Tam, gdzie jest miejsce przy stole

"Żyjemy uwięzieni w pajęczynie sieci, nasze kończyny są przyklejone do lepkich nici, wisimy nad przepaścią, ale w nią nie spadamy. I sporo czasu zajmuje nam zrozumienie, że to zwisanie jest jeszcze gorsze niż upadek, który przyniósłby otrzeźwiający fizyczny ból"

Przenosimy się na chwilę w klimat świąteczny, a to za sprawą książki "Tam, gdzie jest miejsce przy stole". Główna bohaterka Emilia nie miała łatwego dzieciństwa. Ojciec od rodziny odszedł, a matka ciągle wyżywała się na niej. Dziewczyna w pewien wigilijny wieczór ma dość ciągłych docinek od najbliższych więc po prostu zostawia wszystko, wstaje od świątecznego stołu i wychodzi wprost w ramiona Krzysztofa. Sporo starszy mężczyzna miał być dla dziewczyny ratunkiem, nadzieją na lepsze życie. Jednak jak się okazało, wpadła z deszczu pod rynnę. Dziesięć lat wytrzymała w przemocowym związku. Odsunięta od przyjaciół, swojego życia, mieszkała w złotej klatce i musiała robić wszystko, co dyktował partner. I znowu nie wytrzymała. W wigilijny wieczór wstała od stołu i w tym co miała na sobie opuściła narzeczonego i jego wredną matkę. Tylko tym razem nie miała planu. Nie miała rycerze, który by ją uratował. Co zrobi Emilia ze swoim życiem?


W książce poruszony jest trudny temat związków przemocowych. Nie zawsze jest tak, że partner bije. Że nosimy siniaki na ciele. Czasami jest to przemoc słowna, czasami właśnie gorsza od tej fizycznej. Oprócz Emilii poznajemy innych bohaterów, którzy są pogubieni w życiu. Andrzejka wychowującego samotnie córkę, którego żona zostawiła, bo nie dorównywał jej intelektualnie. Artura, który wyszedł z przemocowego związku poharatany i fizycznie i psychicznie. Tereskę, kobietę, która w średnim wieku postanowiła zawalczyć o swoje szczęście. Każdy z tych bohaterów ma swoją historię, swoją osobistą traumę. Ci właśnie ludzie stają się dla Emilii nową rodziną, wsparciem w odnajdywaniu samej siebie. 

W powieści towarzyszymy głównej bohaterce przez okrągły rok. Widzimy jej zmagania, walkę z demonami przeszłości. Ale nie jest już w tym sama. Ma kochanych ludzi w koło siebie. Wszystko zaczyna się i kończy w wigilię. Święta bohaterom towarzyszą przez cały rok. Co miesiąc robią miesięcznicę wigilii, żeby zatrzeć złe wspomnienia i zbierać nowe. 

Książka pokazuje różne historie, trudne, bolesne. Ale też daje nadzieje, że w każdym momencie życia warto jest zawalczyć o siebie, nawet jeśli wydaje się to bardzo trudne. Bardzo dobrze spędziłam czas z tą lekturą, a zakończenie było satysfakcjonujące. Polecam, bo naprawdę warto:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Zwierciadło 



Komentarze

SEJF

:)