Dziewczyna z lasu

 Lubicie debiuty? Ja tak, chociaż do niektórych podchodzę dość niepewnie. Nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać po nowym autorze. "Dziewczyna z lasu" to debiut. Dodam też, że debiut doskonały. W trakcie czytania nie odczuwa się, że to pierwsza książka autorki, a to już duży plus. 

Kornel Sawicki do niedawna wiódł dość spokojne i szczęśliwe życie. Żyje blisko lasu, którego kocha, ma swoją pracownie stolarską i miał do niedawna idealną dziewczynę, z którą planował przyszłość. Niestety drogi Kornela i Emilii rozchodziły się coraz bardziej. On nie mógł porzucić swojego lasu, pracowni ani rodzinnej wioski. Ona się dusiła w jego świecie, chciała robić karierę w wielkim mieście. Chociaż ich uczucie przetrwało to musieli zdecydować się na rozstanie. 

Pewnego razu Kornel spotyka w lesie przestraszoną i zagubioną dziewczynę. Postanawia jej pomóc. Wpuszcza do swojego świata kompletnie obcego człowieka. Na dodatek dziewczyna twierdzi, że nic nie pamięta, nie wie skąd się wzięła w lesie, nie zna swojej przeszłości. Chyba przed czymś ucieka i czegoś się boi. Ale czego? Tego Kornel zamierza się dowiedzieć. Jednak dziewczyna to nie jeden jego problem. Wokół mężczyzny zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ktoś próbuje mu zaszkodzić i jego przyjaciołom również. Kto stoi za tymi dziwnymi zdarzeniami? I kim naprawdę jest tajemnicza dziewczyna z lasu?


Książkę przeczytałam błyskawicznie. Historia Kornela całkowicie mnie pochłonęła. Powieść zaczyna się mocnym prologiem i cały czas zastanawiałam się jak autorka połączy to, co wydarzyło się na początku, z resztą historii. Wszystko skupia się przede wszystkim wokół Kornela. W trakcie czytania na jaw wychodzą różne fakty. I czasami bardzo dużo się dzieje. Pojawiają jakieś postacie, tajemnice sprzed lat.
Najbardziej chyba interesującą postacią jest tytułowa dziewczyna  z lasu. Nie wiadomo do końca co ona myśli co czuje, bo narracja trzecioosobowa jest prowadzona tylko z punktu widzenia Kornela. Widzimy historię jego oczami.
Książka nie jest oczywista. Nie da się przewidzieć końca chociaż przez chwilę wydawało mi się, że jestem taka sprytna:))))
A zakończenie... Kompletnie się tego nie spodziewałam. I z punktu widzenia czytelnika mi się nie podobało. Nie, żeby było nudne czy bezsensowne. Ale ja już tak mam , że lubię szczęśliwe zakończenia. A tutaj autorka zaskakuje, a jednocześnie daje odpowiedź na wiele pytań. I rozumiem, że tak miało być, bo pisarze tak czasami mają, że lubią wodzić czytelnika za nos. I jak coś sobie postanowią to nie ma litości. Coś o tym wiem:)

Ogólnie książka na duży plus i mam nadzieję, że jeszcze uda mi się przeczytać jakąś książkę autorki:)

Lubicie szczęśliwe zakończenia w powieści?

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia

Komentarze

SEJF

:)