Blanka L. - recenzja + konkurs

 Bardzo lubię książki Tomasza Wandzela. I cieszę się, że już kilka z nich było objęte moim patronatem. Tym razem też tej przyjemności nie mogłam sobie odmówić. Autor nie zamyka się w jakimś gatunku, lubi eksperymentować. Bardzo dobrze odnalazł się w powieściach obyczajowych, historycznych a nawet w kryminałach. Tym razem jest coś kompletnie innego. Powieść dla dorosłych. Czy autorowi się udało stworzyć coś co będzie się wyróżniać z góry powieści erotycznych? 


 Blanka L. jest typową celebrytką, ma swój program w telewizji. Reklamuje co tylko się da. Dzięki temu ma kasy jak młynarz mąki. Uwielbia kolor różowy i wszystko ma w tym kolorze, ubrania, samochód, a nawet urządzone mieszkanie. Dodatkowo ma cięty i wulgarny język. 
Za to Olek to zwykły chłopak. Właśnie kończy pisać magisterkę, ciągle mieszka z rodzicami, na życie zarabia wożąc ludzi zielonym golfem. Pewnego razu drogi tych dwoje krzyżują się. Kiedy Blanka za jazdę pod wpływem alkoholu traci prawo jazdy, Olek zostaje jej kierowcą. Chłopak chce skorzystać z okazji i zdobyć pół miliona. Pieniądze chce przeznaczyć na pewien cel, dlatego spisuje wszystkie sekrety sławnej celebrytki i pracuje nad jej biografią. Ma nadzieję, że dzięki temu stanie się bogaty. Olek odkrywa sekrety swojej szefowej i zostaje uwikłany w ciąg przeróżnych zdarzeń. Czy uda mu się dojść do upragnionego celu? 


Czytając książkę na początku przestraszyłam się, że to będzie typowy, wulgarny, erotyk. Książka na taką się zapowiadała. Ale po dalszym czytaniu było lepiej. Historia jest opowiadana z punktu widzenia Olka. Główny bohater to lekkoduch. Życia nie bierze do końca na poważnie. Umawia się z dziewczynami z portalu randkowego. Unika związków. Przez swój styl życia i dziwne pomysły wikła się w różne tarapaty i groteskowe historie. Gdyby w powieści nie było scen erotycznych można ją byłoby traktować jako komedię, a nawet komedię z wątkiem kryminalnym. Ponieważ pojawi się też pewien trup, jakaś zagadka, wątek handlu ludźmi. Trochę szkoda, że autor nie poszedł bardziej w tę stronę, bo mógłby powstać fajny kryminał. To tylko takie moje zdanie, a książka kryminałem nie miała być.


Blanki nie polubiłam, raził mnie jej język oraz sposób zachowania. W książce w oczy rzucają się bardzo liczne porównania, co na początku jest zabawne i śmieszne, ale z czasem jest ich za dużo. Kilka na jednej kartce to zdecydowanie zbyt wiele. 

Podobał mi się wątek, w którym w książce wystąpił sam Tomasz Wandzel, dzięki temu można lepiej poznać autora. To na duży plus. 

Książkę czyta się dobrze i szybko. Raczej to lekka, niezobowiązująca lektura. Autor odnalazł się w tym gatunku, ale ja wolę jego powieści historyczne i kryminalne. W przyszłości liczę na dobry kryminał :)

A na koniec konkurs. Mam jedną książkę , którą chętnie się z Wami podzielę. Jeśli chcecie sami przekonać się czy warto przeczytać książkę to zostawcie komentarz z chęcią udziału w zabawie. I zaobserwujecie bloga na czas trwania konkursu, żeby nie przegapić wyników. Zabawa trwa do końca miesiąca, w sierpniu podam do kogo powędruje książka "Blanka L." Rozdanie będzie ważne, gdy w zabawie weźmie udział przynajmniej 10 osób!!! 

Dziękuję autorowi za zaufanie i możliwość przeczytania książki:)

Pozdrawiam







Komentarze

SEJF

:)