kroku jak to wszystko wygląda. Niewiele wiemy co dzieje się w środku, jakie warunki mają zakładnicy. Cały czas jest jakieś napięcie, myśl, że w każdej chwili coś może pójść nie tak. Doświadczony negocjator i bardzo sprytny przeciwnik to mieszanka wybuchowa. Sprawa, która wydaje się nie do rozwiązania. Gra o wszystko. 

Autor wymyślił bardzo ciekawą powieść. Kompletnie nieprzewidywalną. Z zakończeniem, którego nikt raczej nie jest w stanie przewidzieć. Zwroty akcji, zaskoczenie i zagadka to coś co sprawia, że po książkę zdecydowanie warto sięgnąć:) Właśnie końcówka książki spodobała mi się najbardziej. I za to ogromny plus. Więcej nie zdradzę, musicie sami się przekonać:)

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia


Z pamiętnika Klary

 "Tamto miasto bezpowrotnie minęło. Minęło wraz z ludźmi, ich opowieściami i architekturą. Ale czy za 100 lat nie będzie podobnie? Podczas gdy ona sama, niczego nieświadoma, spocznie na cmentarzu, kolejne pokolenia zaczną wspominać z nostalgią czasy, w których żyła. Dokładnie w ten sam sposób, w jaki ona teraz rozmyśla o świecie Klary."

Wojenna Bydgoszcz i współczesna. Widziana oczami dwóch młodych kobiet, Juli i Klary. I jeden stary pamiętnik, który odegrał bardzo ważną rolę w całej historii.

Julia przechodzi trudny czas. Jej świat wali się w gruzy gdy dowiaduje się o zdradzie ukochanego. Dodatkowo nie może dogadać się z matką i znaleźć swojego miejsca na ziemi. Straciła całkowicie wiarę w miłość. Ale kiedy w jej ręce wpada stary pamiętnik, wszystko zaczyna nabierać nowego sensu. Kim jest Klara, która prowadziła ten dziennik? I co łączy ją z Julią? Jak historia ze starego pamiętnika wpłynie na losy młodej, zagubionej dziewczyny?



Przyznaję, że nie wiedziałam czego mogłam spodziewać się po tej książce. Nie znałam twórczości autorki, a później zobaczyłam, że wydała tylko tę książkę. Ale w trakcie czytania kompletnie przepadłam. Ta historia to taki powiew świeżości. Dająca wiarę w lepsze jutro, chociaż dzisiaj wszystko się wali. 

Poznajemy zagubioną Julię. A wraz z nią czytamy pamiętnik młodej dziewczyny, której przyszło żyć w bardzo ciężkich czasach. Wojna, okupacja, niepewność jutra, wszędzie czający się strach. Czy w takiej atmosferze jest szansa na miłość i szczęście?

Bardzo podobało mi się to, jak bohaterowie polegali na Bogu. Jak wiara dawała im siły w beznadziejnych sytuacjach. Autorka ten wątek wiary doskonale wplotła w powieść dając coś ożywczego. Coś, co trudno spotkać teraz we współczesnej literaturze, a co jest tak ważne i w dzisiejszych czasach. Bo wiara może góry przenosić i pomaga znaleźć sens życia tam gdzie inni go nie widzą. 

"Z pamiętnika Klary" to powieść o miłości, zdradzie, trudnych wyborach. Znajdziecie w niej również tajemnice rodzinne. Nie zabraknie emocji, wzruszeń. Spokojna historia dająca tak wiele. 

Jeśli szukacie wartościowych i mądrych książek to taka właśnie jest książka "Z pamiętnika Klary". Ze swojej strony bardzo polecam:)

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Brda

Cena przyjaźni

 Jaka jest cena przyjaźni i czy przyjaźń w ogóle ma cenę?

Trzy przyjaciółki: Dani, Lindsey oraz Kendra. Od zawsze razem, nawet dzieci miały w podobnym wieku. Jeden dzień zmienia dla nich wszystko. Kobiety przeżywają koszmar gdy ich nastoletni synowie padają ofiarą tragicznego wypadku. Jeden z chłopców ginie na miejscu, jeden zapada w śpiączkę i nie wiadomo czy się z niej wybudzi. Trzeci natomiast jest w takiej traumie, że nie mówi. Tylko on wie, co wydarzyło się naprawdę tamtego dnia. Czy sekret wyjdzie na jaw? I jak od teraz zmieni się życie trzech przyjaciółek?


