Przy dźwiękach muzyki, zapowiedź mojej książki:)

 Dzisiaj przychodzę z zapowiedzią mojej nowej książki, która premierę będzie miała 10 lutego. Oczywiście nie mogę się doczekać, kiedy gotowa wpadnie w moje ręce:) Łapcie opis:)

Iza i Kuba mieli być na zawsze razem. Przy dźwiękach muzyki zrodziła się ich miłość oraz małżeństwo. I ta sama muzyka ich rozdzieliła.
Po pięciu latach Kuba wraca do Lublina, do swojego rodzinnego miasta.

Czy ktoś jeszcze na niego czeka?
Iza układa sobie życie z innym człowiekiem. I wszystko byłoby idealne, gdyby nie powrót jej męża.

Jaką tajemnicę skrywa nowy mężczyzna kobiety?

Czy małżeństwo Izy i Kuby da się jeszcze uratować?


 

"Przy dźwiękach muzyki" to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Powroty po latach, druga szansa, muzyka i demony przeszłości. Będzie się działo, to pewne:)

Podrzucam link do mojego drugiego bloga. Zrobiłam na nim kiedyś ściągawkę ze wszystkich moich książek. Może nie ma ich za wiele ale jednak: http://www.starepianino.pl/2026/03/sciagawka-z-moich-ksiazek.html

Pozdrawiam:)





Dom z lodu

 Książki Marcela Mossa słyną z tego, że nie ma w nich łatwych historii. Autor zawsze porusza bardzo trudne tematy. Tak samo jest w książce "Dom z lodu".

Wszystko zaczyna się w wigilię trzydzieści lat wcześniej. We wsi Chłopska Wola Tadeusz Boryna postanawia odwiedzić sąsiadów Rogańskich. Na miejscu zastaje tylko dwójkę ich dzieci Jagodę i Wojtka. Czekają na matkę, która wyszła z domu kilka godzin temu i nie wróciła. Pijany ojciec śpi w sypialni. Jednak kiedy Tadeusz wchodzi do sypialni zderza się z okrutną prawdą. Sąsiad nie śpi, tylko został zamordowany. Po Annie ginie wszelki ślad.

Mija trzydzieści lat. Znowu jest wigilia. Wojtek postanawia rozliczyć się z przeszłością i w końcu poznać prawdę. Co stało się z ich matką? Dlaczego przepadła bez śladu? I kto zamordował ich ojca? Rozpoczyna swoje śledztwo, które odkrywa coraz to bardziej szokującą prawdę. 



Historia chociaż jest bardzo ciekawa i wciąga od pierwszych stron, nie jest łatwa. Akcja toczy się współcześnie oraz trzydzieści lat wstecz. Wtedy możemy dobrze poznać rodzinę Rogańskich i przekonać się, przez jakie piekło musieli przejść. 

Autor porusza temat alkoholizmu i przemocy domowej. Ojciec rodziny pije na umów, a wszystkie swoje niepowodzenia wyżywa na żonie Annie. Anna trwa przy nim, pomimo, że Tadeusz wyciąga do niej pomocną dłoń. Chce wyrwać ją z tego piekła i dać nowe życie. Jednak kobieta się boi. Woli być maltretowana przez męża niż spróbować czegoś nowego. 

Postać Anny budzi różne emocje. Od litości po złość. Bardzo współczułam kobiecie, jednak nie rozumiałam dlaczego nie robiła nic, żeby wyrwać się z tego piekła. Była całkowicie uzależniona od swojego oprawcy. Dla dobra dzieci przyjmowała na siebie ciosy, nie zdając sobie sprawy, że taką postawą wyrządza im krzywdę. Udawała i kłamała, że u nich wszystko dobrze, a wszystkie siniaki tłumaczyła upadkiem ze schodów lub stuknięciem o szafkę. Autor bardzo dobrze przedstawił kobietę, która tkwi w swojej matni, bojąc się jakiejkolwiek zmiany. Niestety takie postawy często prowadzą do tragedii...Sąsiedzi niby coś wiedzieli, jednak nie chcieli się wtrącać. A ona udawała, bo przecież najważniejsze jest to co ludzie powiedzą. 

