Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku

 "Dramaty toczą się po cichu, niezauważone przez świat. A może to i lepiej? Może wcale nie trzeba publicznie ogłaszać wszystkim, że się cierpi? Podobno każdy dostaje od życia tyle, ile potrafi znieść. Ciekawe, gdzie jest jej własna granica."

Zakład opiekuńczo lecznicy, to właśnie tam spotykają się Małgorzata i Adam. Dwoje obcych sobie ludzi, których połączyło jedno. Cierpienie i choroba najbliższej osoby. Bo wystarczy tylko jedna chwila, żeby zawalił się cały świat. Wystarczy w ten konkretny dzień znaleźć małego guzka w piersi. Albo pewnego wieczoru, kiedy nikt się niczego nie spodziewał, dostać udaru. Małgorzata spędza czas przy mężu, który jest po udarze, ale stan jego zdrowia nie rokuje najlepiej. Adam odwiedza swoją chora na raka żonę Annę, której ciało poddaje się chorobie dzień po dniu. Jak znieść taki ciężar? Dobrze mieć wtedy obok siebie osobę, która dobrze rozumie to, co czujesz. Kimś takim dla Małgorzaty jest Adam. Tym właśnie kimś jest Małgorzata dla Adama. 


"Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku" to bardzo smutna historia. Historia o chorobie, przemijaniu, stracie. To przede wszystkim opowieść o tych, którzy muszą sobie radzić, kiedy ich bliski już nie może, kiedy nie ma go obok, kiedy zostają już tylko wspomnienia. Jak sobie radzą Małgorzata i Adam? Czytając książkę zastanawiałam się dlaczego bohaterowie czasami zachowują się dziwnie. Odprawiają jakieś rytuały, które mają pomóc chorym, wyjeżdżają na wycieczkę rowerową w listopadzie. Ale te z pozoru bezsensowne czynności dla nich są ważne. Oni muszą w coś wierzyć, żeby całkiem się nie rozsypać. Jeśli nie wierzą w Boga to szukają czegoś innego. Nawet tak bezsensownego. 

Książka jest przepełniona emocjami. Małgorzata tak pogrążyła się w swoim bólu, że nie dostrzega innych ludzi w koło siebie. Dla niej liczy się tylko ona i jej umierający mąż. Adam czasami wylewa złość na ludzi obok siebie. Tylko z Małgorzatą może o wszystkim porozmawiać, tylko ona go rozumie.

Powieść smutna, pokazująca kruchość szczęścia. Ale też dająca nadzieję na lepsze jutro. Czy kiedy wali się cały świat można jeszcze znaleźć otuchę? Przeczytajcie:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Zwierciadło 

Ostatni spisek

 "Liczył się już tylko Hitler - i to on musi zginąć, by alianci dowiedzieli się, że nie wszyscy Niemcy to naziści! (...) Świat musi zobaczyć, że się odważyliśmy. Że potrafimy się przeciwstawić tej bandzie morderców, których kominy pieców krematoryjnych dymią dniami i nocami i których nie obchodzą już ani straty w ludziach (...) ani to, że nasz kraj zmieni się wkrótce w ruiny i zgliszcza".

Książka "Ostatni spisek" opowiada bardzo dokładnie o kulisach zamachu na Hitlera. Opowiada o ludziach, którzy mieli odwagę i starali się zatrzymać machinę zła i śmierci. O bohaterach, którzy ryzykowali własne życie. I to do czego tak długo się przygotowali i to na co liczyli, skończyło się fiaskiem, a oni musieli zapłacić najwyższą karę. 

W książce bardzo istotną rolę odgrywa stary pałac i to on natchnął autorkę do napisania tej powieści.

"I takimi ich Pałac misternie zapamiętywał, nasączając wspomnieniami każdą ze swoich cegieł i spoin pomiędzy nimi, przeczuwając coraz dotkliwiej, że kiedyś ta pamięć będzie musiała mu na długo wystarczyć. (... ) Lecz czas wojenny nie słucha duchów starych murów".

