Książka z przymrużeniem oka, lekka lektura do poduszki. Przerywnik między kryminałami i thrillerami. Jeśli szukacie coś takiego, co szybko się czyta, miło spędza czas, ale nie pozostaje długo w głowie to lektura "Na babski rozum" będzie w sam raz.
Opis Wydawcy:
Tosia wyjeżdża na kilka dni za miasto, lecz szybko przekonuje się, że polska wieś wcale nie musi być ani sielska, ani tym bardziej anielska. Pechowy wypadek to dopiero początek problemów, bo wszyscy wokół kłamią albo skrzętnie coś ukrywają. Czy naprawdę nie można już ufać nawet najbliższym? Jednocześnie Tosia musi zająć się odziedziczoną po babci chatą oraz hektarami ziemi, które budzą zainteresowanie podejrzanych typków, a w historii rodzinnej odsłaniane są kolejne mroczne tajemnice. I nikt nie jest pewien, co z nimi zrobić. Tak samo jak nikt nie potrafi wyjaśnić, czemu nocą w chacie słychać kroki i skrzypienie szafy. Przecież duchów nie ma, prawda?
Jaki sekret skrywał prapradziadek? Dlaczego znaleziony na torach nieboszczyk ma na ręku zapisany numer telefonu Tosi? Czy naprawdę można samemu tak po prostu otworzyć grób? I jak, do diabła, skutecznie się odkochać, o zgubieniu kilku kilogramów nawet nie wspominając…
W tej książce dzieje się tak dużo, że czasami trudno nadążyć. Tak jak i trudno połapać się w całej tej upiornej rodzince. A wszystko zaczyna się od pięćdziesiątych urodzin matki Tosi - Reginy. Rodzina wyjeżdża na wieś, żeby świętować wraz z solenizantką. Pojawiają się ciotki, wujkowie, kuzyni. Na dodatek dwóch nieznanych mężczyzn, ojciec wraz z synem, którzy od początku coś mocno kombinowali, i wiele innych. Nie zabraknie policji i oczywiście trupa, bo trup w takich książkach musi być obowiązkowo. Jeśli dodamy do tego miłosną klątwę, nawiedzony dom, tajemnice rodzinne i skarb mamy mieszankę wybuchową. Każdy z bohaterów coś ukrywa, udaje. Zagadki się mnożą, a w tym wszystkim Tosia ma miłosne zawirowania. Byś z tym Lulkiem czy nie być? Oto jest pytanie.
Książkę czyta się dobrze. Trochę przeszkadzało mi tak dużo postaci. Ale jeśli macie tak samo jak ja i czasami trudno Wam się połapać w bohaterach to autorka zrobiła na końcu książki drzewo genealogiczne całej rodzinki. Można zerkać podczas czytania i lepiej zrozumieć całą historię.
W powieści nie zabraknie sporej dawki dobrego humoru. Jest wesoło, trochę tajemniczo, a nawet miejscami zaskakująco. Taka lekka historia, przy której dobrze się spędzi czas, jednak w pamięci nie zostaje na długo. Ale takie książki również są bardzo potrzebne, jako przerywniki od cięższej dawki literatury:)
Pozdrawiam
Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia
Komentarze
Prześlij komentarz