Gdzie jesteś siostrzyczko?

 Lubię książki autora. Zarówno te na faktach jak i fikcję literacką. Okładka "Gdzie jesteś, siostrzyczko?" bardzo mnie zaintrygowała. Opis również. Liczyłam na mocną powieść, od której nie będę mogła się oderwać. No cóż... Troszkę się przeliczyłam. 

Opis Wydawcy:

Z TEGO KOSZMARU NIKT NIE WYJDZIE NIEWINNY.
Niepokojący thriller, którego nie da się zapomnieć.
W Hotelu Loret w Beskidzie Sądeckim odbywa się luksusowa kolacja walentynkowa. Goście bawią się w najlepsze, a obsługa uwija się w pocie czoła. Tymczasem tuż obok dochodzi do dramatu. Córka właścicieli znika bez śladu.
Rok później rodzinę Loret dręczą koszmary przeszłości, jednak szybko okazuje się, że te koszmary są nie tylko wspomnieniem. Zło powraca do hotelu i wystawia na próbę na pozór bajkowe życie milionerów. Wkrótce z mroku wydobyte zostają kolejne niechciane tajemnice. Rozpoczyna się niezwykła rozgrywka, w której nikt nie jest niewinny. A może na wszystkich ciążą jedynie okropne pomówienia?
Uważajcie jednak, gdyż rozwiązanie tej zagadki to dopiero początek.
Po przebudzeniu z koszmaru należy zmierzyć się z rzeczywistością.

 

Książka zaczyna się bardzo dobrze. W hotelu odbywa się luksusowa kolacja walentynkowa, jednak w tym właśnie czasie córka właścicieli znika bez śladu. Mija rok, nie ma żadnych wieści. Ale zdarzają się kolejne dramaty. I właśnie w Walentynki. Kto za tym wszystkim stoi? Kto chce zniszczyć rodzinę Loret?
Historia pisana jest z perspektywy różnych osób. Przede wszystkim Julii, żony właściciela hotelu oraz Oliwii, komisarz, która prowadzi śledztwo zaginięcia córki, a potem właściciela. Między kobietami nie będzie przyjaźni. Odczuwana jest wrogość, Jakby każda z nich grała w jakaś grę. Klimat jest ciężki, przesyconą tajemnicą. Coś wisi w powietrzu. I na to coś musiałam czekać ponad połowę książki. A nawet prawie do samego końca. Bo przez większość historii nie dzieje się nic szczególnego. Wszyscy krążą w koło sprawy, jakby chodzili w kółko. Zabrakło tego czegoś, żeby przykuć uwagę czytelnika na dłużej. Na plus krótkie rozdziały, które sprawiają, że mimo wszystko książkę dobrze się czyta. Jednak zdecydowanie tego czegoś najwyraźniej zabrakło. Nie poczułam sympatii do bohaterów, nie przeżywałam razem z nimi tej historii. Raczej byłam biernym obserwatorem czekającym na spektakularny finał. 
Zakończenie na pewno jest zaskakujące. W końcu dostałam to, na co czekałam. Jednak autor pozostawia wiele niedomówień. Można samemu sobie dopowiedzieć, chyba, że planowany jest ciąg dalszy. 
Nie jest to zła historia i myślę, że znajdzie wielu zwolenników. Mnie nie porwała, a to pewnie dlatego, że miałam wygórowany wymagania co do niej. Tak bywa. Warto przeczytać i samemu wyrobić sobie zdanie na ten temat:)

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia


Rudowłosa z Auschwitz - historia prawdziwa

Lubię prawdziwe historie w książkach. Te wojenne są szczególne. Poruszają serca, wywołują różne emocje. Tak właśnie było z tą książką. Babcia autorki książki przeszła przez piekło, ale wola życia była silniejsza niż śmierć. 

Opis wydawcy:

Mówiono jej, że rude włosy to przekleństwo i że zginie w Auschwitz. Nie uwierzyła w to i przeżyła

Rachi ma osiemnaście lat, gdy w 1944 roku naziści wyrywają ją z rodzinnej wioski na granicy rumuńsko-węgierskiej. Wtedy to rozpoczyna się jej podróż przez piekło, prowadząca do obozów pracy i zagłady. W Auschwitz dziewczyna zostaje pozbawiona resztek godności i jej znaku rozpoznawczego – pięknych rudych włosów. Nawet jednak w tych nieludzkich okolicznościach nie traci nadziei
i wewnętrznej siły. Pomimo niewyobrażalnego horroru, w którym znalazła się wraz z siostrą, postanawia nie poddać się nazistom. I przeżyć.