Pomimo trudnych tematów nie sposób książki odłożyć, a autor nie raz zaskoczy. Zakończenie nieprzewidywalne, ale dające nadzieję. Polecam, bo warto poznać tę historię:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Horyzont

 " To jest w tym wszystkim najgorsze. Że zawsze pamięta się oprawców, a rzadko kiedy ofiary". 

Co kryje się za horyzontem? Czy odważysz się tam zajrzeć?

Opis Wydawcy:

Pełnia lata w Świnoujściu. Na falochronie gazoportu odnaleziony zostaje na wpół zatopiony jacht, a w nim zwłoki samobójcy, Jacka Hankego. List, który zostawił Hanke nie pozostawia wątpliwości co do motywów jego czynu, ale ostatnie zdania zastanawiają aspirant Gośkę Podrzycką. Zmarły prosi kogoś o załatwienie pewnej sprawy. Czym ma być zajrzenie za horyzont i kim jest tajemniczy „Szczurek”, o którym wspomina w liście? Hanke wyjechał ze Świnoujścia trzydzieści lat temu i nie utrzymywał kontaktu z rodziną, znanymi w regionie producentami lodów. Kiedy w dziwnych wypadkach zaczynają ginąć ludzie, którzy w dzieciństwie się z nim przyjaźnili, Gośka i Paweł Szenfeld orientują się, że sprawa sięga początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy w mieście stacjonowali żołnierze radzieccy. Okazuje się, że do paczki Hankego należała przez jakiś czas dziewczynka: Rosjanka o imieniu Larysa. Takie samo imię nosił jacht, na którym Hanke odebrał sobie życie.


Marek Stelar powraca z nową powieścią. I tutaj mamy kolejną trzecią już część przygód Gośki Podrzyckiej i Pawła Szenfelda. Dwoje śledczych, którzy oprócz tego, że pracują razem, są razem również i prywatnie. I może niektórym nie podobać się wątek romansu w kryminałach, natomiast mi podoba się bardzo. Daje całej historii tak powiew świeżości. 

Nowa historia i nowa zagadka do rozwiązania. Klimat nadmorski, co znowu bardzo lubię. I tajemnica, która zaczyna się w przeszłości. Pozornie łatwa sprawa zaczyna mieć swoje drugie dno, a jak to bywa w takich powieściach, na jaw wychodzą inne, potworne fakty. Zaczyna się wszystko od jednego samobójstwa i tajemniczego listu. Później przybywa ofiar, a w raz z nimi więcej pytań. Atmosfera gęstnieje coraz bardziej po to, żeby doprowadzić czytelnika do spektakularnego finału. 

Dobrze czytało mi się tę książkę i trochę szkoda, że to ostatnia część Podrzyckiej i Szenfelda. A może jednak autor zmieni zdanie i powróci z kolejną częścią:)?

Lubicie wątek romansu w kryminałach? 

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Pod psią gwiazdą

 "Dotarło do niej, jak łatwe ma życie, gdy Denver jest obok. Dzięki niemu czuła się dobrze. Przy nim tak się czuła. I wszystko było tak naturalne, niczego nie musieli udawać, nic nie było wymuszone."

Leta chce uciec, chociaż na chwilę przed rządami swojej matki i postanawia zrealizować plan zmarłego ojca: przejechać przez Stany jego śladem. Ma wszystko ustalone, wyznaczoną trasę tylko stary samochód odmawia posłuszeństwa. Dziewczyna zatrzymuje się w pensjonacie "Pod psią gwiazdą". Chce naprawić samochód i ruszyć dalej. Jednak jej plany muszą ulec zmianie, bo samochód nie nadaje się na taką wyprawę i Leta przyjmuje propozycję od nieznajomego mężczyzny. Zgadza się ruszyć w podróż wraz z nim jego kamperem. Co przyniesie taka wyprawa? Czy tajemniczemu mężczyźnie można zaufać?