Zamożna dzielnica, miasteczko na południu Kalifornii. Pozornie idealne życie, ale każdy skrywa jakiś sekret. 

Książka zaczyna się mocny prologiem. Później akcja bardzo zwalnia. Wszystko toczy się leniwie, ale w powietrzu czuć jakąś tajemnicę. Trzy matki rozpoczynają swoje prywatne śledztwo. Każda chce wiedzieć, co tak wydarzyło się naprawdę, jaką tajemnicę skrywały ich dzieci. Przy okazji wychodzą na jaw inne sprawy rodzinne takie jak przemoc w rodzinie, czy cicha zdrada. Wszyscy z czymś się zmagają i coś ukrywają. Każda matka na swój sposób radzi sobie z tragedią.

Dla mnie chyba taką najbardziej emocjonującą sceną była sprawa odłączenia dziecka od maszyny podtrzymującej życie. Kiedy lekarze nie widzą już żadnej nadziei i próbują przekonać rodziców, że to jedyne i najlepsze rozwiązanie. Idealnie czuło się emocje zrozpaczonych rodziców. I to czekanie na śmierć...Dla mnie coś okropnego i w ogóle niewyobrażalnego. 

Powieść jest napisana z punktu widzenia każdej z przyjaciółek. Każda przedstawia swój ból, emocje, strach. I każda zadaje sobie pytanie: Jak dobrze znają swoje dzieci? Do czego byłyby zdolne?

Zakończenia z jednej strony można było się domyśleć, ale nie brakuje momentu zaskoczenia. Myślę, że w tym przypadku żadne zakończenie nie będzie szczęśliwe. 

Książka o trudnej przyjaźni, o rodzicielstwie i strasznej tragedii. Czy po czymś takim przyjaciółki będą miały jeszcze szansę na szczęście? O tym musicie przekonać się sami...

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Dziewczyna z lasu

 Lubicie debiuty? Ja tak, chociaż do niektórych podchodzę dość niepewnie. Nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać po nowym autorze. "Dziewczyna z lasu" to debiut. Dodam też, że debiut doskonały. W trakcie czytania nie odczuwa się, że to pierwsza książka autorki, a to już duży plus. 

Kornel Sawicki do niedawna wiódł dość spokojne i szczęśliwe życie. Żyje blisko lasu, którego kocha, ma swoją pracownie stolarską i miał do niedawna idealną dziewczynę, z którą planował przyszłość. Niestety drogi Kornela i Emilii rozchodziły się coraz bardziej. On nie mógł porzucić swojego lasu, pracowni ani rodzinnej wioski. Ona się dusiła w jego świecie, chciała robić karierę w wielkim mieście. Chociaż ich uczucie przetrwało to musieli zdecydować się na rozstanie. 

Pewnego razu Kornel spotyka w lesie przestraszoną i zagubioną dziewczynę. Postanawia jej pomóc. Wpuszcza do swojego świata kompletnie obcego człowieka. Na dodatek dziewczyna twierdzi, że nic nie pamięta, nie wie skąd się wzięła w lesie, nie zna swojej przeszłości. Chyba przed czymś ucieka i czegoś się boi. Ale czego? Tego Kornel zamierza się dowiedzieć. Jednak dziewczyna to nie jeden jego problem. Wokół mężczyzny zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ktoś próbuje mu zaszkodzić i jego przyjaciołom również. Kto stoi za tymi dziwnymi zdarzeniami? I kim naprawdę jest tajemnicza dziewczyna z lasu?


Książkę przeczytałam błyskawicznie. Historia Kornela całkowicie mnie pochłonęła. Powieść zaczyna się mocnym prologiem i cały czas zastanawiałam się jak autorka połączy to, co wydarzyło się na początku, z resztą historii. Wszystko skupia się przede wszystkim wokół Kornela. W trakcie czytania na jaw wychodzą różne fakty. I czasami bardzo dużo się dzieje. Pojawiają jakieś postacie, tajemnice sprzed lat.
Najbardziej chyba interesującą postacią jest tytułowa dziewczyna  z lasu. Nie wiadomo do końca co ona myśli co czuje, bo narracja trzecioosobowa jest prowadzona tylko z punktu widzenia Kornela. Widzimy historię jego oczami.
Książka nie jest oczywista. Nie da się przewidzieć końca chociaż przez chwilę wydawało mi się, że jestem taka sprytna:))))
A zakończenie... Kompletnie się tego nie spodziewałam. I z punktu widzenia czytelnika mi się nie podobało. Nie, żeby było nudne czy bezsensowne. Ale ja już tak mam , że lubię szczęśliwe zakończenia. A tutaj autorka zaskakuje, a jednocześnie daje odpowiedź na wiele pytań. I rozumiem, że tak miało być, bo pisarze tak czasami mają, że lubią wodzić czytelnika za nos. I jak coś sobie postanowią to nie ma litości. Coś o tym wiem:)