Nechama Birnbaum opowiada poruszającą historię swojej rudowłosej babci, Rosie Greenstein, która przetrwała nie tylko uwięzienie i pracę w Auschwitz, ale także w obozach Bergen-Belsen
i Theresienstadt. Autorka barwnie opisuje też historię i życie codzienne kochającej się rodziny żydowskiej oraz kulturę i obyczaje niewielkiej społeczności Żydów, która jeszcze w latach czterdziestych XX wieku nie była świadoma nadchodzącej tragedii. Z osobistej perspektywy młodej dziewczyny w poruszający sposób przedstawia to, co stało się potem: okrucieństwo obozów koncentracyjnych i udrękę marszów śmierci, tragedię Holocaustu.

Bohaterka tej opowieści zmarła w maju 2022 roku w wieku dziewięćdziesięciu sześciu lat, kilka dni po amerykańskiej premierze książki. Było to siedemdziesiąt siedem lat po końcu drugiej wojny światowej. Literacka historia jej życia dołączyła do ważnych świadectw ocalałych z Zagłady i ukazała się w wielu tłumaczeniach.

 

Historia podzielona jest na pół. Jeden rozdział opisuje wojenne życie w obozie, kolejny dzieciństwo i rodzinne życie bohaterki. Dzięki temu możemy poznać lepiej tę rodzinę, ich środowisko oraz zwyczaje i wierzenia Żydowskie. A wszystko zaczyna się od tego, że naziści wyrywają całą rodzinę Rachi z ich domu. I od tej pory zaczyna się koszmar.
Przeczytałam dużo książek o tematyce obozowej i za każdym razem zastanawiałam się, jak można coś takiego przeżyć. Być w miejscu bez nadziei, w ciągłym strachu o życie. O głodzie, w brudzie. W koszmarnych warunkach, na dodatek tak ciężko pracować. To się wydaje niepojęte, a jednak tak było. Rachi za wszelką cenę chciała przeżyć i wrócić do domu. Ona wiedziała, że tak będzie. Cudem uniknęła komory gazowej. Cudem przeżyła cały obóz, morderczą pracę i marsz śmierci. Jej wola życia była ogromna, chociaż też miała chwile załamania i chciała się poddać. 
Autorka opisuje głównie życie w obozie, ale też życie już po wojnie. Wszyscy na to czekali, wszyscy czekali na koniec wojny. A kiedy ten upragniony koniec wreszcie nadszedł nie było tak kolorowo. Każdy chciał wrócić do domu, ale gdzie teraz był ten dom? Nie wszyscy bliscy przeżyli wojenną zawieruchę. Ocalali muszą nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości. Często w innym miejscu i bez najbliższych osób. Nowy powojenny świat okazuje się nie taki przyjazny jak by się mogło wydawać. 

Książkę czyta się bardzo dobrze. I po raz kolejny  doceniłam to co mam:)

Pozdrawiam




Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Poradnia K




Tam, gdzie jest miejsce przy stole

"Żyjemy uwięzieni w pajęczynie sieci, nasze kończyny są przyklejone do lepkich nici, wisimy nad przepaścią, ale w nią nie spadamy. I sporo czasu zajmuje nam zrozumienie, że to zwisanie jest jeszcze gorsze niż upadek, który przyniósłby otrzeźwiający fizyczny ból"

Przenosimy się na chwilę w klimat świąteczny, a to za sprawą książki "Tam, gdzie jest miejsce przy stole". Główna bohaterka Emilia nie miała łatwego dzieciństwa. Ojciec od rodziny odszedł, a matka ciągle wyżywała się na niej. Dziewczyna w pewien wigilijny wieczór ma dość ciągłych docinek od najbliższych więc po prostu zostawia wszystko, wstaje od świątecznego stołu i wychodzi wprost w ramiona Krzysztofa. Sporo starszy mężczyzna miał być dla dziewczyny ratunkiem, nadzieją na lepsze życie. Jednak jak się okazało, wpadła z deszczu pod rynnę. Dziesięć lat wytrzymała w przemocowym związku. Odsunięta od przyjaciół, swojego życia, mieszkała w złotej klatce i musiała robić wszystko, co dyktował partner. I znowu nie wytrzymała. W wigilijny wieczór wstała od stołu i w tym co miała na sobie opuściła narzeczonego i jego wredną matkę. Tylko tym razem nie miała planu. Nie miała rycerze, który by ją uratował. Co zrobi Emilia ze swoim życiem?


