Limit
"Limit" jest debiutem. Czy udanym?
Opis Wydawcy:
Połączył ich ryzykowny układ. Zaufanie może ich uleczyć… albo zniszczyć.
Lisa i Ralph poznają się na zlocie fanów motoryzacji. Nie wiedzą jeszcze, że wkrótce spotkają się ponownie – już nie z przypadku, lecz z konieczności. Zawierają układ: Ralph pomoże Lisie odzyskać współudziały w jej agencji detektywistycznej, a ona odnajdzie człowieka, który zniszczył mu życie.
To, co miało być czystą biznesową umową, z dnia na dzień przeradza się w autentyczną emocjonalną więź. Jednak czy w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa zdołają ją utrzymać, skoro każde z nich wciąż walczy z własnymi demonami i nie potrafi nikomu zaufać?
Ralpf i Lisa. Oboje mają traumatyczne doświadczenia za sobą, a to co się wydarzyło w przeszłości wpływa na ich teraźniejszość. Są fanami motoryzacji i właśnie na takim zlocie się spotykają, A później życie splata ich losy ze sobą. Ona musi znaleźć człowieka, który zniszczył Ralpfowi życie, a jako pani detektyw ma wprawę w takich zleceniach. On obiecał odzyskać udziały w jej firmie. Jak możemy się domyślić, na tym ich relacja się nie zakończy. Czy uda im się znaleźć miłość pomimo przeszkód i demonów przeszłości?
Książkę bardzo dobrze się czyta, jest napisana lekkim stylem. Dla fanów motoryzacji to dodatkowy plus. Możemy przyjrzeć się jak wygląda praca detektywa, jak działa firma Lisy. Między dwójką bohaterów czuć emocje, wzajemne przyciąganie.
Głowna bohaterka wzbudza różne emocje. Zachowuje się czasami tak, jakby nie wiedziała czego chce. Ma dopiero dwadzieścia sześć lat, jest kreowana na twardą osobę z bardzo dużym doświadczeniem w pracy w policji, a później jako detektyw. Co wydaje się to tutaj trochę nierealne zważając na jej młody wiek.
Relacja między dwójką bohaterów rodzi się również bardzo szybko. Ralph ma problemy w relacjach z kobietami, zwłaszcza jeśli chodzi o strefę fizyczną. Ten wątek mnie zaciekawił, jednak autorka to wszystko przyśpieszyła i wyszło na to, że z Lisą nie miał już żadnych problemów, co skutkowało kilka scenami erotycznymi. Jednak nie było ich za dużo i to też jest na plus.
Nieraz pisałam, że nienawidzę wulgaryzmów w książkach. Czasami je toleruję, jeśli są w takich scenach, gdzie tam po prostu pasują. Jednak nadmiar sprawia, że książkę chcę od razu odłożyć i zakończyć lekturę. Tutaj miejscami było ich za dużo, ale to tylko moje odczucia. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy nawet na to nie zwrócą uwagi:)
Książkę, pomimo tego, że jest trochę przewidywalna i tych małych minusów, można zaliczyć do udanych debiutów. To historia, która dobrze się czyta i miło spędza się z nią czas. Jeśli macie ochotę na niezobowiązująca lekturę, to opowieść będzie idealna:)
Pozdrawiam
Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Amare
Komentarze
Prześlij komentarz