Porcelanowe serce

 "Nie rozumiem. Masz fantastycznego męża, super związek. Co do cholery ma znaczyć, że zgłupiałaś? Nie jesteś nastolatką. Zawrócił co w głowie ktoś taki? Dlaczego?".

Czy miłość jest silniejsza od zazdrości?

Witam się po Nowym Roku i dość dłuższej przerwie, która była mi bardzo potrzebna. Dzisiaj, żeby przełamać niemoc twórczą przychodzę z recenzją książki: "Porcelanowe serce". To trzecia część z serii Olszany. Wcześniejsze recenzje: Olszany - droga do domu oraz Olszany - kamienna róża.

Opis Wydawcy:

Porcelanowe cacko, drobiazg z uroczą historią, przestaje być tylko rodzinną pamiątką. Przeciwnie – uaktywnia wiele niepokojących, tajemniczych zdarzeń. W życiu Julii i Wiktora pojawia się człowiek, który burzy ich spokój, wystawia kobietę na próbę, obiecując nagrodę, która może kosztować zbyt dużo.

Czy dobre imię męża, spełnienie jego marzenia, można okupić niemoralnym posunięciem? Czy Julii wolno zgrzeszyć w „słusznej sprawie”? Olszany staną się świadkiem dylematów i zaskakujących wydarzeń, które budzą grozę, namiętność i mnóstwo wątpliwości. Do czego to doprowadzi? Czy małżeństwo przetrwa, czy też serce z porcelany stłucze się, przynosząc nieszczęście? A może silniejsza okaże się… miłość – siostra zazdrości?



Julia może wydawać się, że ma idealne życie. Odnalazła swoje miejsce na ziemi, znalazła miłość. Ma piękny dom, kochającego męża, prace, w której się spełnia, rodzinę, przyjaciół. Niczego jej nie brakuje i w takiej sytuacji zaczyna szukać problemów. I nie musi szukać daleko, bo nie wiedzieć zupełnie dlaczego, zwraca uwagę na innego mężczyznę. Ta fascynacja może być dla niej zgubą. Na dodatek ktoś prześladuje ją i Wiktora. Kłopoty się nawarstwiają, a Julia brnie w swoje kłamstwa coraz bardziej. Czuje się jak w matni, z której nie ma wyjścia. Czy w takiej sytuacji jej związek z Wiktorem ma szansę na przetrwanie?

Trzecia część serii Olszany jest moim zdaniem najciekawsza. Dużo się dzieje, tajemnica goni tajemnicę. Główna bohaterka jednak trochę mnie tym razem denerwowała. Nie rozumiałam jej fascynacji Rolfem. Wszystkie kłamstwa tylko pogarszały sytuację. Mimo, że w książce wiele się działo, to cała historia mi się trochę dłużyła. Czekałam na jakiś spektakularny finał, na jakieś mocne zakończenia jednak wszystko rozeszło się po kościach. Czegoś mi na koniec zabrakło. 

Mimo tych minusów całą serię Olszany miło wspominam. I dziękuję Wydawnictwu Mięta za to, że mogłam poznać tę historię:)

Pozdrawiam




współpraca recenzencka

SEJF

:)