 

Miał wystarczyć im jeden dzień, do którego przygotowywali się latami. Jedna decyzja i jedna detonacja. Ten dzień 20 lipca 1944 miał odmienić losy świata na zawsze. Przerwać to panoszące się zło. Ale coś poszło bardzo nie tak. I konsekwencje będą musieli ponieść zamachowcy i ich rodziny.
W Pałacu mieszka małżeństwo: hrabia, hrabina i ich córeczki. Bardzo kochająca się rodzina, piękny pałac, piękne miejsce. Ale wojna ich nie oszczędza. Jak potoczą się losy tej rodziny kiedy zamach na Hitlera się nie uda? 

Książka opowiada o wielkiej miłości, determinacji i nadziejach na lepsze jutro. O wyścigu z czasem i grze o najwyższą stawkę. Ale również o odwadze i bohaterstwie. Wzrusza, ale też daje do myślenia. Jeśli lubicie powieści z wielką historią w tle to koniecznie musicie przeczytać tę książkę. Bardzo polecam!:)

Pozdrawiam



Współpraca recenzencka z Wydawnictwem MG




Porcelanowe serce

 "Nie rozumiem. Masz fantastycznego męża, super związek. Co do cholery ma znaczyć, że zgłupiałaś? Nie jesteś nastolatką. Zawrócił co w głowie ktoś taki? Dlaczego?".

Czy miłość jest silniejsza od zazdrości?

Witam się po Nowym Roku i dość dłuższej przerwie, która była mi bardzo potrzebna. Dzisiaj, żeby przełamać niemoc twórczą przychodzę z recenzją książki: "Porcelanowe serce". To trzecia część z serii Olszany. Wcześniejsze recenzje: Olszany - droga do domu oraz Olszany - kamienna róża.

Opis Wydawcy:

Porcelanowe cacko, drobiazg z uroczą historią, przestaje być tylko rodzinną pamiątką. Przeciwnie – uaktywnia wiele niepokojących, tajemniczych zdarzeń. W życiu Julii i Wiktora pojawia się człowiek, który burzy ich spokój, wystawia kobietę na próbę, obiecując nagrodę, która może kosztować zbyt dużo.

Czy dobre imię męża, spełnienie jego marzenia, można okupić niemoralnym posunięciem? Czy Julii wolno zgrzeszyć w „słusznej sprawie”? Olszany staną się świadkiem dylematów i zaskakujących wydarzeń, które budzą grozę, namiętność i mnóstwo wątpliwości. Do czego to doprowadzi? Czy małżeństwo przetrwa, czy też serce z porcelany stłucze się, przynosząc nieszczęście? A może silniejsza okaże się… miłość – siostra zazdrości?



Julia może wydawać się, że ma idealne życie. Odnalazła swoje miejsce na ziemi, znalazła miłość. Ma piękny dom, kochającego męża, prace, w której się spełnia, rodzinę, przyjaciół. Niczego jej nie brakuje i w takiej sytuacji zaczyna szukać problemów. I nie musi szukać daleko, bo nie wiedzieć zupełnie dlaczego, zwraca uwagę na innego mężczyznę. Ta fascynacja może być dla niej zgubą. Na dodatek ktoś prześladuje ją i Wiktora. Kłopoty się nawarstwiają, a Julia brnie w swoje kłamstwa coraz bardziej. Czuje się jak w matni, z której nie ma wyjścia. Czy w takiej sytuacji jej związek z Wiktorem ma szansę na przetrwanie?

Trzecia część serii Olszany jest moim zdaniem najciekawsza. Dużo się dzieje, tajemnica goni tajemnicę. Główna bohaterka jednak trochę mnie tym razem denerwowała. Nie rozumiałam jej fascynacji Rolfem. Wszystkie kłamstwa tylko pogarszały sytuację. Mimo, że w książce wiele się działo, to cała historia mi się trochę dłużyła. Czekałam na jakiś spektakularny finał, na jakieś mocne zakończenia jednak wszystko rozeszło się po kościach. Czegoś mi na koniec zabrakło. 

Mimo tych minusów całą serię Olszany miło wspominam. I dziękuję Wydawnictwu Mięta za to, że mogłam poznać tę historię:)

Pozdrawiam




współpraca recenzencka

SEJF

:)