Dwoje różnych osób, skazanych na swoje towarzystwo cały czas. Nic o sobie nie wiedzą, ale postanawiają współpracować. Jak później się dowiadujemy, każdy z nich ma swoje demony przeszłości i swoje własne traumy. Ta podróż, chociaż na chwilę pozwala im od niech uciec, jednak i tak przeszłość powraca ze zdwojoną siłą.

Jest to bardzo sympatyczna historia. Może nie trzymająca w napięciu i trochę przewidywalna, jednak dobrze się ją czyta. Czuć emocje między bohaterami i to duży plus. Minus jest taki, że autorka za bardzo idealizowała Denvera i jego zachowanie. Bo o czym tylko Leta pomyślała, on jakby czytał w jej myślach i to robił. A podobno faceci są niedomyślni prawda? W myślach również raczej nie potrafią czytać. A tutaj jednak ten mężczyzna to potrafił:) To taka moja uwaga.

Niektóre sytuacje da się przewidzieć, jednak czasami autorka potrafi zaskoczyć. Nie brakuje też trudnych tematów jak relacja córki z toksyczną matką, molestowanie czy strata bliskiej osoby. 

"Pod psią gwiazdą" to miła historia na długie wieczory z kocykiem i herbatką:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Amare

Anna od gwiazd

 "Podróży za morze nie odbyła, nie zgłębiła nauk wszelakich, nie przemawiała do mężów, nie wypowiedziała tych słów, z którymi budziła się i zasypiała. Jedyne co zrobiła, to setki koszulek, kaftaników i czapeczek. Matką była, córką, żoną. Wiele i nic. Z tym niczym, co się zawsze bała, weszła w najgłębszą zażyłość". 

Każdy wie kim był Mikołaj Kopernik i co zrobił dla ludzkości. Jednak mało kto wie, jak wyglądało jego życie prywatne. Jego miłość. Kim była tytułowa Anna od gwiazd?

Autorka opisuje czasy, w których małżeństwa były aranżowane. Kobiety wychodziły bardzo młodo za mąż i ich podstawową rolą było rodzenie dzieci. Najlepiej chłopców. Czy kochały swoich mężów czy nie to nie miało żadnego znaczenia. Miały być żonami, matkami. Tylko tyle i aż tyle. I taką właśnie kobietą była Anna Schilling.


Anna jak większość kobiet, wyszła za mąż, za mężczyznę wybranego przez rodziców. Stała się żoną, później matką coraz większej ilości dzieci, w których niestety nie było syna, ku widocznemu niezadowoleniu jej męża. Bo on czekał na dziedzica. To gdzie w tym wszystkim był Mikołaj Kopernik?

Mikołaj był dla Anny wujem. I co jakiś czas pojawiał się w jej rodzinnym życiu. Jednak autorka skupia się przede wszystkim na Annie i świecie, w którym nie łatwo było żyć kobietom. Świecie, gdzie wszystko było poukładane były zasady, konwenanse i hierarchie. Świecie, w którym nie zawsze chciała się podporządkować. 

A cała opowieść odgrywa się w czasie ważnych wydarzeń historycznych: wojna z Krzyżakami. hołd pruski, odkrycia geograficzne, początki reformacji. Nadchodzą powoli zmiany na co nie wszyscy są gotowi. 

"Anna od gwiazd" to idealna lektura dla miłośników opowieści historycznych. 

Lubicie takie powieści?

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem MG

Martwe dziewczyny nie kłamią

 "Czasem prawda nie zawsze jest krystaliczna, a rzeczy, które wydają się klarowne, miewają drugie dno."

Bywa, że zło ma w sobie coś magnetycznego. Ale nigdy nie zapraszaj go do domu...

Monika jest młoda mamą zmęczoną codziennością. Monotonia dnia codziennego, opieka nad synkiem, pranie, sprzątanie, gotowanie i prasowanie zabierają jej całą radość życia. Niby ma wszystko, piękny dom nad jeziorem, przystojnego męża, pięknego synka. Ma to o czym zawsze marzyła. To co jest nie tak? 

