Dżoker

 Sensacyjna opowieść o Gdyni. Wydanie ilustrowane.

Przedwojenna Gdynia, miasto, które w tej książce gra pierwsze skrzypce. Opisy, bohaterowie. Jak wyglądała Gdynia przed wojną? 

Opis Wydawnictwa:

Gdynia, czerwiec roku 1929. W rosnącym dynamicznie mieście przecinają się ścieżki pracującej na poczcie młodej urzędniczki Łucji, jej rówieśnika, początkującego dziennikarza Adama Grabskiego, oraz Krzysztofa Wilczyńskiego – weterana wojen (choćby z bolszewikami), a współcześnie uczestnika przemytniczych wypraw nad granice z Rzeszą i Wolnym Miastem. 

Mijają lata, mimo szalejącego na świecie kryzysu „Gdynia się rozbudowuje”. W Gdańsku władzę przejmują naziści. Trwa „zwycięski pochód kina mówionego”, Polska zakochuje się w sukcesach Żwirki i Wigury (tym bardziej że bohaterowie nader prędko giną w katastrofie), w morze wypływają kolejne transatlantyki. W rozpoczynającym nadawanie radiu usłyszeć można Kiepurę („jednego z najgłośniejszych śpiewaków światowych!”), zaś w Zakopanem Witkacy na swych biletach wizytowych pisze brawurowe D.U.P.A. 
Miłosny trójkąt, ryzykowne przedsięwzięcia i wiara, że wszystko musi się udać.
A przecież obok Gdańsk. I niewyrównane rachunki z przeszłości…

Dżoker to opowieść o trzydziestolatkach, którzy w latach trzydziestych mieli wszystko i mocno chcieli wierzyć, że tak już zostanie na zawsze.
Niestety, to nie oni rozdawali karty…


"Dżoker" to dość obszerna powieść składająca się z 489 stron, ilustrowana. Gdynia jest na pierwszym planie. Mamy opisy różnych miejsc, zdarzeń. Dość duża liczba bohaterów czasami przytłacza i na początku trudno było mi się wczuć w tę historię. Kto jest kto i dlaczego?
Akcja dzieje się na przestrzeni kilku lat a dokładnie od 1929 roku do 1939. Młodzi ludzie mają swoje marzenia i plany, ale też jakąś przeszłość, która daje o sobie znać. Pojawia się wątek miłosny. 
Młodzi naiwnie sądzili, że wojna nam nie grozi, mamy silną armię, sojuszników w postaci Anglii i Francji. Kto by się ośmielił napaść na Polskę? A jeśli nawet to wojna szybciej się skończy niż zacznie więc nie ma się czego obawiać. 

Myślę, że ta książka może być świetną lekturą dla mieszkańców Gdyni i okolic. Ja chociaż kocham nadmorski klimat, powieści z historią w tle, to w tej powieści nie mogłam się odnaleźć. Myślę, że to przez styl pisania autora. Albo się go polubi i poczuje przedwojenną Gdynię, albo nie. Mi się to nie udało.

Pomijając to autor włożył bardzo dużo pracy, żeby przedstawić tak dokładnie miasto w tamtych czasach. I myślę, że na swój sposób mu się to udało. 

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z wydawnictwem MG






Komentarze

SEJF

:)