Sekret Rezydencji - co poszło nie tak?

Lubię czytać thrillery i często po nie sięgam. "Sekret Rezydencji" wygląda na wciągającą i ciekawą książkę. Okładka tajemnicza, opis również. Jaki sekret skrywa ta Rezydencja? 


Opis Wydawcy:

SEKRETY. KŁAMSTWA. MORDERSTWO. NIECH ROZPOCZNĄ SIĘ UROCZYSTOŚCI...

Nadeszła noc otwarcia Rezydencji, na którą przygotowywano się z dużym rozmachem. Lśniący basen typu infinity; woreczki na uzdrawiające kryształy dla gości umieszczone w drewnianych domkach; koktajl „Manor Mule” (grejpfrut, imbir, wódka i odrobina olejku CBD) rozlewany bez umiaru. Wszyscy goście poubierani w lniane stroje.

Wśród zgromadzonych gości przemykają starzy przyjaciele i wrogowie. Tuż za nieskazitelnie utrzymanym terenem Rezydencji rozciąga się stary las, który skrywa wiele tajemnic. W niedzielny poranek weekendu otwarcia na miejsce zostaje wezwana policja. Coś niedobrego dzieje się z gośćmi, a na dodatek wybucha pożar i znalezione zostaje ciało.


Historia opisana jest z punktu widzenia różnych bohaterów. Na początku liczba osób mnie trochę przytłoczyła i potrzebowałam czasu żeby się w nich połapać. Później było już ok. Całą historię widzimy oczami właścicielki rezydencji, jej męża, tajemniczej kobiety, która jest gościem rezydencji, młodego pracownika. Jest również pewien komisarz i wielu innych. W książce bardzo dużo się dzieje. Każdy bohater skrywa jakąś mroczną tajemnice. Nic nie jest takie jak się wydaje. Jest również stary las, tajemnicze postacie w przebraniu, przerażające rytuały, trupy zwierząt i nie tylko. Jest tajemniczo, jest mroczno. Zwrotów akcji nie brakuje. Mimo tego ciężko czytało mi się tę książkę i nie pomogły krótkie rozdziały. Czasami za krótkie. Coś się zaczyna i nagle przeskok do innej postaci i wydarzenia. 

Akcja biegnie dwutorowo, współcześnie oraz mamy zapiski z pamiętnika z przed piętnastu lat. Dzięki temu łatwiej jest zrozumieć to co się dzieje obecnie. Bohaterów jakoś nie mogłam polubić. Każdy miał coś za uszami, wady i zalety ale jednak nić sympatii się nie nawiązała.

Książka mnie nie porwała mimo tylu wydarzeń i zaskoczeń. Coś tej historii brakowało. Może chodzi o styl pisania, sama nie wiem. Jakieś to wszystko było rozciągnięte. Jakbym jadła dobrą potrawę, ale nie przyprawioną. To chyba najlepsze porównanie. 

Czy książka jest zła? Właśnie nie. Jest dobrze napisana. Ma wszystko to co powinien mieć dobry thriller, ale jednak brakowało tego CZEGOŚ!
Ale najlepiej samemu przeczytać i wyrobić sobie opinię. 

Wpis powstał dzięki współpracy z Wydawnictwem Filia

Macie w planach tę książkę?

Pozdrawiam


współpraca recenzencka

SEJF

:)