Ignacy, mąż Moniki. Wieczny chłopiec, który szuka ciągle nowych podniet, romansów, flirtów. Ucieka z domu, żeby tylko żona nie zmusiła go do pomocy. Jak sam twierdzi, w domu się dusi, brakuje mu wolności. Nie dorósł nigdy do roli męża i ojca. 

"Bycie rodzicem to niekończący się niepokój. Miłość rodzicielska jest wielka i satysfakcjonująca, ale tuż za nią, tylko nieco bardziej z tyłu, pełznie strach. Taki, który dosłownie paraliżuje, podsuwając setki najgorszych scenariuszy, wdziera się do głowy i nie pozwala o sobie zapomnieć. I nagle miłość do dziecka bierze z nim ślub..."

Monika ma problemy z zazdrością, ponieważ Ignacy już raz ja zdradził. Wybaczyła, bo nie chciała zmieniać nic w swoim życiu. Ale strach, że to może się powtórzyć został. I właśnie w takim momencie życia Monika trafia na Laurę. Nastolatkę, która szuka pracy dorywczej. Zostaje zatrudniona jako pomoc w domu Moniki i Ignacego. I to był największy błąd w ich życiu.


Autorka serwuje nam kolejną niepokojącą historię. Bohaterowie są bardzo dobrze zbudowani. Monika sfrustrowana i przemęczona. Ignacy znudzony życiem rodzinnym. Co ciekawe, każde z nich podkreśla, że nie chce nic zmieniać w swoim życiu. Monika podejrzewa męża o kolejne zdrady, ale nie chce się rozwodzić i niszczyć dotychczasowego życia. Ignacy czasami marzy, że zostawia swoją rodzinę i ucieka na drugi koniec świata. Ale zaraz podkreśla, że jednak nie zostawi żony, nie chce zmieniać nic, bo chyba Monikę kocha, ale nie jest tego pewny. I tak tkwią w takiej relacji oboje się męcząc i podejrzewając. Laura wywraca ich życie do góry nogami. I wszystko teraz będzie zmierzało do tragicznego finału. 
Postać Laury jest bardzo ciekawa. Nastolatka nosi w sobie mrok. I ma jeden cel, a żeby go osiągnąć nie cofnie się przed niczym. 

Całą historię poznajemy z punktu widzenia raz Moniki, raz Ignacego. Dzięki temu możemy dobrze poznać postacie i lepiej zrozumieć. Chociaż Ignacego ani nie rozumiałam, ani nie polubiłam. Myślę, że ta postać nie da się lubić i taki był cel autorki.

Książkę czyta się błyskawicznie i chociaż po tytule można trochę się domyślić jak historia się potoczy, jednak i tak nie brak w niej zaskoczenia. Dobrze spędziłam z nią czas:)

Lubicie takie mroczne historie? 

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Otul się jesienią - damskie szlafroki satynowe

 Artykuł sponsorowany

W deszczowe jesienne dni najchętniej nie wychodziłabym z domu w ogóle. Czasami pojawiają się takie myśli, że najchętniej tę porę roku, jak i zimę, to bym przespał:). Ale nie ma tak dobrze. Dlatego stosuję różne umilacze, które pomogą przetrwać ten gorszy czas. 

Na pierwszym miejscu są świeczki. Umilają mi każde wieczory. Czy przed telewizorem, czy z książką w ręku. Zawsze robię spore zapasy świeczek na jesienne dni. Oczywiście mam również duże zapasy książek. Książki towarzyszą mi przez cały rok, bez względu na porę, jednak jesienią kocham je jeszcze bardziej i się nimi otaczam. Długie jesienne wieczory już nie są takie straszne kiedy mam przy sobie ładne zapachowe świece, ciekawe książki i gorącą herbatkę. Taki zestaw idealny. I już jesień taka straszna nie jest. 