W książce poruszony jest trudny temat związków przemocowych. Nie zawsze jest tak, że partner bije. Że nosimy siniaki na ciele. Czasami jest to przemoc słowna, czasami właśnie gorsza od tej fizycznej. Oprócz Emilii poznajemy innych bohaterów, którzy są pogubieni w życiu. Andrzejka wychowującego samotnie córkę, którego żona zostawiła, bo nie dorównywał jej intelektualnie. Artura, który wyszedł z przemocowego związku poharatany i fizycznie i psychicznie. Tereskę, kobietę, która w średnim wieku postanowiła zawalczyć o swoje szczęście. Każdy z tych bohaterów ma swoją historię, swoją osobistą traumę. Ci właśnie ludzie stają się dla Emilii nową rodziną, wsparciem w odnajdywaniu samej siebie. 

W powieści towarzyszymy głównej bohaterce przez okrągły rok. Widzimy jej zmagania, walkę z demonami przeszłości. Ale nie jest już w tym sama. Ma kochanych ludzi w koło siebie. Wszystko zaczyna się i kończy w wigilię. Święta bohaterom towarzyszą przez cały rok. Co miesiąc robią miesięcznicę wigilii, żeby zatrzeć złe wspomnienia i zbierać nowe. 

Książka pokazuje różne historie, trudne, bolesne. Ale też daje nadzieje, że w każdym momencie życia warto jest zawalczyć o siebie, nawet jeśli wydaje się to bardzo trudne. Bardzo dobrze spędziłam czas z tą lekturą, a zakończenie było satysfakcjonujące. Polecam, bo naprawdę warto:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Zwierciadło 



Schron

 "Gdy w chmurach szaleje czarcie wesele, możesz być pewien, że krew się poleje."

Marcel Moss powraca z nową, mroczną powieścią. Po Polanie  i Grocie przyszła pora na trzecią część opowieści o komisarzu Samborze Malczewskim i jego psie Terrorze. Co czeka tym razem naszych bohaterów?

Opis Wydawcy:

Nad Runowem szaleje potężna burza. Mieszkańcy wsi wierzą, że to efekt słowiańskiego „czarciego wesela”, gdy demony bawią się na niebie, zsyłając ludziom obłęd i śmierć.
Następnego dnia komisarz Sambor Malczewski wraz ze swoim psem, Terrorem, przeszukują las. W starym, powojennym schronie natrafiają na ludzkie szczątki. Szybko okazuje się, że należą one do Beaty i Juliana Wilczków oraz ich córki Klary - rodziny, która zaginęła bez śladu dwadzieścia lat wcześniej.
Malczewski przypuszcza, że za ich śmierć może odpowiadać Andrzej Robotnik - mężczyzna, który przed laty zamordował żonę, syna i teściową, po czym uciekł w głąb Puszczy Gorzowskiej. Wkrótce dochodzi do kolejnego makabrycznego morderstwa, a wśród mieszkańców Runowa wybucha panika.
Co tak naprawdę wydarzyło się w starym schronie?
Czy Wilczkowie padli ofiarą zbiegłego mordercy?
I kto dziś sieje grozę wśród mieszkańców, kiedy demony z nieba już ucichły, lecz te ludzkie dopiero się budzą?


Każda książka autora jest mroczna, tajemnicza, miejscami brutalna. Tak było i tym razem. Komisarz Malczewski ma przed sobą kolejne trudne śledztwo. Kolejną zagadkę do rozwiązania. Autor przenosi nas w czasie, żeby czytelnik mógł dobrze zaznajomić się z całą historią. Dwie linie czasowe, stare szczątki ludzkie, ale też do tego wszystkiego dochodzi aktualne morderstwo. Powieść zaczyna się bardzo mocno i tempo nie zwalnia do końca. Stary schron skrywa tajemnice. Do tego dochodzą sławieńskie wierzenia.

Na szczególną uwagę zasługuje pies Terror, którego Sambor wziął ze schroniska. Psiak już swoje w życiu przeżył i na pewno nie było mu łatwo. Ma za sobą trudną przeszłość i Sambor nie zawsze się z nim może dogadać. Ale ich relacja jest w tym wszystkim najlepsza i jest taką wisienką na torcie całej opowieści. 

Jeśli lubicie takie mroczne historie, miejscami bardzo brutalne, to polecam Wam tę książkę. 