Ogólnie książka na duży plus i mam nadzieję, że jeszcze uda mi się przeczytać jakąś książkę autorki:)

Lubicie szczęśliwe zakończenia w powieści?

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Zaplątana w porwanie

 "Zaplątana w porwanie" to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. I mam nadzieję, że nie ostatnie. 

Kiedy gra toczy się o życie, nie ma miejsca na zasady.

Magda Karska wydaje się zwyczajną dziewczyną z małego miasteczka. Ma tylko jedną wadę. Przyciąga problemy. Jeden telefon od przyjaciółki sprawia, że rzuca wszystko i rusza jej na pomoc. Dla niej jest to kolejna ciekawa zagadka do rozwiązania. Jedno kłamstwo wytwarza lawinę problemów. Zaczyna się wyścig z czasem, walka o życie. 

Ukochany Magdy jest gotów złamać każdą zasadę, żeby pomóc swojej kobiecie. Czy miłość przetrwa w świecie pozbawionym zasad?


"Zaplątana w porwanie" to dryga część serii. Na początku musiałam połapać się kto jest kim, bo nie czytałam pierwszej części. Autorka krótko wyjaśnia wszystko, co działo się wcześniej, więc łatwiej było mi  odnaleźć się w tej historii. Przed przyjaciółmi kolejne kłopoty, z którymi muszą się zmierzyć. A kto bierze udział w tej opowieści? Towarzystwo kompletnie można powiedzieć, że niedobrane: 

" Były przestępca, młody posterunkowy, spokojny architekt, sprzedawca w butiku z ciuchami, dostawca biżuterii jeżdżąca po całym kraju i pani domu, spokojna matka dwójki małych dzieci. Ciekawa mieszkanka. Wiedziała, dlaczego tu są. Przyjaźń, miłość, lojalność, zaufanie". 

Bohaterowi są tak różni, że na pierwszy rzut oka nic nie może ich łączyć. Ale kiedy jedno z nich wpada w tarapaty, łączą siły, żeby stanąć razem na linii frontu.  Kiedy Magda zostaje porwana, jej chłopak, niebezpieczny gangster Rafał Wilk staje na głowie, żeby ją odnaleźć. Nie waha się prosić o pomoc groźnego przestępcę i posterunkowego. Ludzi z różnych światów, których jednoczy jeden cel, odnaleźć zaginioną i ukarać sprawców. 

W książce dużo się dzieje. Jest porwanie, jedno kłamstwo, które ma swoje konsekwencje, niebezpieczne akcje i ... miłość. Autorka porusza też trudny temat jakim jest handel żywym towarem. 

Powieść należy do gatunku tych lżejszych kryminałów, chociaż tematyka czasami jest trudna. Ale to mi w zupełności nie przeszkadza, wolę lżejsze kryminały od tych ociekających krwią. Na dodatek dobrze i szybko się czyta, a bohaterowie dają się lubić. Dobrze spędziłam czas z tą książką. Autorka obiecuje kontynuację, na którą już czekam:)

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem BRDA. 

Oskarżona

 "Można uwierzyć w przypadkową śmierć wskutek zespołu nagłego zgonu niemowląt z przyczyn naturalnych w przypadku jednego dziecka w rodzinie. Przy dwóch jest to sytuacja niepokojąca, a przy trzech lub czterech - podejrzana".

Nie ma większej tragedii dla matki jak strata dziecka. Ja sobie tego w ogóle nie wyobrażam. Najgorsza kara jaka może być. A strata czwórki dzieci? Czy można wyobrazić sobie taki ból?

Jedna nagła śmierć dziecka to tragedia. Dwie są podejrzane, a trzy to morderstwo. Czwarta sprawiła, że niewinna kobieta trafia do więzienia na dwadzieścia lat!