Co jeszcze może przydać się, żeby umilić jesienne wieczory o także ranki, kiedy tak trudno wstać z łóżka? Ładny damski szlafrok:) Wybór szlafroków jest tak ogromny, że każda z nas znajdzie idealny dla siebie. Są modne, jednolite albo kolorowe. Eleganckie ale również i sportowe. Przewiewne, cienkie, grube, czerwone, czarne i w każdym ulubionym Twoim kolorze. Szlafroki na idealny romantyczny wieczór? Również się takie znają, wykończone koronką, przewiewne, wygodne i modne. Gdzie można znaleźć model idealny dla siebie? W sklepie modny- sklep.pl. Sklep posiada również szlafroki w dużych rozmiarach oraz takie, które idealnie sprawdzą się na basenie. Ja osobiście uwielbiam pływać i chętnie taki szlafroczek bym sobie kupiła.

A oto moje typy:

        


Otulacie się w jesienne wieczory ciepłymi szlafrokami? Które podobają wam się najbardziej? Jakie są Wasze umilacze pozwalające przetrwać ponure jesienne dni? A może jesień jest Waszą ulubioną porą roku?

Jakby nie było, zawsze dobrze mieć pod ręką ciekawą książkę. Co osobiście bardzo polecam:)

Ciepły szlafrok czy mięciutki kocyk?

Pozdrawiam





#współpraca

Mszary

 Jaką mroczną tajemnicę skrywa Kłodzko? Kolejny tom z komisarzem Mironem Zaleskim.

Opis Wydawcy:

ESIEŃ SPOWIŁA ZIEMIĘ KŁODZKĄ MROKIEM.
GDY ZAPADA NOC, LASY POD ŚNIEŻNIKIEM ZDAJĄ SIĘ SKRYWAĆ COŚ WIĘCEJ NIŻ TYLKO CISZĘ.

Komisarz Miron Zaleski przebywa na urlopie. Gdy wraca nocą z gór, trafia na policyjną obławę. Zaginął czteroletni Lucek. Sprawa błyskawicznie wymyka się wszelkim schematom. Porywacz przesyła wiadomość z jednym żądaniem: chce rozmawiać wyłącznie z komisarzem Zaleskim. Rozpoczyna się niebezpieczna gra, której reguły zna tylko jedna strona. Fałszywe tropy, zacierane ślady i kolejne prowokacje prowadzą Mirona coraz głębiej w mrok, z którego, jak sądził, już dawno się wydostał. Kłodzko i okolice stają się areną, na której trwa desperacka walka o życie chłopca. Tym trudniejsza, że rozgrywana pośród cieni i mgieł, wzniecanych przez duchy przeszłości.





Nie ma nic gorszego dla matki niż choroba, śmierć albo uprowadzenie własnego dziecka. Tutaj na początku książki mamy opis porwania czteroletniego Lucka. Na oczach matki, dziecko zostaje uprowadzone. Kobieta jest bezsilna, nie może nic zrobić. Policja przejmuje sprawę, ale porywacz koniecznie chce, żeby wszystkim zajmował się Miron Zaleski. Mijają godziny, dni. Śledczy są bezradni. Na dodatek znika bez śladu również policjantka pracująca przy tym śledztwie, przyjaciółka Mirona, Laura Rysa. Kto stoi za tymi porwaniami? O co w tym wszystkim chodzi?

Początek książki jest mocny, emocje matki namacalne. Później rozpoczyna się śledztwo, jednak akcja nie przyśpiesza. Coś dziwnego się dzieje mające związek z tragiczną przeszłością Mirona. Matka dziecka, chociaż zrozpaczona, skrywa swoje tajemnice. I wszystko niby idealnie zbudowane, klimat, główny bohater ze swoimi demonami, tajemnice. Jednak miejscami miałam wrażenie, że wszystko jest takie rozciągnięte. Dopiero później przy końcu akcja nabiera tempa i są elementy zaskoczenia. I to mi się najbardziej podobało. Kolejna rzecz na duży plus to przyjaźń Mirona i Laury. Różnie między nimi bywało, jednak kiedy wszystko się wali, zawsze mogą na sobie polegać.

Powieść o tajemnicach sprzed lat, chęci zemsty, ale również o pięknej przyjaźni. Książka w sam raz na jesienne wieczory z kubkiem gorącej herbaty:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka w Wydawnictwem Filia


SEJF

:)