Pozdrawiam


Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Filia



Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku

 "Dramaty toczą się po cichu, niezauważone przez świat. A może to i lepiej? Może wcale nie trzeba publicznie ogłaszać wszystkim, że się cierpi? Podobno każdy dostaje od życia tyle, ile potrafi znieść. Ciekawe, gdzie jest jej własna granica."

Zakład opiekuńczo lecznicy, to właśnie tam spotykają się Małgorzata i Adam. Dwoje obcych sobie ludzi, których połączyło jedno. Cierpienie i choroba najbliższej osoby. Bo wystarczy tylko jedna chwila, żeby zawalił się cały świat. Wystarczy w ten konkretny dzień znaleźć małego guzka w piersi. Albo pewnego wieczoru, kiedy nikt się niczego nie spodziewał, dostać udaru. Małgorzata spędza czas przy mężu, który jest po udarze, ale stan jego zdrowia nie rokuje najlepiej. Adam odwiedza swoją chora na raka żonę Annę, której ciało poddaje się chorobie dzień po dniu. Jak znieść taki ciężar? Dobrze mieć wtedy obok siebie osobę, która dobrze rozumie to, co czujesz. Kimś takim dla Małgorzaty jest Adam. Tym właśnie kimś jest Małgorzata dla Adama. 


"Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku" to bardzo smutna historia. Historia o chorobie, przemijaniu, stracie. To przede wszystkim opowieść o tych, którzy muszą sobie radzić, kiedy ich bliski już nie może, kiedy nie ma go obok, kiedy zostają już tylko wspomnienia. Jak sobie radzą Małgorzata i Adam? Czytając książkę zastanawiałam się dlaczego bohaterowie czasami zachowują się dziwnie. Odprawiają jakieś rytuały, które mają pomóc chorym, wyjeżdżają na wycieczkę rowerową w listopadzie. Ale te z pozoru bezsensowne czynności dla nich są ważne. Oni muszą w coś wierzyć, żeby całkiem się nie rozsypać. Jeśli nie wierzą w Boga to szukają czegoś innego. Nawet tak bezsensownego. 

Książka jest przepełniona emocjami. Małgorzata tak pogrążyła się w swoim bólu, że nie dostrzega innych ludzi w koło siebie. Dla niej liczy się tylko ona i jej umierający mąż. Adam czasami wylewa złość na ludzi obok siebie. Tylko z Małgorzatą może o wszystkim porozmawiać, tylko ona go rozumie.

Powieść smutna, pokazująca kruchość szczęścia. Ale też dająca nadzieję na lepsze jutro. Czy kiedy wali się cały świat można jeszcze znaleźć otuchę? Przeczytajcie:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Zwierciadło 

Ostatni spisek

 "Liczył się już tylko Hitler - i to on musi zginąć, by alianci dowiedzieli się, że nie wszyscy Niemcy to naziści! (...) Świat musi zobaczyć, że się odważyliśmy. Że potrafimy się przeciwstawić tej bandzie morderców, których kominy pieców krematoryjnych dymią dniami i nocami i których nie obchodzą już ani straty w ludziach (...) ani to, że nasz kraj zmieni się wkrótce w ruiny i zgliszcza".

Książka "Ostatni spisek" opowiada bardzo dokładnie o kulisach zamachu na Hitlera. Opowiada o ludziach, którzy mieli odwagę i starali się zatrzymać machinę zła i śmierci. O bohaterach, którzy ryzykowali własne życie. I to do czego tak długo się przygotowali i to na co liczyli, skończyło się fiaskiem, a oni musieli zapłacić najwyższą karę. 

W książce bardzo istotną rolę odgrywa stary pałac i to on natchnął autorkę do napisania tej powieści.

"I takimi ich Pałac misternie zapamiętywał, nasączając wspomnieniami każdą ze swoich cegieł i spoin pomiędzy nimi, przeczuwając coraz dotkliwiej, że kiedyś ta pamięć będzie musiała mu na długo wystarczyć. (... ) Lecz czas wojenny nie słucha duchów starych murów".

 

Miał wystarczyć im jeden dzień, do którego przygotowywali się latami. Jedna decyzja i jedna detonacja. Ten dzień 20 lipca 1944 miał odmienić losy świata na zawsze. Przerwać to panoszące się zło. Ale coś poszło bardzo nie tak. I konsekwencje będą musieli ponieść zamachowcy i ich rodziny.
W Pałacu mieszka małżeństwo: hrabia, hrabina i ich córeczki. Bardzo kochająca się rodzina, piękny pałac, piękne miejsce. Ale wojna ich nie oszczędza. Jak potoczą się losy tej rodziny kiedy zamach na Hitlera się nie uda? 