Książka oparta jest na faktach. Opisuje sprawę Kathy Folbigg. Kobiety okrzykniętej dzieciobójczynią, znienawidzoną przez cały kraj. Najgorszym człowiekiem jaki chodził po ziemi. A wyrok wydany na podstawie poszlak i zapisków z dzienników. 


Autor książki zbadał dokładnie historię tej kobiety, poznał ją osobiście i wspierał w walce o prawdę. Kathy nie miała łatwego życia. Od początku zaczęła z brzemieniem córki mordercy. Ojciec zabił matkę Kathy i dziewczynka trafiła do domu dziecka, a potem do rodziny zastępczej. Nie skończyła szkoły tylko postanowiła wyjść za mąż. Marzyła o swojej rodzinie. Bardzo chciała być matką. Z mężem wiodła udane życie, a potem zaczęły pojawiać się dzieci. Pierwsze zmarło na skutek śmierci łóżeczkowej. Kolejne dzieci spotykał podobny los. Żadne nie dożyło dwóch lat. Kathy straciła czworo swoich dzieci. Jak można po takiej traumie pozbierać się i żyć na nowo? Małżeństwo nie uniosło tej tragedii. Związek się rozpadł, a każdy z małżonków poszło swoją drogą. Dla Kathy to nie był koniec cierpień, a dopiero początek. Okrzyknięta dzieciobójczynią, kobietą najgorszą z najgorszych trafia do więzienia na dwadzieścia długich lat. Nigdy nie przyznała się do winy. 

Przez jedną trzecią książki mamy opis życia Kathy Folbigg. Jej niełatwe dzieciństwo, później małżeństwo. Reszta książki to są opisy z procesów, wycinki z jej dzienników, oskarżenia i badania żeby udowodnić jej niewinność. Czytając tę książkę zastanawiałam się co może myśleć taka kobieta. Wie, że jest niewinna, jednak inni wmawiają jej co innego. Procesy się toczą, lata lecą, a ona odsiaduje wyrok za czyny, które nie popełniła. Jak okrutna pomyłka wymiaru sprawiedliwości może zniszczyć komuś życie. Jak dalej żyć odsiedziawszy te lata w więzieniu?  

Książkę na początku dobrze się czytało. Później było troszkę trudniej. Te wszystkie procesy, oskarżenia, rozprawy były męczące. Książka kończy się uniewinnieniem Kathy. Trochę brakowało mi opisów jej późniejszych losów, jak sobie poradziła i radzi nadal po takiej traumie. 

Książka szokuje, wzbudza w czytelniku złość na takie pomyłki sądowe. Oprócz przypadku Kathy mamy przedstawione również inne przypadki kobiet, które znajdowały się  w podobnej sytuacji. Sąd się po prostu pomylił. Dla jednych to pomyłka, dla drugich trauma na całe życie. Brak po prostu słów!

Książka warta poznania i wyrobienia sobie zdania o tej historii. 

"Jestem niewinna, jestem matką, która w rozpaczliwych okolicznościach straciła rodzinę, a wciąż siedzę w więzieniu o zaostrzonym rygorze po niemal dziewiętnastu niezmiernie trudnych latach".

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia.


Ścigani

 "Wszyscy ciągniemy własną kulę u nogi. Jedni lżejszą, inni cięższą. Sęk w tym, by umiejętnie rozłożyć siły, dostosowując tempo marszu do jej ciężaru. Ale pod żadnym pozorem nie wolno się zatrzymywać, a już na pewno cofać."

Igi Sznyder i Sandra Milton. Przed laty połączył ich podobny problem. On szukał zaginionego brata, ona porwanej siostry. On założył agencję detektywistyczną poszukującą osób zaginionych. Ona  przyszła tam do pracy. Dwa różne charaktery, ogień i woda. Razem przeszli bardzo wiele. Nie raz zaglądali śmierci w oczy, ale dla siebie gotowi byliby wskoczyć w ogień. Znajomość przerodziła się w ogromną przyjaźń. Ale czy tylko o przyjaźń tu chodzi?

W ostatniej części "Ścigani" detektywi będą mieli najgorszą przeprawę w swoim życiu. Staną oko w oko ze swoim najgorszym złem. Ze swoim najgorszym wrogiem, który póki żyje, nigdy nie da im spokoju. Po uprowadzeniu Sandry świat Igiego wali się w drobny mak. Poruszy niebo i ziemię żeby znaleźć przyjaciółkę. Ktoś jednak od dawna ich obserwuje, widzi każdy ich ruch. Czas na ostateczne starcie!


