"Dotarło do niej, jak łatwe ma życie, gdy Denver jest obok. Dzięki niemu czuła się dobrze. Przy nim tak się czuła. I wszystko było tak naturalne, niczego nie musieli udawać, nic nie było wymuszone."
Leta chce uciec, chociaż na chwilę przed rządami swojej matki i postanawia zrealizować plan zmarłego ojca: przejechać przez Stany jego śladem. Ma wszystko ustalone, wyznaczoną trasę tylko stary samochód odmawia posłuszeństwa. Dziewczyna zatrzymuje się w pensjonacie "Pod psią gwiazdą". Chce naprawić samochód i ruszyć dalej. Jednak jej plany muszą ulec zmianie, bo samochód nie nadaje się na taką wyprawę i Leta przyjmuje propozycję od nieznajomego mężczyzny. Zgadza się ruszyć w podróż wraz z nim jego kamperem. Co przyniesie taka wyprawa? Czy tajemniczemu mężczyźnie można zaufać?
Dwoje różnych osób, skazanych na swoje towarzystwo cały czas. Nic o sobie nie wiedzą, ale postanawiają współpracować. Jak później się dowiadujemy, każdy z nich ma swoje demony przeszłości i swoje własne traumy. Ta podróż, chociaż na chwilę pozwala im od niech uciec, jednak i tak przeszłość powraca ze zdwojoną siłą.
Jest to bardzo sympatyczna historia. Może nie trzymająca w napięciu i trochę przewidywalna, jednak dobrze się ją czyta. Czuć emocje między bohaterami i to duży plus. Minus jest taki, że autorka za bardzo idealizowała Denvera i jego zachowanie. Bo o czym tylko Leta pomyślała, on jakby czytał w jej myślach i to robił. A podobno faceci są niedomyślni prawda? W myślach również raczej nie potrafią czytać. A tutaj jednak ten mężczyzna to potrafił:) To taka moja uwaga.
Niektóre sytuacje da się przewidzieć, jednak czasami autorka potrafi zaskoczyć. Nie brakuje też trudnych tematów jak relacja córki z toksyczną matką, molestowanie czy strata bliskiej osoby.
"Pod psią gwiazdą" to miła historia na długie wieczory z kocykiem i herbatką:)
Pozdrawiam
Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Amare
Komentarze
Prześlij komentarz