Książka opowiada o wielkiej miłości, determinacji i nadziejach na lepsze jutro. O wyścigu z czasem i grze o najwyższą stawkę. Ale również o odwadze i bohaterstwie. Wzrusza, ale też daje do myślenia. Jeśli lubicie powieści z wielką historią w tle to koniecznie musicie przeczytać tę książkę. Bardzo polecam!:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem MG




Porcelanowe serce

 "Nie rozumiem. Masz fantastycznego męża, super związek. Co do cholery ma znaczyć, że zgłupiałaś? Nie jesteś nastolatką. Zawrócił co w głowie ktoś taki? Dlaczego?".

Czy miłość jest silniejsza od zazdrości?

Witam się po Nowym Roku i dość dłuższej przerwie, która była mi bardzo potrzebna. Dzisiaj, żeby przełamać niemoc twórczą przychodzę z recenzją książki: "Porcelanowe serce". To trzecia część z serii Olszany. Wcześniejsze recenzje: Olszany - droga do domu oraz Olszany - kamienna róża.

Opis Wydawcy:

Porcelanowe cacko, drobiazg z uroczą historią, przestaje być tylko rodzinną pamiątką. Przeciwnie – uaktywnia wiele niepokojących, tajemniczych zdarzeń. W życiu Julii i Wiktora pojawia się człowiek, który burzy ich spokój, wystawia kobietę na próbę, obiecując nagrodę, która może kosztować zbyt dużo.

Czy dobre imię męża, spełnienie jego marzenia, można okupić niemoralnym posunięciem? Czy Julii wolno zgrzeszyć w „słusznej sprawie”? Olszany staną się świadkiem dylematów i zaskakujących wydarzeń, które budzą grozę, namiętność i mnóstwo wątpliwości. Do czego to doprowadzi? Czy małżeństwo przetrwa, czy też serce z porcelany stłucze się, przynosząc nieszczęście? A może silniejsza okaże się… miłość – siostra zazdrości?



Julia może wydawać się, że ma idealne życie. Odnalazła swoje miejsce na ziemi, znalazła miłość. Ma piękny dom, kochającego męża, prace, w której się spełnia, rodzinę, przyjaciół. Niczego jej nie brakuje i w takiej sytuacji zaczyna szukać problemów. I nie musi szukać daleko, bo nie wiedzieć zupełnie dlaczego, zwraca uwagę na innego mężczyznę. Ta fascynacja może być dla niej zgubą. Na dodatek ktoś prześladuje ją i Wiktora. Kłopoty się nawarstwiają, a Julia brnie w swoje kłamstwa coraz bardziej. Czuje się jak w matni, z której nie ma wyjścia. Czy w takiej sytuacji jej związek z Wiktorem ma szansę na przetrwanie?

Trzecia część serii Olszany jest moim zdaniem najciekawsza. Dużo się dzieje, tajemnica goni tajemnicę. Główna bohaterka jednak trochę mnie tym razem denerwowała. Nie rozumiałam jej fascynacji Rolfem. Wszystkie kłamstwa tylko pogarszały sytuację. Mimo, że w książce wiele się działo, to cała historia mi się trochę dłużyła. Czekałam na jakiś spektakularny finał, na jakieś mocne zakończenia jednak wszystko rozeszło się po kościach. Czegoś mi na koniec zabrakło. 

Mimo tych minusów całą serię Olszany miło wspominam. I dziękuję Wydawnictwu Mięta za to, że mogłam poznać tę historię:)

Pozdrawiam




współpraca recenzencka

Książkowa choinka

 W ostatnim czasie troszkę odpuściłam, zwolniłam tempo jeśli chodzi i recenzowanie książek. Czytam bez pośpiechu, w swoim rytmie i żyje już świętami. Oczywiście recenzję książek wrócą, ale na razie przerwa:)

Dzisiaj przedstawiam Wam swoją pierwszą choinkę z moich książek. Na pierwszym zdjęciu ktoś bardzo chciał zapozować więc nie mogłam mu odmówić, no bo jak odmówić ... :) 


A tak wygląda choinka stworzona z moich powieści, z mojej literackiej fantazji. Każda książka to jakaś historia, a bohaterowie żyją swoim własnym życiem. 



Jakich książek wyglądacie w tym roku pod choinką? Co najbardziej chcielibyście dostać? A może również robicie książkowe prezenty? Podrzućcie ciekawe pomysły, chętnie się zainspiruję:)

Pozdrawiam



SEJF

:)