Z bohaterami jestem od początku tej serii. I muszę się przyznać, że się w nimi trochę zżyłam. Dlatego z przyjemnością wzięłam do ręki ten tom, żeby zobaczyć jak dalej potoczą się losy mojej ulubionej pary detektywów. Autor znowu sprawia, że czytelnikowi szybciej zaczyna bić serce, a książka staje się nieodkładalna. 

Akcja biegnie w szybkim tempie. Cały czas na wierzch wychodzą nowe fakty. Jak zwykle przenosimy się w też w czasie, żeby poznać i zrozumieć lepiej historię i bohaterów. Uwaga, nie brakuje brutalnych opisów, dla czytelników o słabych nerwach raczej nie polecam. Nie jest to łatwa lektura, autor pokazuje jak bardzo człowiek może upaść i zmienić się w bestię zdolną do wszystkiego. 

Na duży plus jest to, że mamy więcej Sandry i Igiego. Zawsze ich relacja była spychana gdzieś na bok, bo były ważniejsze problemy. Tym razem jest inaczej co bardzo mi się podobało. Autor w tej części zamyka wiele wątków, a raczej chyba wszystkie i nie ma tego charakterystycznego zakończenia: Ciąg dalszy nastąpi. Czy to już koniec przygód sympatycznych detektywów? Ja mam cichą nadzieję, że jednak nie...

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia




Wampir z Krakowa

 "A moja twarz... To twarz jednej z tysięcy osób, jakie mijasz na ulicy każdego dnia. I na jaką nie zwracasz żadnej specjalnej uwagi. Być może dziś mnie widziałaś. I być może wpatrywałem się w ciebie, zastanawiając się czy wbić ci nóż w serce. Mogłaś umrzeć, a nie masz o tym żadnego pojęcia. To nie Bóg cię ocalił , tylko moja wola. Byłem najedzony."

Karol Kot nie wychował się w patologicznej rodzinie, nie przeżył jakiejś traumy w dzieciństwie, która mogła sprawić, że stał się tym kim się stał. Jego rodzina była normalna. Ojciec zarabiający na dom, matka dbająca o rodzinę, młodsza siostra i on. Dziecko o dziwnych skłonnościach. On nie okradał, nie gwałcić. Mordował dla swojej własnej przyjemności. Fascynował się tym, marzył o zabijaniu, o smaku krwi. Fantazjował, a później te fantazje spełniał. 

W Krakowie na mieszkańców pada blady strach. Ofiar przybywa, milicja robi co może, żeby złapać wampira, ale on jest zawsze szybszy, zawsze o krok przed nimi. Do czasu...


W książce występuje narracja pierwszoosobowa. To powoduje, że lektura jest bardziej przerażająca. Możemy poznać wszystkie myśli, pragnienia seryjnego mordercy. Możemy zobaczyć świat jego oczami. Poznać fantazje, które mrożą krew w żyłach. I pojawia się ciągle to samo pytanie. Skąd biorą się tacy ludzie? Co spowodowało, że Karol był taki jaki był? Choroba psychiczna? Geny? Jakieś wydarzenie w życiu? Ja tego nie ogarniam...

Książka już od pierwszych stron jest przerażająca. Opisy i to co siedziała w głowie młodego chłopca zastanawiały mnie, czy dam radę przebrnąć przez tę książkę. Nie  było łatwo, chociaż rozdziały są krótkie. Autor idealnie przedstawił Karola Kota, jego pragnienia, zachowanie, miłość do zabijania. Poznajemy życie tego człowieka od dzieciństwa, poznajemy jego rodzinę z wiecznie nieobecnym ojcem i zajętą matką. Możemy przyjrzeć się temu, jak chłopiec przygotowywał się do tych wszystkich zbrodni, jak się dokształcał, jak trenował na atlasach anatomicznych. A później jak wprowadzał to wszystko w czyn. 

"Wampir z Krakowa" to nie jest łatwa książka. To lektura dla ludzi o mocnych nerwach. To lektura po przeczytaniu której ciągle zostaje tylko jedno pytanie: Dlaczego?

Odważycie się poznać wampira z Krakowa?

Pozdrawiam




Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia




SEJF

:)